Od lewej nowy Komendant Główny Policji podinsp. Marek Działoszyński i szef resortu, Jacek Cichocki.
Od lewej nowy Komendant Główny Policji podinsp. Marek Działoszyński i szef resortu, Jacek Cichocki. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Dwóch komendantów w styczniu dostało dodatki funkcyjne w wysokości 1200 złotych i zaraz potem odeszło ze służby. Dzięki temu ich emerytury będą o 30 procent wyższe - donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita". Jeszcze w grudniu minister spraw wewnętrznych zabronił takich działań, ale jak widać nowy szef policji się tym nie przejął.

REKLAMA
Szef Komendy Głównej Policji, podinsp. Marek Działoszyński chyba zapomniał o grudniowych zaleceniach szefa resortu, Jacka Cichockiego i podwyższył o 1200 złotych dodatki funkcyjne dwóm, byłym już komendantom - stołecznemu Adamowi Mularzowi i mazowieckiemu Ryszardowi Skotnickiemu.

Rz: Kilkadziesiąt miliardów złotych strat. Największa afera w III RP
Podniesienie dodatków miało zachęcić policjantów do pozostania na służbie, ale widocznie nie zachęciło, bo komendanci już 20 stycznia złożyli dymisje. Nic w tym dziwnego, bo zmiany na tych stanowiskach to norma przy zmianie szefa policji. Co ciekawe, jak zauważa "Rzeczpospolita", podinsp. Działoszyński swój podpis pod podwyżkami złożył 1 stycznia, czyli dziesięć dni przed tym zanim… zaczął pracę.

Niższe koszty, lepsza praca. Brytyjczycy prywatyzują policję
Czy minister wyciągnie konsekwencje wobec nieposłusznego komendanta? Tego na razie nie wiadomo, bo w rozmowie z "Rz" rzeczniczka MSW nie wyjaśnia, jak Jacek Cichocki zareagował na tę decyzję. Wiadomo już jednak, że szef resortu spotka się w tej sprawie z trójką policjantów - komendantem głównym i dwójką nagrodzonych.