
Ludwik Sobolewski w "Faktach po faktach" komentował aferę ze swoim udziałem. "Minister skarbu nie będzie mi mówić co mam robić w czasie wolnym" – stwierdził Sobolewski. Prezes GPW przyznał też, że "nie nadaje się do stania na postumencie cnót moralnych i etycznych".
Afera wokół Ludwika Sobolewskiego trwa. Prezes giełdy został oskarżony o to, że na jego polecenie szef NewConnect Emil Stępień naciskał na spółki, by inwestowały w film Patryka Vegi "Klątwa Faraona". Prywatnie reżyser i prezes GPW są przyjaciółmi.
W związku z tym Sobolewski został zawieszony, a grozi mu także usunięcie z fotela prezesa GPW. To nie jedyne konsekwencje całej sytuacji – Sobolewskim zainteresowało się nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne. Niektórzy też twierdzą, że w całym zamieszaniu bardziej niż o finansowanie filmu chodziło o to, by znaleźć pieniądze na produkcję, w której gra partnerka Sobolewskiego Anna Szarek.
Minister Skarbu Mikołaj Budzanowski skomentował całą aferę krótko – określił zachowanie prezesa jako "haniebne". W czwartkowych "Faktach po faktach" Sobolewski zaś odnosił się do tych zarzutów.
Szef GPW oświadczył, że w sytuacji, gdy "mamy decydować czy coś jest etyczne czy nieetyczne" można różnie interpretować fakty. – Tutaj proces interpretowania musi być szczególnie staranny i wyważony – mówił Sobolewski. I podkreślał, że obecnie proces ten jest "zdominowany przez apele akcjonariuszy o zmiany w zarządzie" giełdy.
Prezes skomentował też słowa ministra Budzanowskiego:
Ludwik Sobolewski
Prezes Giełdy Papierów Wartościowych
Sobolewski zaprzeczył też, jakoby namawiał, zachęcał lub naciskał kogokolwiek do inwestowania w "Klątwę Faraona". Prezes wyjaśniał też, że zainteresował się kwestią finansowania filmu, gdy jego przyjaciel Patryk Vega spytał go o to, "w jaki uczciwy, transparentny i efektywny sposób można by pozyskać pieniądze do filmu".
Ludwik Sobolewski podkreślał, że film jest także przedsięwzięciem biznesowym, ale o sporym ryzyku. I zaznaczył, że istotne jest pytanie: jak można takie ryzykowne biznesy finansować. – To było pierwsze zagadnienie którym w relacji koleżeńskiej się zajałem, ale nie jest prawdą, że zainicjowałem zbieranie funduszy na Newconnect. Ale jest prawdą, że zwróciłem się do swojego współpracownika o to, aby korzystając z wiedzy, kontaktów, relacji między nim a rynkiem, zorientował się, czy wśród tych inwestorów byliby tacy zainteresowani sfinansowaniem tego typu produkcji – tłumaczył zawieszony szef giełdy.
Dopytywany o to, czy takich spraw nie powinno się załatwiać na bankiecie lub spotkaniu towarzyskim, a nie poprzez służbowe maile, prezes GPW nie dał się złamać.
Ludwik Sobolewski
Prezes Giełdy Papierów Wartościowych
Prezes oświadczył też, że nie poda się do dymisji i zaczeka, aż 17 stycznia walne zgromadzenie akcjonariuszy podejmie w tej sprawie decyzję. Sobolewski nie chciał z kolei komentować sprawy w kontekście swojej partnerki Anny Szarek. – To już ściśle prywatna sfera o której nie chciałbym się rozwodzić – stwierdził krótko.
Na koniec Ludwik Sobolewski przyznał, że cała ta sytuacja to "zaskakujące wydarzenie w jego życiu".
Ludwik Sobolewski
Prezes Giełdy Papierów Wartościowych
