Poseł PiS, Jerzy Szmit wysłał list do do kuratorium oświaty w sprawie wydarzeń ze szczycieńskiej szkoły.
Poseł PiS, Jerzy Szmit wysłał list do do kuratorium oświaty w sprawie wydarzeń ze szczycieńskiej szkoły. Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Historia szkolnego radia, w którym uczniowie puścili "Rotę" zamiast niemieckich piosenek w dzień języka niemieckiego, wciąż żyje swoim życiem. Sprawa, co prawda trochę przycichła, ale drugie życie tchnął w nią poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jerzy Szmit. Parlamentarzysta z Olsztyna wysłał w tej sprawie list do kuratorium oświaty z prośbą o przyjrzenie się całej aferze.

REKLAMA
Dlaczego złożył pan zawiadomienie do kuratorium oświaty w sprawie wydarzeń w szczycieńskiej szkole?
Zawiadomienie to składa się do prokuratury, tutaj to był tylko list do pani kurator (śmiech). A tak poważnie, mamy do czynienia z sytuacją, która wynika – mam nadzieję – z braku poczucia humoru dyrekcji. Ale równie dobrze może być to coś głębszego. Głębszego w sensie przestrzegania poprawności politycznej w najgorszym tego słowa znaczeniu. Jeżeli ze sprzeciwem dyrekcji spotkało się puszczenie "Roty", która mówi pozytywnie o Polsce i Polakach, to tutaj ja muszę zgłosić swój sprzeciw.
Mówienie o "chorobliwym przestrzeganiu poprawności politycznej" nie jest przesadą? Mam wrażenie, podobnie jak sami zainteresowani, że był to po prostu niesmaczny żart.
Przestrzeganie poprawności politycznej może mieć różne przejawy. Jeżeli wobec puszczenia "Roty" zawiesza się radiowęzeł i uczniowie muszą się z tego gęsto tłumaczyć, to jest to moim zdaniem reakcja chorobliwa.
Czy faktycznie możemy mówić o jakimś niebezpieczeństwie, które wymagałoby reakcji kuratora oświaty?
Pierwsza sprawa to ogrom przygotowań do obchodów dnia kultury krajów niemieckojęzycznych. Były wykonywane naprawdę z dużym rozmachem, szkołę obwieszono flagami, podobno zasłoniły nawet patrona i być może to wszystko złożyło się na taką, a nie inną reakcją grupy uczniów. Druga kwestia to reakcja uczniów po tym, jak sprawa przedostała się do mediów.

Przecież przeprosili i wyjaśniali, że to głupi żart i niepotrzebna afera.

No właśnie. Zaczęli przepraszać i pisać oświadczenia, w których wszystko wyjaśniali. Uważam, że wszystko potraktowali zbyt poważnie i to wzbudziło moje wątpliwości. Tak naprawdę tutaj za bardzo nie było za co przepraszać, bo komu to najbardziej zaszkodziło, kto poczuł się obrażony?

Zakładam, że dyrektorka, której zarzuca się germanizację?

No ale to jest właśnie problem w tej całej sytuacji. Jeżeli z takiego żartu – bo zakładam, że w tych kategoriach trzeba to traktować – robi się sprawę poważną do tego stopnia, że trzeba oficjalnie przepraszać i zamykać radiowęzeł, to coś jest nie tak.

Czytaj też: A Ty co zrobiłeś dla Polski? Porozmawiajmy o patriotyzmie
Czego oczekuje pan od kuratorium?
Chcę zaznaczyć, że ostatnią rzeczą, której bym oczekiwał to ukaranie kogokolwiek. Po prostu uważam, że warto przyjrzeć się całej sytuacji i zastanowić jak obchody dni kultury innych krajów mają wyglądać w przyszłości, jak do tego problemu podchodzić i jak rozwiązywać ewentualne wątpliwości. Absolutnie nie jestem za tym, żeby wyciągać jakiekolwiek decyzje personalne.