
Ikony polskiego designu po latach wracają do łask. Odkurzone i pozbawione historycznej otoczki zaskakują świeżością formy. Ci starsi spojrzą na nie z sentymentem, młodsi zaś z rozrzewnieniem. Projekty Romana Modzelewskiego czy Henryka Sztaby są zwyczajnie piękne i użyteczne, a także jak najbardziej hipsterskie. Czyżbyśmy właśnie przeżywali renesans polskiego designu drugiej połowy XX wieku?
REKLAMA
Prosta siatka
Produkt wręcz banalny. Trochę drutu, trochę siatki. Większość z nas kojarzy siatkowane krzesła z ogródkami działkowymi, grillowaniem i słońcem. Podczas smażenia kiełbasy mało kto zastanawia się nad tym, na czym siedzi. A to prawdziwy skarb polskiego designu, który dziś dzięki MamSam może pojawić się znów w naszych ogrodach.
Produkt wręcz banalny. Trochę drutu, trochę siatki. Większość z nas kojarzy siatkowane krzesła z ogródkami działkowymi, grillowaniem i słońcem. Podczas smażenia kiełbasy mało kto zastanawia się nad tym, na czym siedzi. A to prawdziwy skarb polskiego designu, który dziś dzięki MamSam może pojawić się znów w naszych ogrodach.
Projektantem kultowego krzesła jest Henryk Sztaba, a powstało ono w drugiej połowie lat 70. Projektant na pytania o to, dlaczego wybrał akurat takie, a nie inne materiały odpowiada: - To był jedyny dostępny materiał w tych czasach. Właściwości drutu i jego praktyczne zastosowanie w warunkach zewnętrznych zdecydowały o użyciu tego materiału. Pokryty tworzywem sztucznym metodą fluidyzacji, pozwolił na estetyczne i długotrwałe użytkowanie.
Polecamy: Singiel, nowobogacki, intelektualista, rodzina z dziećmi. "Pokaż mi swoje mieszkanie, a powiem ci, kim jesteś"
Forma idealna
Ten opatentowany w 1961 roku fotel autorstwa Romana Modzelewskiego był obiektem zachwytu nie tylko całej rzeszy Polaków, ale też samego Le Corbusiera. Sława światowego designu chciała wykupić prawa do produkcji seryjnej od Modzelewskiego, lecz napięta sytuacja między Polską Ludową, a Zachodem zaprzepaściła te plany. Kto wie, może w innych okolicznościach fotel RM58 zyskałby uznanie na światowych salonach?
Forma idealna
Ten opatentowany w 1961 roku fotel autorstwa Romana Modzelewskiego był obiektem zachwytu nie tylko całej rzeszy Polaków, ale też samego Le Corbusiera. Sława światowego designu chciała wykupić prawa do produkcji seryjnej od Modzelewskiego, lecz napięta sytuacja między Polską Ludową, a Zachodem zaprzepaściła te plany. Kto wie, może w innych okolicznościach fotel RM58 zyskałby uznanie na światowych salonach?
To był zupełny przełom. Fotel w całości zbudowany z materiałów sztucznych. Nigdy nie wdrożony do seryjnej produkcji dziś dzięki firmie VZÓR ma szansę zaistnieć nie tylko na wystawach, ale również w naszych domach. Wygodny, o zjawiskowym kształcie i z chwalebną historią jest nie tylko przykładem najlepszej klasy patriotyzmu, ale też dowodem niezwykłej estetyki.
Polecamy: Tomek Rygalik o polskim designie: "Wszystko jest dziełem jakichś projektantów" [wywiad]
Moda na design
Te przykłady pokazują, że Polacy w końcu zaczynają dostrzegać dwie rzeczy: piękną historię polskiego designu oraz samą estetykę przedmiotów użytkowych. Po misz maszu estetycznym panującym w latach 90. i dwutysięcznych w końcu nadszedł czas na odświeżenie najlepszych projektów i zainwestowanie w nie. VZÓR i MamSam jako prekursorzy wznowili dwa kultowe polskie produkty. Czy czeka nas więcej polskiego designu pierwszej klasy?
Moda na design
Te przykłady pokazują, że Polacy w końcu zaczynają dostrzegać dwie rzeczy: piękną historię polskiego designu oraz samą estetykę przedmiotów użytkowych. Po misz maszu estetycznym panującym w latach 90. i dwutysięcznych w końcu nadszedł czas na odświeżenie najlepszych projektów i zainwestowanie w nie. VZÓR i MamSam jako prekursorzy wznowili dwa kultowe polskie produkty. Czy czeka nas więcej polskiego designu pierwszej klasy?
- Produkowanie klasycznych wzorów stosują światowi producenci Kartell, Vitra czy Capellini. W Polsce Ćmielów nieprzerwanie wytwarza powstałe pod koniec lat pięćdziesiątych wzory Lubomira Tomaszewskiego - mówi Hanna Kokczyńska ze studia projektowego Super Super, blogerka naTemat. - Ludzie lubią rzeczy, które znają. Pokazuje to sukces marki Pan tu nie stał zbudowanej wokół sentymentu do peerelowskiego projektowania. Dzisiejsza technologia pozwala również na ulepszenie modeli, które powstały kilkadziesiąt lat temu. Reedycja może być szansą dla wielu obiektów z czasów PRL, które były dobrze zaprojektowane, ale słabo wykonane - mówi Kokczyńska.
Na pytanie o to, jakie są jej typy produktów, które mogłyby powrócić po latach odpowiada: - Myślę, że najbardziej na wznowieniu zyskałyby meble Ładu, oryginalnie zrobione z bieda- materiałów, które bardzo źle się zestarzały, a były to świetne projekty.