
Głośny związek Geralda Pique z Barcelony i kolumbijskiej piosenkarki Shakiry, coraz mniej służy piłkarzowi. Popełnia kompromitujące błędy, nie zawsze mieści się w podstawowym składzie. Z drugiej strony mamy przykład Kamila Stocha, który ożenił się latem 2010 roku i odtąd lata "na skrzydłach miłości", z dobrym skutkiem. To jak to jest z tymi uczuciami w sporcie? Różnie. Jednym zawodnikom służą, innym nie.
REKLAMA
Prawdziwą burze wywołał ostatni ligowy występ Geralda Pique w barwach Barcelony. W sobotę "Duma Katalonii", choć z problemami, wygrała u siebie ze Sportingiem Gijon 3:1. Prawie całą druga połowę musiała jednak grać w "10", bowiem Pique w 47. minucie wyleciał z boiska. Został ukarany czerwoną kartą po starciu z zawodnikiem gości, Miguelem De las Cuevasem, tuż przed polem karnym Victora Valdesa.
Podirytowany swoim zachowaniem obrońca Barcy oskarżył sędziego spotkania, Velasco Carballo, że ten pokazał mu kartę z premedytacją. Całą sprawą zajmie się Komisja ds. Rozgrywek.
Ostatnie tygodnie nie są najlepszymi w karierze Pique. Niedawno zawalił spotkanie z Osasuną, przegrane przez jego zespół 2:3 na wyjeździe. Jednocześnie Real Madryt wygrał i powiększył przewagę nad odwiecznym rywalem do 10 pkt.
Hiszpan nie będzie dobrze wspominał ostatniego wyjazdu do Pampeluny, bowiem już w 5 minucie, po jego fatalnym wybiciu piłki, gospodarze skonstruowali pierwszą akcję, po której wyszli na prowadzenie. Spóźniony był także przy drugiej i trzeciej bramce dla rywali.
Po tym występie obrońca nie znalazł się składzie Barcelony na pierwszy mecz 1/8 finału z Bayerem Leverkusen (3:1 dla jego ekipy). Pep Guardiola uspokajał jednak, że to wciąż kluczowy zawodnik i jego nieobecność nie miała nic wspólnego z jego słabszą dyspozycją. Przekonywał, że chciał mieć po prostu wypoczętego zawodnika na ligowy mecz z Valencią, który miał się odbyć kilka dni później.
Niewiele by brakowało, a na wspomniany mecz do stolicy Lewantu, Pique w ogóle by nie dotarł. Powód? Początkowo nie wziął biletu z autokaru i ledwo co zdążył na samolot.
To jednak nic w porównaniu do jego wyczynu sprzed ponad dwóch tygodni. Zapomniał zamknąć drzwi od samochodu i zostawił go na ulicy. Pique wyjechał z podziemnego garażu. Nagle opuścił otwarte auto i wrócił się do domu po torbę. Przejeżdżający autobus skasował zaś lewą stronę jego Audi Q7.
Gdy piłkarz wrócił, pokłócił się z kierowcą, a następnie spóżniony dotarł na stadion Camp Nou taksówką. Zdaniem psychologa sportowego, Dariusza Parzelskiego, związek z Shakirą nie powinien jednak mieć wielkiego wpływu na formę jej partnera. - Hiszpański obrońca nie jest z nią przecież od wczoraj. Są od jakiegoś czasu razem, a on zdażył już zdobyć m.in. mistrzostwo Hiszpanii. Jeśli ich relacji nie dzieje się nic nadzwyczajnego, to nie powinna ona wpłynąć na jego gorszą grę - twierdzi Parzelski. Prawdą jest jednak, że w ostatnim czasie Pique bywa często rozkojarzony i na boisku i poza nim.
Miłość być może nie służy ostatnio obrońcy Barcelony. Co innego w przypadku Kamila Stocha. Nasz skoczek wziął ślub w lipcu 2010 roku i od tego czasu jego forma utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie.
Przypadek? Już w zeszłym sezonie wielokrotnie był w czołówce Pucharu Świata. W tym podtrzymuje wysoką formę, od początku walczy o podium w końcowej klasyfikacji generalnej. Od stycznia 2011 roku już dziesięciokrotnie był na podium zawodów pucharowych, pięciokrotnie wygrał. Sam Apoloniusz Tajner twierdzi, że zawodnik dojrzał, uspokoił się, od czasu jak się ożenił. Być może dzięki temu nazywanie Stocha "następcą Adama Małysza" wreszcie będzie auzasadnione. Żona Stocha, Ewa bardzo często pojawia się na skoczniach. Jej obecność z pewnością bardzo mu pomaga.
Jeden z najsłynniejszych związków między sportowcami na świecie - Karolina Woźniacki i Rory McIlroy ostatnio pozytywnie wpływa bardziej na "niego" niż na "nią". McIIroy łasnie osiągnął życiowy sukces - irlandzki golfista wygrał turniej Honda Classic i awansował na pierwsze miejsce w rankingu. Gorzej niestety wiedzie się Woźniackiej, która może już raczej zapomnieć o pozycji liderki WTA. Jeszcze niedawno była pierwsza, teraz jest już czwarta i niedługo Agnieszka Radwańska zacznie deptać jej po piętach.Tym bardziej, że tegoroczne wyniki Dunki nie powalają na kolana, a ma do obrony mnóstwo punktów z zeszłego roku.
Rozczarowana swoją dyspozycją tenisistka, nie jest ostatnio zbyt odporna na krytykę. Legenda tenisa, Martina Navratilova, w jednym z wywiadów stwierdziła, że nie traktowała Woźniackiej jako liderki rankingu WTA z prawdziwego zdarzenia. Młoda zawodniczka szybko zrewanżowała się byłej gwieździe kobiecego tenisa. - Po tych komentarzach straciłam szacunek do Navratilovej. Ja nigdy nie powiedziałabym złego słowa o Martinie, bo byłoby to po prostu niegrzeczne. A mogłabym, bo przecież każdy wie, że kiedy ona grała, konkurencja była mała. - powiedziała Woźniacka w rozmowie ze "Sports Ilustrated".
Oby podobny przypadek, obniżka formy spowodowana "kłopotami sercowymi", nie spotkał naszych sióstr Radwańskich. W ostatnim czasie bowiem w ich obozie pojawił się nowy trener Borna Bikić, który podobno źle oddziałowuje na swoje zawodniczki.
Niewiadomo na ile związek z rosyjską modelką, Iriną Shayk, miał wpływ na formę Cristiano Ronaldo. Jeśli miał, to z pewnością bardzo korzystny. Oboje poznali się w 2010 roku, gdy brali udział w przygotowaniu materiałów reklamowych firmy odzieżowej Armani. Od tego czasu Portuglaczyk zdobył aż 70 bramek dla Realu Madryt, sporo jak na półtora roku.
Ale w ostatnich dniach pojawiła się informacja, jakoby para miała się rozstała. Jeśli to prawda, ciekawe jak wpłynie to na jego grę. Chyba tylko w tym swoje szanse mogą upatrywać najbliżsi rywale "Królewskich" w lidze, piłkarze Betisu Sewilla.