Po raz kolejny nie udało się zlicytować domu Gesslerów.
Po raz kolejny nie udało się zlicytować domu Gesslerów. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Spór Adama Gesslera z miastem toczy się już od blisko dwudziestu lat. Znany restaurator jest dłużny Warszawie grube miliony, dlatego na poczet spłaty długu próbuje się zlicytować jego dom na Żoliborzu. Słowo próbuje jest tutaj kluczowe, bo Adam Gessler wczoraj znów wykiwał urzędników.

REKLAMA
Do tej pory z ogromnego długu Adama Gesslera urzędnikom udało się odzyskać zaledwie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jego sporą część mógł pokryć dom, który należy, a właściwie to należał do Adama Gesslera. Pierwsza próba licytacji nie powiodła się, bo restaurator w ostatniej chwili przepisał dom na swojego brata. Poza tym nie zgłosił się kupiec, który wcześniej wyrażał zainteresowanie nieruchomością.
Urzędnicy ciągle próbują. Doszli do wniosku, że licytację można jednak przeprowadzić, bo darowiznę podpisano dopiero po zajęciu mieszkań przez komornika. I nie przeszkadza tu fakt, że właścicielem nieruchomości jest teraz Piotr Gessler – przypomina Gazeta.pl. Miasto przyjęło nową taktykę – samo chciało wykupić dom Gesslera, a później korzystnie odsprzedać go dalej. Wydawało się, że wszystko dojdzie do skutku podczas środowej licytacji. Tak się jednak nie stało.
Zobacz: Gessler-prawda.pl. Restaurator o upadek swojej firmy obwinia urzędników i artystkę

Licytacja cieszyła się sporym (w porównaniu do poprzedniej) zainteresowaniem. Oprócz miasta zgłosiły się jeszcze dwie chętne osoby, ale do kupna ostatecznie nie doszło. Pełnomocniczka Piotra Gesslera w sądzie złożyła wniosek o odwołanie licytacji, ponieważ kilka dni wcześniej złożyli skargę na czynności komornika. Sąd nie przychylił się do wniosku, dlatego dłużnik złożył kolejny. Tym razem domagał się wyłączenia ze sprawy komornika. Po raz kolejny bezskutecznie.
Jednak do trzech razy sztuka – ostatni wniosek dotyczył wyłączenia sędziego z prowadzenia licytacji. Tutaj sąd musiał się ugiąć, dlatego licytację odroczono do czasu rozstrzygnięcia wniosku.
A co Wy radzicie? Jakim sposobem miasto powinno odzyskać swoje pieniądze?
źródło: Gazeta.pl