
Weekend z Grand Prix Monako to dla świata sportu nie tylko okazja do emocji związanych z wynikami wyścigu Formuły 1. W Monte Carlo pojawiło się bowiem sporo znanych osobistości, wśród których nie zabrakło Roberta Lewandowskiego. Polak udzielił wywiadu Eleven Sports, odnosząc się do swojego transferu.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Robert Lewandowski nie po raz pierwszy udowodnił, że jest kibicem Formuły 1. Polski napastnik na co dzień występujący w Bayernie Monachium skorzystał z przerwy przed rozpoczęciem obowiązków w reprezentacji Polski, a końcem klubowego sezonu, pojawiając się na weekendowym Grand Prix Monako.
Ostatecznie niedzielny wyścig wygrał Sergio Perez, meksykański kierowca Oracle Red Bull Racing. Faworyt gospodarzy, pochodzący z Monako Charles Leclerc rywalizację zakończył dopiero na czwartej pozycji, a to głównie za sprawą błędów teamu technicznego Ferrari.
Czytaj więcej: Schumacher znów miał koszmarny wypadek, jego samochód po prostu rozpadł się na kawałki
Kapitan reprezentacji Polski w Monte Carlo pojawił się w odwiedzinach znajomych kierowców. "Lewy" pojawił się w padoku Astona Martina, którego kierowcą jest były mistrz świata Sebastian Vettel. Lewandowski z radością pozował do zdjęć razem z członkami zespołu, który z pewnością nie może zapisać na plus tego sezonu.
Polak jednak podkreślał, że niekoniecznie kibicuje któremukolwiek z teamów, a po prostu, trzyma kciuki za ludzi, których zna - doceniając rywalizację na najwyższym poziomie.
Polscy dziennikarze Eleven Sports, transmitującej zmagania F1, wykorzystali okazję obecności Lewandowskiego w padoku Astona, zadając kilka pytań. Po części związanej z Formułą 1, gdzie padła deklaracja o dopingowaniu przez Polaka m.in. Maxa Verstappena, "Lewy" został zapytany o swoją przyszłość w Monachium.
- Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie - powiedział Lewandowski po wymownej, kilkusekundowej ciszy.
Można było odnieść wrażenie, że temat Bayernu jest już dla Polaka zamknięty. Lewandowski odniósł się też do wakacyjnych walorów Hiszpanii, w nawiązaniu do zainteresowania FC Barcelony usługami jednego z najlepszych napastników świata.
- Hiszpania jest fajna. Mamy zresztą dom na Majorce, wydaje mi się, że sentyment do tego kraju jest. I to jest fajne miejsce, żeby spędzać tam wakacje - skwitował z uśmiechem piłkarz.
- Wiele czynników wpływa na to, jak bardzo bym chciał być zawodnikiem Barcelony. Ważne jest to, co się wydarzy. Moja sytuacja jest jasna i nie ma co się bardziej rozczulać i mówić dalej na ten temat, cokolwiek więcej - zakończył Lewandowski.
Sytuacja związana z transferem Polaka nadal nie jest rozwiązana. Lewandowski zadeklarował po ostatnim meczu sezonu Bayernu, że nie chce przedłużać kontraktu z mistrzami Niemiec, który wygasa w czerwcu 2023 roku.
Zobacz także: Kolejny gwiazdor nie może się dogadać z Bayernem Monachium. Szykuje się głośny transfer
Równolegle w grze o "Lewego" jest Duma Katalonii. Legendarny klub z Barcelony przedstawił już jedną ofertę transferową, opiewającą na 32 miliony euro. Bawarczycy mają jednak zamiar sprzedać Polaka za minimum 45-50 milionów euro. Pod warunkiem, że Bayern znajdzie następcę swojego bramkostrzelnego zawodnika.
Alternatywą w ofensywie ma być Sadio Mane. Senegalczyk żegna się z Liverpoolem i to właśnie Bayern ma być kolejnym klubem w karierze filigranowego napastnika.
