65-latek z antypisowskim napisem na koszulce. Sprawa trafiła do sądu
65-latek z antypisowskim napisem na koszulce. Sprawa trafiła do sądu Fot. Sylwia Dąbrowa / East News, (Screenshot) pościgi.pl / Facebook

27 czerwca b.r. w Jarocinie odsłonięto pomnik Jana Szyszki. 65-letni Janusz Ziętkiewicz pojawił się na wydarzeniu w koszulce z antypisowskim napisem. Kilka tygodni później mężczyzna otrzymał wezwanie na policję, gdzie dostał mandat, którego nie przyjął. Sprawę skierowano do sądu.

REKLAMA
  • 27 czerwca b.r. w Jarocinie odsłonięto pomnik byłego ministra środowiska Jana Szyszki
  • W manifeście niezadowolenia z obecnego rządu 65-letni Janusz Ziętkiewicz pojawił się na miejscu w koszulce z napisem "Je**ć PiS"
  • Mężczyzna nie przyjął mandatu, a sprawa trafiła do sądu. – To moja wolność słowa, to moje prawo do wyrażania niezadowolenia – mówi
  • 65-latek oskarżony o "umieszczenie nieobyczajnego napisu w miejscu publicznym"

    – Nic nie mówiłem, po prostu stałem spokojnie otoczony również spokojnymi policjantami. Nic się nie działo. Kiedy chciałem odejść, podeszło do mnie dwóch policjantów, którzy mnie wylegitymowali i na tym się skończyło – wspomina Janusz Ziętkiewicz, który podkreśla, że doskonale pamięta dzień odsłonięcia pomnika.

    Kilka tygodni po wylegitymowaniu przez funkcjonariuszy policji 65-latek otrzymał wezwanie do stawienia się na komendzie w Jarocinie. Na miejscu dowiedział się, że jest oskarżony o "umieszczenie nieobyczajnego napisu w miejscu publicznym".

    Janusz Ziętkiewicz: "To moja wolność słowa"

    Mężczyzna jednak do niczego się nie przyznał, nie przyjął również mandatu w wysokości 50 zł. Oficer prasowa jarocińskiej komendy Agnieszka Zaworska przekazała w rozmowie z Onetem, że funkcjonariusze interweniowali z uwagi na uczestników wydarzenia, którym nie spodobał się napis na koszulce.

    Janusz Ziętkiewicz miał otrzymać również drugi mandat za identyczny napis na swoim samochodzie. Tego również nie przyjął. Dopiero po kilku tygodniach dowiedział się, że sąd ukarał go grzywną 50 zł za popełnienie dwóch wykroczeń oraz kwotą 80 zł kosztów sądowych.

    65-latek już odwołał się od wyroku. – To moja wolność słowa, to moje prawo do wyrażania niezadowolenia z tego, co robi obecny rząd. Nie boję się – zapewnia podczas rozmowy z portalem pościgi.pl.

    Mec. Kornalewicz: "Atak na wolność wyrażania poglądów politycznych"

    Sprawą mężczyzny zajął się mecenas Robert Kornalewicz. Prawnik w przeszłości prowadził m.in. sprawę maturzystki z Nowej Soli, która została oskarżona o znieważenie prezydenta. Dziewczyna krzyczała na wiecu wyborczym "Je**ć Dudę". Sprawa skończyła się uniewinnieniem.

    – To atak na wolność wyrażania poglądów politycznych. W ostatnich latach obserwujemy zjawisko bezpodstawnego oskarżania obywateli krytycznie oceniających rządzących – mówi prawnik.

    – Tymczasem należy pamiętać, że wolność wypowiedzi, w tym wolność wyrażania poglądów politycznych, o którą przez lata jako naród walczyliśmy, stanowi jedną z podstawowych zasad demokratycznego społeczeństwa – zaznacza.

    Mecenas Kornalewicz podkreśla, że "materia jest mu szczególnie bliska, dlatego zdecydował się pomóc panu Januszowi pro bono". – Uczynię tak za każdym razem, gdy ktoś zwróci się do mnie w podobnej sprawie – zadeklarował w rozmowie z portalem.