
W ostatnim czasie mamy w księgarniach prawdziwy wysyp książek pióra znanych polityków. Ryszard Kalisz sprzedał już kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. Premiera książki kucharskiej Janusza Palikota tuż przed świętami, a kilka innych tytułów czeka na wydanie. – Sama książek autorstwa polityków nie czytam, bo one zazwyczaj nic nie wnoszą. Im chodzi w ten sposób tylko i wyłącznie o PR – mówi naTemat pisarka Krystyna Kofta.
REKLAMA
Jeśli już zastanawiacie się nad gwiazdkowymi prezentami dla przyjaciół, a któryś z nich pasjonuje się jednocześnie polityką i kuchnią, z pewnością wyjątkowo trafnym prezentem może być dla niego nowa książka Janusza Palikota "Kuchnia Palikota. Sposób na sukces". Książka kucharska. Nie o tym, co w kuchni politycznej, a o przepisach, które pojawiają się na stole lidera Ruchu Palikota. W te święta pod choinką wielu Polaków znajdzie się pewnie też bestseller ostatnich tygodni, czyli "Z prawa na lewo" Ryszarda Kalisza, w której polityk SLD podsumowuje życie i dokonania. I reklamuje książkę jako "cenną lekcję historii z pierwszej ręki".
Zero wartości. Tylko PR?
Kolejni politycy książki piszą, bo udało się to innym. Janusz Palikot wcześniej opisał od kuchni funkcjonowanie polskich partii politycznych w "Kulisach Platformy". Kiedyś najbardziej pikantnymi ploteczkami z życia parlamentu dzieliła się w "Erotycznych immunitetach" niejaka Małgorzata Potocka, ale ostatnio konkurencję rzucił jej były poseł SLD Piotr Gadzinowski piszący powieść "Sejm jak miłość", której fragmenty już publikuje na swojej stronie internetowej.
Także na rynku literatury kulinarnej polityka mocno wchodzi do gry. Przede wszystkim za sprawą książki kucharskiej spisywanej w Belwederze przez samą Pierwszą Damę Annę Komorowską, która zamierza nauczyć Polaków jak obchodzić się w kuchni z dziczyzną. Tak uwielbianą przecież przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Za nich te książki pisze ktoś inny. Kiedyś to się nazywało po prostu "pisaniem na małpę", ale od czasu filmu "Ghost Writer" Polańskiego bardziej modne jest to określenie.
Niektórzy uwierzyli nawet, że pasja twórcza potrafi tworzyć ponad wszelkimi podziałami nawet najbardziej zaskakujące koalicje. Tak zaczęto plotkować na temat tego, że książkę o o ochronie praw zwierząt wkrótce wspólnie stworzą Joanna Senyszyn i Stefan Niesiołowski. Niestety aż takich cudów literatura na razie nie zdziałała i w rozmowie z naTemat były wicemarszałek Sejmu wszystkiemu zaprzeczył.
Najlepszego zdania na temat literackich zapędów polityków nie mają jednak "prawdziwi pisarze". Jak mówi naTemat Krystyna Kofta, kolejne książki polityków powstają tylko dlatego, że są oni jak stado zwierząt. I jeżeli jeden coś zrobi, wkrótce robią to też pozostali. – Sama książek autorstwa polityków nie czytam, bo one zazwyczaj nic nie wnoszą. Im chodzi w ten sposób tylko i wyłącznie o PR – mówi pisarka.
Czysty ghostwriting
A co z zakulisowymi informacjami, które ujawniają w swoich książkach doświadczeni parlamentarzyści? – Wydaje mi się, że politycy chcą zająć miejsce w świecie celebrytów, w świecie plotek. I ja mogę zapewnić, że nie tylko tego nie czytam, ale również nigdy nie przeczytam – zapewnia artystka.
Popularna powieściopisarka zwraca uwagę na jeszcze jeden problem z twórczością polityków. Większość tego typu bestsellerów właściwie nigdy nie napisali ci, których nazwisko widnieje na okładce pisane największymi literami. – Za nich te książki pisze ktoś inny. Kiedyś to się nazywało po prostu "pisaniem na małpę", ale od czasu filmu "Ghost Writer" Polańskiego bardziej modne jest to określenie – ironizuje Kofta.
Jakie książki polityków poleciłaby więc profesjonalistka? - Dla mnie ciekawe były tylko dzienniki. Na przykład Winstona Churchilla, czy Mieczysława Rakowskiego. Na ile znam Janusza Palikota, to on akurat prawdopodobnie napisał swoją książkę osobiście. I skoro to książka kucharska, być może pisanie jej pomogło mu w odreagowaniu od brutalnego świata polityki - podsumowuje pisarka.

