
Marianna Dufek, była żona Kamila Durczoka, w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem opowiedziała o relacjach ich syna z ojcem. Zdradziła, jak Kamil junior przeżywał afery, które wybuchały wokół dziennikarza. Wyjawiła też, dlaczego zdecydował się na zmianę nazwiska.
REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Jak afery wokół Kamila Durczoka odbiły się na jego synu?
W najnowszym, wiosennym wydaniu "Fashion Magazine" można przeczytać wywiad Mateusza Szymkowiaka z byłą żoną Kamila Durczoka, Marianną Dufek. Cztery miesiące po śmierci dziennikarza kobieta zdecydowała się uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć o kulisach życia u boku gwiazdora "Faktów".Warto na wstępie wspomnieć, że dziennikarz był w związku małżeńskim z Marianną Dufek ponad dwie dekady, bo od 1995 roku. Owocem związkowej miłości pary jest syn Kamil.
Dziennikarka podczas rozmowy poruszyła wątek swojego pierworodnego. Ujawniła, że 24-latek, gdy wokół jego ojca wybuchały afery, on również płacił za to wysoką cenę.
– Przez te wszystkie afery zawalił na studiach rok. I wtedy jego ojciec w przypływie zrywu wychowawczego uznał, że dobrze będzie, jeśli Młody pójdzie do pracy. Przez rok pracował u niego w portalu Silesion. Myślę, że to było trudne doświadczenie – mówiła Dufek.
Syn Durczoka zdecydował się na zmianę nazwiska, żeby nie być kojarzony z ojcem. – Ma teraz dwuczłonowe nazwisko. Ostateczna decyzja zapadła po słynnym rajdzie na A1. Ma to samo imię co ojciec... Nie zdawałam sobie sprawy, jaki robię błąd, zgadzając się w 1996 roku, żeby miał na imię Kamil. Że pozbawiam go możliwości życia na własne konto. Że w przyszłości 'Kamil Durczok' będzie tyle znaczyło, będzie tak znane w różnych kontekstach – stwierdziła jego była żona.
Syn Kamila Durczoka zrzekł się spadku po ojcu
Ostatnio portal "Pomponik" podał, że Kamil Dufek "odrzucił spadek po zmarłym ojcu". Dodano, że teraz skupia się na pracy i edukacji.– Ten chłopak ma teraz zupełnie inne rzeczy na głowie, pisze pracę magisterską, pracuje i stara się być samodzielny. Trauma po tragicznej śmierci ojca już i tak jest wystarczająco mocna, by dokładać do niej jeszcze spłacanie długów po nim. Tam nie było o co walczyć, on nie miał na to sił – zdradziła serwisowi osoba związana z rodziną Durczoków.
Czytaj także: