
Politolog prof. Radosław Markowski w ciemnych barwach kreśli obraz polskiej rzeczywistości i opisuje ponurą atmosferę panującą w życiu publicznym. Politolog podkreśla, że całe pokolenie młodych ludzi wyrasta w atmosferze podejrzliwości i niechęci. Twierdzi, że takich osób jak Brunon K. może być w Polsce więcej.

Radosław Markowski w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podkreśla, że poziom agresji i niechęci w polskiej debacie publicznej znacznie odbiega od obrazu w innych krajach Europy.
"Agresja, brak możliwości nawiązania dialogu, charakteryzuje nasz kraj znacznie bardziej niż kraje, które moglibyśmy o to podejrzewać. Dzieje się coś niedobrego. Coś złego stało się w polityce, potem przerzuciła się na świat dziennikarski, a teraz widzę, że przerzuciło się nawet na świat nauki" – zauważa prof. Markowski.
Radosław Markowski
"Gazeta Wyborcza"
Choć politolog przekonuje, że w sprawie Brunona K. pozostaje wciąż wiele wątpliwości, twierdzi, że takich osób jak on może być w Polsce więcej.
Radosław Markowski
"Gazeta Wyborcza"
Czytaj też: "Groźny terrorysta czy piroman-amator?" Po próbie zamachu na Sejm więcej pytań niż odpowiedzi
Zdaniem Markowskiego fakt, że postawy podobne do prezentowanych przez Brunona K. stają się coraz popularniejsze, to wynik narastającej w Polsce "atmosfery jadowitości, podejrzliwości". Politolog podkreśla, że w pokoleniu młodych ludzi wychowanych w takich okolicznościach dokonały się "spustoszenia w świadomości, które są już nie do odrobienia".
Radosław Markowski
"Gazeta Wyborcza"
Prof. Radosław Markowski wierzy, iż społeczeństwo polskie w większości pozostaje odporne na język nienawiści. Podkreśla jednak, że bardzo ważnym jest, aby nie przegapić momentu, w którym radykalne, antydemokratyczne tendencje zaczną zagrażać państwu, tak jak było to w Niemczech Weimarskich.
Więcej na Wyborcza.pl
