Natalia Siwiec w specjalnej sesji zdjęciowej promowała kontrowersyjny sklep 66procent.pl
Natalia Siwiec w specjalnej sesji zdjęciowej promowała kontrowersyjny sklep 66procent.pl Fot. materiały prasowe 66procent

Bielizna od Calvina Kleina za 12 złotych, koszulki Lacoste za "stówkę" – takie promocje oferuje sklep 66procent.pl. Niestety, wokół niego narosło sporo kontrowersji. Klienci sklepu często nie otrzymują zamówionego towaru lub dostają podróbki. Jak się uchronić przed zakupową wpadką?

REKLAMA
Sprawa 66procent budziła emocje już w październiku. Klienci skarżyli się wówczas, że zamówili i nie widzieli ich na oczy. A pieniędzy odzyskać nie sposób, bo właściciel sklepu ma swoją siedzibę na Malediwach. Miesiąc później sprawę opisała "Gazeta Wyborcza", zastanawiając się, czy faktycznie 66procent to oszuści. Niektórzy klienci bowiem zapewniali na forach i serwisach społecznościowych, że otrzymali zamówione produkty i są one, zgodnie z obietnicą, oryginalne. Smaku sprawie dodaje fakt, że 66procent w celach promocyjnych zrobiła sesję z Natalią Siwiec, co zapewne miało uwiarygadniać biznes.
Firma jednak działa w najlepsze, chociaż toczy się przeciwko niej postępowanie w Prokuraturze Okręgowej w Płocku. I, niestety, 66procent dalej kusi wielu internautów swoimi niewiarygodnie niskimi cenami. Na fanpejdżu firmy można znaleźć liczne promocje, jak i komentarze użytkowników wskazujące, że sklep to oszuści.
Przed świętami rośnie liczba promocji, a zwykłą przecenę łatwo pomylić ze sklepem, za którym stoi oszust. Jak nie dać się nabrać na sprzedaż w internecie i zaoszczędzić pieniądze? Rozmawiamy o tym z Piotrem Stańczakiem, dyrektorem Europejskiego Centrum Konsumenckiego. ECK należy do Sieci Europejskich Centrów Konsumenckich (ECC-Net) i jest jedynym miejscem, w którym pokrzywdzony klient może uzyskać pomoc, gdy kupuje za granicą.
Bielizna od Calvina Kleina za 12 złotych złotych, modne buty 80 proc. taniej niż w sklepie – takie "promocje" oferował jeden ze sklepów internetowych. Wiele osób dało się nabrać, zapłaciło, a towaru nigdy nie zobaczyło na oczy. Jak uniknąć takiego oszustwa i poznać, czy to po prostu dobra promocja, czy ktoś chce nas naciągnąć?
Przede wszystkim trzeba być wyczulonym na to, co piękne i łatwe. Zwłaszcza, jeśli oferowane są bardzo niskie ceny. Często to pułapki. Ulegamy mitowi, że internet jest bardzo tani, ale nie może być przecież nierealistycznie tani. Pamiętajmy, że niektóre oferty są zbyt dobre, żeby były prawdziwe, tak jak dobre marki plus przerażająco niskie ceny.
Można też sprawdzić, w przypadku marek takich jak wspomniany Calvin Klein, czy możliwa jest w ogóle taka sprzedaż. Czy są jakieś odniesienia do tej firmy, czy w
Kto kupuje w sieci

Wyniki ostatnich badań zaskakują – to mężczyźni wiodą prym, jeśli chodzi o zakupy internetowe. Wiekowo zaś zaskoczenia nie ma – to domena głównie ludzi młodych. CZYTAJ WIĘCEJ

regulaminie jest zapewnienie o oryginalności produktów i na jakiej podstawie. Trzeba sobie zadać pytanie: czy Calvin Klein naprawdę chciałby sprzedawać swoje produkty w takim sklepie? Przecież takie marki nie współpracują z każdym. Zobaczmy nawet w Google, w jakich miejscach dana firma zazwyczaj sprzedaje swoje produkty.
Zanim kupimy, warto się zatrzymać i zastanowić nie tyle nad tym „co” ale „także” z kim tak naprawdę mamy do czynienia i czy podpisać z nim umowę. Trzeba pamiętać, że nawet zwykłe kliknięcie może być zawarciem umowy.
A jeśli z pozoru wszystko wygląda prawidłowo, jak jeszcze w miarę łatwo sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z oszustem?
Podstawowe kryteria takiej weryfikacji to dane przedsiębiorcy. Trzeba sprawdzić, czy firma podaje swoje dane. Wyraźnie musi być podany adres lokalizujący: ulica, kod pocztowy, numer telefonu. Nie wystarczy skrytka pocztowa, która uniemożliwia skuteczne dotarcie do przedsiębiorstwa.
Jeśli tych danych nie ma, lub jest tylko e-mail, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dany przedsiębiorca nie jest godny zaufania. Chociaż z tym też trzeba uważać, bo oszuści potrafią na przykład podpinać się pod inne firmy, a nawet pozorować rozmowy telefoniczne z nimi.
Na co jeszcze można zwrócić uwagę, żeby mieć pewność co do uczciwości internetowego sprzedawcy?
W Unii Europejskiej każda spółka ma obowiązek rejestracji działalności. Można więc sprawdzić, czy na stronie firmy podane są dane rejestracyjne. W przypadku Polski obok
Jakie sklepy kochają Polacy

Allegro, IKEA, Rossmann – to trzy najlepiej oceniane przez konsumentów miejsca zakupów. Popularny dyskont Biedronka, o dziwo, znalazł się dopiero na 5. miejscu zestawienia.
CZYTAJ WIĘCEJ

numeru rejestru KRS przedsiębiorcy mogą się uwiarygadniać podając numer NIP lub REGON. będzie to na przykład numer NIP lub REGON. Kiedy firma podaje taki numer, mówi wprost: jesteśmy rozpoznawalni, nie mamy nic do ukrycia.
Można też zobaczyć, czy na stronie widnieje znak zaufania publicznego w formie logo. Może to być na przykład logo informujące, że sprzedawca dba o ochronę danych osobowych, stosuje przepisy konsumenckie czy sprzedaje produkty ekologiczne. Takie znaki zaufania najczęściej przyznają instytucje neutralne, publiczne lub pół-publiczne, które na dodatek podlegają stałej kontroli danej innych władz.
A jeśli na stronie nie ma takiego logo, a informacji o firmie jest mało, są jakieś inne przesłanki mówiące o bezpieczeństwie?
W takiej sytuacji zawsze warto sprawdzić bezpieczeństwo płatności. Pamiętajmy, że przy bezpiecznym płaceniu przez internet w adresie strony pojawi się sygnalizacja bezpiecznego połączenia: ikonka kłódeczki, a adres będzie się zaczynał od https, a nie http. Warto też zobaczyć, czy są jakieś odniesienia do instytucji, która zabezpiecza przeprowadzaną transakcję.
Dane to jedyna rzecz, po której można ocenić wiarygodność firmy? Czy może są jakieś inne oznaki, wskazujące czy nie zostaniemy naciągnięci?
Można sprawdzić czytelność wszystkich procedur: kupna, dostawy, reklamacji. Czy na przykład w sposób oczywisty pojawia się koszt dostawy? Jeśli nie jest on jasno pokazany lub trzeba się go doszukiwać, to możemy mieć wątpliwości co do rzetelności sklepu.
Podobnie z reklamacją. Pamiętajmy, żeby sprawdzić, czy istnieje adres fizyczny miejsca, w które reklamujemy produkt – można tam także zadzwonić, by się upewnić. Jeśli takiego adresu nie ma, to nie warto ryzykować.
A co z forami internetowymi, serwisami społecznościowymi – czy powinniśmy ufać opiniom tam zawartym? Nie jest bowiem tajemnicą, że firmy często wynajmują specjalistów, którzy poprawiają wizerunek spółki, podając się na forach za zwykłych obywateli.
Wiadomo, że mamy do czynienia z opiniami, które nie przesądzają definitywnie o statusie sprzedawcy. Mogą być bardziej wiarygodne lub mniej.
To też można ocenić, bo jeśli ktoś w swojej wypowiedzi jest bardziej rzeczowy,

Zakupy grupowe: co poszło nie tak? Przebojem wdarły się na rynki, a dziś odczuwają niechęć konsumentów, którzy przekonali się, że dostają co najwyżej to, za co płacą. CZYTAJ WIĘCEJ

szczegółowy, opisuje konkretną sytuację, zachowania, fakty, to daje to podstawy do uznania go za wiarygodnego. Ale niczego nie powinniśmy traktować w sposób ostateczny. Są też przecież porównywarki cenowe i przy nich komentarze, ale nie można do tego podchodzić bezkrytycznie. Z drugiej strony, nie należy też forów internetowych i komentarzy traktować jako jednej wielkiej "ustawki". Choć oczywiście zdarza się, że takie opinie są sztucznie kreowane.
To proste zasady, o których, niestety, często zapominamy w ferworze zakupów. Co więc zrobić, gdy już padniemy ofiarą oszustów? Popularne są w takich przypadkach pozwy zbiorowe – to dobra metoda dochodzenia swoich praw?
Pozwy zbiorowe są trudne do zrealizowania i nie stosuje się ich przy oszustwach. To zazwyczaj paroletni proces, na dodatek często trudno utrzymać całą grupę składających pozew. To trudna droga, którą należy stosować tylko wtedy, gdy już nic innego się nie da zrobić.
Jednocześnie kluczową pierwszą pomoc oferuje Europejskie Centrum Konsumenckie (dla sporów transgranicznych), rzecznicy konsumentów (ulokowani w starostwach i urzędach miejskich) oraz organizacje konsumenckie.
Lepszy jest pozew indywidualny?
Oczywiście, indywidualnie można dochodzić swoich praw. Ale postępowanie sądowe niesie ze sobą ryzyko przegranej, jest czasochłonne i kosztowne. Sprawy konsumenckie są związane są zazwyczaj z niewielkimi wartościami. Aby uniknąć trudności, najlepszą metodą ochrony przed oszustem jest ostrożność i profilaktyka.
A co z wspomnianymi przez Pana instytucjami – takimi jak UOKiK czy fundacjami chroniącymi konsumentów? Pokrzywdzony klient może liczyć na ich pomoc?
UOKiK nie zajmuje się pomocą w indywidualnych sprawach konsumenckich – prowadzi natomiast postępowania i kontrole w sprawach z naruszenia zbiorowego interesu konsumentów.
Co do organizacji konsumenckich warto natomiast skorzystać z ich asysty, wsparcia. Mogą nas one, podobnie jak ECK czy rzecznicy konsumentów, odpowiednio pokierować, podpowiedzieć co zrobić i jak rozmawiać z nieuczciwym przedsiębiorcą.
Rzecznicy konsumentów i organizacje nawet maja prawo występować przed sądem w imieniu konsumenta. Pamiętać jednak należy, że tym samym biorą na siebie ryzyko kosztów i ewentualnej przegranej, więc nie każdą sprawę wezmą. Pamiętajmy też, że dzisiaj wielu konsumentów kupuje w sklepach, na aukcjach i giełdach internetowych za granicą. Tym mogą pomóc jedynie centra zrzeszone w Sieci ECC-NET funkcjonującej w UE.