
Po tym jak zatonął krążownik "Moskwa", Rosjanie próbują ratować ważne rzeczy, które były na jego pokładzie. W tym celu wysłali zabytkowy okręt.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Przypomnijmy, że rosyjskie Ministerstwo Obrony podało 14 kwietnia, że krążownik Moskwa zatonął podczas holowania w warunkach sztormu. Wcześniej oddziały ukraińskie poinformowały, że okręt trafiono dwiema rakietami Neptun.
Okręt "Kommuna" ma uratować cenne rzeczy z "Moskwy"
Jak informuje jednak w poniedziałek niemiecki "Bild" obecnie okręt "Kommuna" pracuje na miejscu zatonięcia krążownika, aby wydobyć znajdujące się na jego pokładzie tajne dokumenty i rakiety.
"Ze względu na rozmiary 'Moskwy' 110 lat Kommunie' raczej nie uda się podnieść z dna zatopionego krążownika. Ale będą podejmowane próby uratowania rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych, w które była wyposażona jednostka, a także tajnych dokumentów i sprzętu wojskowego" – czytamy na stronie dziennika.
Dodajmy, że do tej pory nie jest jasne, co stało się z załogą krążownika. Wstępne informacje mówiły o śmierci 37 członków załogi, ale z niezależnych źródeł wiadomo, że w momencie uderzenia ukraińskich sił na pokładzie miało być nawet 500 osób. "Moskwa" była w stanie pomieścić do 680 marynarzy.
Czytaj także: Zaskakująca wiadomość ws. krążownika "Moskwa". Na okręcie znajdowała się cenna dla Putina
Nie żyje m.in. dowódca krążownika Anton Kuprin. Miał zginąć w wyniku eksplozji i pożaru na pokładzie. Informację potwierdził niedawno doradca Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko.
Może cię zainteresować: W rosyjskiej telewizji już planują zemstę po zatonięciu krążownika "Moskwa". "Zbombardujmy Kijów!"
Z kolei rosyjskie ministerstwo opublikowało w 16 kwietnia nagranie przedstawiające szefa marynarki wojennej admirała Nikołaja Jewmenowa, który spotkał się na placu apelowym z około 100 marynarzami, którzy według niego byli członkami załogi "Moskwy".
Gen. Koziej: zatopienie "Moskwy" nie zmieni oblicza wojny
W odpowiedzi na utratę krążownika "Moskwa" eksperci i gospodarze w jednym z programów rosyjskiej telewizji państwowej zastanawiali się niedawno nad tym, jak powinna wyglądać zemsta. Jeden z oburzonych gości nawoływał do zbombardowania Kijowa, krytykując przy tym pobyt m.in. Andrzeja Dudy w stolicy Ukrainy.
Dodajmy, że w rozmowie z naTemat gen. Stanisław Koziej wyjaśnił, że zatopienie "Moskwy" nie zmieni oblicza wojny, choć z pewnością wpłynęło na morale strony ukraińskiej. – Prestiż Rosji poszedł na dno (...) to jasny sygnał, że Ukraina ma skuteczne środki walki, w tym także obrony wybrzeża morskiego – ocenił.
