
Są już znane wyniki sekcji zwłok dwóch osób, które znaleziono w poniedziałek w domu w Stalowej Woli. 58-letnia Mariam T. wykrwawiła się z powodu rany kłutej szyi. Mężczyzna zginął od rany postrzałowej w skroń.
W poniedziałek w domu przy ulicy Brandwickiej w Stalowej Woli znaleziono ciała kobiety i mężczyzny. Zwłoki odkryła córka kobiety, która przyszła do niej z wizytą. Chodziło o 58-letnią Mariam T., obywatelkę Armenii z kartą stałego pobytu w Polsce. Mężczyzną był 48-letni Aszot N., obywatel Polski urodzony w Azerbejdżanie.
Na ciele kobiety było kilkadziesiąt ran kłutych i ciętych na szyi i twarzy, zaś u mężczyzny rana postrzałowa skroni. Byli dalekimi kuzynami.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzej Dubiel poinformował w czwartek, że wstępne wyniki sekcji zwłok, którą przeprowadzono w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, wskazują, że śmiertelną raną u Mariam T. okazała się jedna z ran na szyi.
– Bezpośrednią przyczyną śmierci Mariam T. było wykrwawienie się spowodowane raną szyi – poinformował rzecznik prokuratury. – Natomiast przyczyną śmierci Aszota N. była rana postrzałowa w skroń – dodał prokurator Dubiel.
Śmierć Mariam T. i Aszota N. To było samobójstwo rozszerzone?
Przedstawiciel prokuratury zaznaczył jednak, że to wstępne wyniki badań. Więcej informacji ma być dostępnych dopiero po otrzymaniu protokołu posekcyjnego. Jak wyraził się prokurator Dubiel, na obecnym etapie postępowania nie są wykluczone żadne hipotezy, pod uwagę brane są wszelkie możliwe scenariusze, ale wiodący jest wątek tzw. samobójstwa rozszerzonego. – Mamy pewne ustalenia co do motywów, ale nie są one jeszcze sprecyzowane i w związku z tym na razie nie udzielamy informacji w tej sprawie – powiedział prok. Dubiel pytany przez dziennikarzy o motywy ewentualnego samobójstwa rozszerzonego. Prokuratura nie podaje na razie więcej szczegółów ze względu na dobro postępowania.
Ostatnio było też głośno o patrze, która zgotowała w Stalowej Woli swojemu dziecko piekło na ziemi. Zdaniem tamtejszych śledczych, dwuletni chłopiec był bity, przypalany papierosami i gwałcony. Najpierw Oksanę P. i Vitalija S. zatrzymała policja, w piątek oboje stanęli już przed sądem. Grozi im nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Dramat chłopca wyszedł na jaw po tym, jak 25-letni Vitalij S. zawiózł dziecko swojej konkubiny do miejscowego szpitala powiatowego we wtorek wieczorem. Lekarze, którzy od razu zajęli się chłopcem, nie mieli wątpliwości, że dwulatek był ofiarą brutalnej przemocy.
Dwulatek katowany przez opiekunów w Stalowej Woli
"Dziecko charczało, jego życie było zagrożone" – relacjonował na początku października portal "Echo Dnia". Ślady na ciele wskazywały ponadto, że chłopiec był nie tylko bity, ale także wielokrotnie zgwałcony. Ponadto część ran miała powstać od przypalania papierosami.
Zobacz także