
"Nie kupuj żywego karpia" – tak ruchy ekologiczne walczą o to, by klienci zwracali uwagę na to, co kupują. Zwłaszcza przed świętami. Polacy są wrażliwi na dobro zwierząt i coraz częściej wybierają żywność produkowaną przez firmy postępujące "etycznie". Taką wrażliwość gubimy jednak w szale świątecznych zakupów. Najczęściej przez pośpiech, oszczędność i bombardujący nas ze wszystkich stron bożonarodzeniowy marketing.
REKLAMA
Ekologiczne produkty są coraz popularniejsze. Rośnie liczba klientów, którzy wybierając żywność wyprodukowaną w etyczny sposób. Badania przeprowadzone w 2008 r. przez firmę Euro RSCG wskazały, że ponad połowa Polaków robiąc zakupy bierze pod uwagę etyczne postępowanie producenta, czyli np. humanitarne traktowanie zwierząt. Ten optymistyczny obraz blednie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Okazuje się, że w szale świątecznych zakupów ta kwestia schodzi na drugi plan.
– Zamiast empatią kierujemy się afektem i emocjami – tłumaczy w rozmowie z naTemat prof. Andrzej Falkowski, ekspert w dziedzinie zachowań konsumenckich. Przyznaje, że polscy konsumenci mają coraz większą świadomość etyczną. O wiele częściej zwracają uwagę, skąd pochodzi dany produkt, i czy przygotowano go w sposób humanitarny.
Przed świętami, z uwagi na towarzyszące im emocje taka wrażliwość mocno się osłabia. – Marketing świąteczny tłumi w nas uczucie empatii – mówi. Klient kupuje często w pośpiechu, w zatłoczonym sklepie. Ma więc mniej czasu i ochoty na sprawdzanie, skąd pochodzi produkt. Kupuje więc pod wpływem impulsu a nie głębszej refleksji.
Dużo i w pośpiechu
Duże znaczenie ma też wszechobecny, bożonarodzeniowy marketing. Sprzedawcy bombardują nas z każdej strony świątecznymi promocjami. Kupujemy więc dużo, nie zawsze zastanawiając się co. Niebagatelne znaczenie ma też cena produktu. Klienci zwykle deklarują, że są gotowi zapłacić więcej jeśli produkt był wyprodukowany etycznie. Niestety przed świętami zakupy są zwykle o wiele większe, a z naszych portfeli znika więcej gotówki niż w innych miesiącach roku. Dlatego w tym przypadku kupując żywność to jednak cena odgrywa największą rolę. Jeśli kupujemy dużo, sięgamy raczej po produkty tańsze, zwykle wyprodukowane z pominięciem zasad etyki.
Zobacz także: Knajpy kuszą fotografią. Co zrobić, gdy nasz hamburger nie ma nic wspólnego z tym na zdjęciu
Dlatego ruchy ekologiczne namawiają konsumentów do większej wrażliwości przed świętami. Klub Gaja od kilku lat prowadzi kampanię nakłaniającą, by nie kupować żywych karpi. Ekolodzy zwracają uwagę, że ryby zanim trafią na świąteczny stół są przetrzymywane w okrutnych warunkach.
Trzeba edukować
– Uczenie wrażliwości konsumenckiej to bardzo długi proces – mów Jacek Bożek z Klubu Gaja. Według niego w Polsce to początkujący ruch. Dopiero od 20 lat polscy konsumenci mogą podejmować świadome wybory. – Ludzie wychowani w komunizmie mieli marzenie, żeby mieć wszystkiego dużo. Młodsze pokolenie widzi, że Polska się bogaci. Wie, że od wyborów konsumenckich zależy przyszłość planety i dobro zwierząt – tłumaczy. Dodaje, że w Polsce nadal brakuje rzetelnej edukacji konsumenckiej. W krajach zachodnich taki system działa od lat. Już w przedszkolu dzieci uczą się dokonywania dobrych wyborów w sklepie. – Pod tym względem na razie przecieramy szlaki - mówi Bożek.
Działacz proekologiczny przekonuje, że cena nie powinna być jedynym kryterium, jakim kierujemy się w sklepie. – Człowiek nie jest stworzeniem bezmyślnym. Może wybierać między kupnem dwóch jajek "zerówek" a czterech jajek "trójek" – mówi. Jego zdaniem dla coraz większej grupy ludzi nie liczy się tylko cena ale i sposób produkcji takiej żywności. – Liczę na inteligencję i serce ludzi - dodaje.