
„Moja sprawa ma dwa [...] wątki. Jeden tworzyli nieudolni, nieuczciwi lub wręcz skorumpowani urzędnicy, drugi oszukując i manipulując K. Napiórkowska” – twierdzi Adam Gessler. Stołeczny restaurator nie zgadza się z zarzutami prowadzenia nieuczciwego biznesu i tworzy stronę, na której chce bronić swojego dobrego imienia.
Adam Gessler popadł w niełaskę. Wczoraj współpracę z nim zakończył „Tygodnik Powszechny”, klienci skrzykują się w internecie, by nie płacić rachunków w jego restauracjach, a prasa publikuje liczne artykuły, z których wynika, że Adam Gessler jest nieuczciwym przedsiębiorcą. Wszystko za sprawą skandali związanych z jego gigantycznymi długami.
Stołeczny restaurator do tej pory nie udzielał komentarzy w swojej sprawie. Postanowił jednak przerwać milczenie i pokazać sprawę z własnej perspektywy. Założył stronę internetową, na której publikuje dokumenty, które mają poświadczyć o jego niewinności. Gessler na stronie gessler-prawda.pl zamieścił również obszerny list do wiceprezydenta Warszawy, w którym opisuje historię powstania i upadku jego kolejnych restauracji. Restaurator chce, by sprawę mogli ocenić sami jego klienci.
Kłopoty z Krokodylem Cała historia zaczyna się według Gesslera w 1988 roku, kiedy wraz z bratem założył lodziarnię w Pałacu Błękitnym w Ogrodzie Saskim. Niedługo po otwarciu, postanowili przebudować lokal, powiększając go poprzez połączenie go z zabytkowymi piwnicami pałacu.
Gesslerom po zmianie systemu udało się ponownie wynająć lokal. Tym razem na preferencyjnych warunkach, z uwagi na duży wkład, jaki wnieśli w powiększenie restauracji (według restauratora, równowartość kilkuset tysięcy dolarów). Szybko jednak okazało się, że miasto postanowiło zwrócić pałac przedwojennym właścicielom. I tu, w 1992 roku, zaczyna się prawdziwa historia wielomilionowego długu Gesslera.
„Drugi lokal”, o którym pisze Gessler, to „Krokodyl” przy rynku Starego Miasta. Przetarg na niego firma braci wygrała w 1991 roku. Startowała w nim również spółdzielnia „Społem” (dotychczasowy najemca) wraz z Katarzyną Napiórkowską (artystką, której galeria znajdowała się na parterze kamienicy).
Gessler w opublikowanym liście żali się, że „Społem” długo wyprowadzić się nie chciało. A potem postawiło warunek, że wyniesie się, jeśli Gessler odkupi wszystkie meble z poprzedniej restauracji (jego zdaniem nadawały się tylko na śmietnik) i zatrudni dotychczasowych pracowników (których chwilę później zwolnił).
Restaurator opisuje też swoje perypetie z artystką.
W 1992 roku restauracje Gesslera zaczęły mieć kolejne problemy. Restaurator przyznaje, że umowa na lokal przy rynku Starego Miasta zmuszała go do przeprowadzenia w nim wielu inwestycji. Zaciągnął na nie kredyt w wysokości 400 tys. dol.
Tutaj zaczynają się największe rozbieżności między wersją miejskich urzędników, a wersją Gesslera. Zdaniem restauratora, urzędnicy zaproponowali mu porozumienie, które będzie obejmować zwrot kosztów remontu lokalu w pałacu (miał je ocenić rzeczoznawca).
Gessler napisał, że otrzymał od urzędników pismo, w którym zapewniano go, że dalsza realizacja porozumienia będzie możliwa po wyborach. Restaurator zwraca uwagę, że należność miasta wobec niego znacznie przewyższała jego zaległości z tytułu niepłaconego przez rok czynszu.
Urzędnicy zaproponowali kolejne porozumienie. Gessler zgodził się oddać klucze do pierwszej ze swoich restauracji. Urzędnicy jednak danego słowa nie dotrzymali.
W tym samym czasie wciąż nie była podpisana umowa na lokal przy rynku Starego Miasta. Restaurator nie dostał także pozwolenia na prowadzenie ogródka. Adam Gessler wyliczył, że wskutek działań miasta jego firma traciła 100 tys. zł miesięcznie, a zatem przez cały okres urzędowania straciła 3,5 mln zł.
W tym czasie spółka Gesslera straciła też koncesję na alkohol. Gessler nie zgadza się z decyzją, więc kiedy urzędnicy ją utrzymują, idzie do sądu. Wygrywa sprawę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Inny sąd wydaje z kolei wyrok eksmisji Adama Gesslera z lokalu. Problem polega na tym, że spółką go prowadzącą zarządza... jego brat.
Adam Gessler ostatecznie został eksmitowany z lokalu na Starym Mieście w październiku 2007 roku. Jak napisał na stronie, przeciwko miastu wniósł pozew dotyczący roszczeń. Kto mówi prawdę? Czy dokumenty opublikowane przez Gesslera faktycznie świadczą na korzyść restauratora? Sprawa rodzi wiele pytań. Dlaczego Gessler przeprowadził kosztowny remont w nieruchomości, która nie należała do niego? I zrobił to bez zgody właściciela (miasta)? Dlaczego, choć biznes przynosił straty, restaurator przez kilkanaście lat nie rezygnował z lokalu na warszawskiej starówce? Jakim cudem w tym samym czasie kupował nieruchomości w całej Polsce?
W naTemat o Adamie Gesslerze pisaliśmy już wielokrotnie. Zainteresowanych tematem biznesów znanego restauratora zapraszamy do lektury:
