Władimir Putin powiedział, że o wraku tupolewa decydują rosyjscy śledczy.
Władimir Putin powiedział, że o wraku tupolewa decydują rosyjscy śledczy. Fot. plavevski / Shutterstock

" Nie mieszam się w śledztwo" – zapewnił podczas tradycyjnej dorocznej konferencji prasowej prezydent Władimir Putin. Pytany o datę oddania Polsce wraku tupolewa stwierdził, że o tym decydują śledczy. – Putin nic nie musi, bo nasz rząd i tak go wytłumaczy przed Polakami – komentuje poseł PiS Krzysztof Szczerski.

REKLAMA
Putin jasno, chociaż nie wprost, dał do zrozumienia, że wrak tupolewa nieprędko wróci do Polski. Spodziewał się pan tak szybkiego ucięcia inicjatywy ministra Sikorskiego?
Polski rząd od maja 2010 roku, kiedy minister Jerzy Miller podpisał umowę o współpracy przy śledztwie, powtarzał nam, że wrak wróci po zakończeniu śledztwa. Mówiono, że decyzję podejmą śledczy. Teraz Radosław Sikorski próbuje nas przekonać, że tupolewa uda się odzyskać drogą polityczną. Ale to nie może być skuteczne, bo przez 2,5 roku powtarzano, że wszystko zależy od prokuratorów.
Sami daliśmy Putinowi wolną rękę do udzielenia takiej odpowiedzi. Jeśli chcieliśmy, by pomógł nam odzyskać wrak, to trzeba tak było mówić od początku, a nie powtarzać, że wszystko zależy od śledczych.
Jednak teraz Sikorski zmienił front i chce rozwiązać problem drogą polityczną. Może w imię dobrych stosunków Putin powinien pomóc odzyskać wrak?
Mówienie o dobrych stosunkach między Polską a Rosją to fikcja, narracja polskich władz, bo te stosunki nie są równorzędne. Pokazuje to chociażby ostatnia decyzja Gazpromu o obniżce cen gazu dla krajów Europy. Nawet po ostatniej obniżce o 10 proc. i tak mamy najdroższy gaz w UE. Tak samo w przypadku wraku Putin nic nie musi, bo nasz rząd i tak go wytłumaczy przed Polakami. Nasze władze nie chcą pokazać, że nasze stosunki są złe, więc cokolwiek zrobi prezydent Rosji, będą mówiły, że jest dobrze.
Sikorski powinien ponieść konsekwencje?
W styczniu i tak składamy wniosek nieufności dla całego rządu Donalda Tuska, ale na pewno Radosław Sikorski walnie przyczynił się do naszej negatywnej oceny. Można przez kilka lat funkcjonować dzięki PR-owi, ale widać, że teraz zaczynamy płacić za to rachunki. Czynniki zewnętrzne, zarówno w sprawach europejskich, jaki i wschodnich, zaczynają decydować o Polsce. My mówimy o tym od lat, ale mam nadzieję, że zaczynają to dostrzegać także komentatorzy polityki międzynarodowej.