
400 złotych rocznych kosztów za 40 tysięcy złotych pożyczki. Na tak niskie oprocentowanie mogą liczyć pracownicy Sejmu, a co za tym idzie, również posłowie.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Gazeta wyciągnęła poselskie przywileje, przy okazji inflacji i kolejnych wzrostów stóp procentowych. Te, mimo dynamicznej sytuacji gospodarczej na rynku, nie zmieniają się jednak w polskim Sejmie.
"Fakt" wytyka posłom możliwość brania pożyczek na preferencyjnych warunkach, w ramach zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. To rodzaj kasy, który nadal prowadzony jest w państwowych spółkach, ale też szkołach czy urzędach. Zgodnie z ustalonymi wewnętrznie warunkami pracownicy mają możliwość wzięcia pożyczki na różne cele.
Oprocentowanie jak nigdzie
Wśród potrzeb, które można sfinansować w ramach pożyczki zaciągniętej w funduszu, są przede wszystkim cele mieszkaniowe, jak kupno nieruchomości, ale też na przykład remont czy pożyczki na cele nieokreślone z góry.
Z pożyczek na preferencyjnych warunkach mogą także korzystać posłowie. Jak pisze gazeta, pieniądze są pożyczane im na podstawie wniosku z uzasadnieniem, którego nie trzeba dodatkowo motywować czy potwierdzać odrębnie składanymi dokumentami.
Oprocentowanie, na jakie mogą liczyć posłowie, wynosi 1 lub 2 proc. w skali roku i w zależności od tego, na jak długo zadłużają się w sejmowej kasie. Taka sama pożyczka, w przypadku zaciągnięcia jej w banku, kosztowałaby kilkukrotnie więcej.
Kto się zapożycza?
Dziennikarze "Faktu" prześledzili oświadczenia majątkowe polityków, z których wynika, że pożyczkę zaciągnął na przykład szef MEN Przemysław Czarnek.
Czytaj także: Jachira nie będzie się kajać za rozrzucenie "banknotów". "Przeprosić powinien Glapiński"
– Spłata jest regularna każdego miesiąca, a cel pożyczki mieszkaniowy. W domu zawsze jest konieczność inwestycji modernizacyjno-remontowych – opowiedział dziennikowi Przemysław Czarnek.
Oprócz Przemysława Czarnka w gronie korzystających z pożyczek posłów jest także Klaudia Jachira, która wytłumaczyła, że powodem wzięcia pożyczki jest to, że "banki nie chcą dawać parlamentarzystom kredytów". Posłanka ma nadzieję, że swoją pożyczkę spłaci do końca roku.
Jednak nie tylko politycy mogą liczyć na specjalne traktowanie. Ostatnio głośno było także o prezesie Orlenu. Przypomnijmy, krakowska "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że Daniel Obajtek miał w 2018 roku dostać sporą zniżkę na zakup 187-metrowego apartamentu w Warszawie.
W ten sposób były wójt Pcimia miał zaoszczędzić na zakupie aż milion złotych. Zbiegiem okoliczności, w tym samym roku Orlen został sponsorem piłkarskiej akademii dewelopera, który wybudował osiedle z apartamentem Obajtka.
