
Twórcy pierwszego polskiego filmu fabularnego o katastrofie smoleńskiej wkrótce przystąpią do pracy na planie. Zdjęcia mają potrwać od końca marca do maja, część ma być jeszcze zrealizowana jesienią. Na razie nie wiadomo ani kto wystąpi w filmie, ani kto będzie odpowiedzialny za zdjęcia.
Po prostu "Smoleńsk" – tak najprawdopodobniej będzie się nazywał film Antoniego Krauze o katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku. Produkcja, o której głośno zrobiło się już przed rozpoczęciem zdjęć. Teraz twórcy zapewniają, że są już gotowi do pracy i pod koniec marca lub na początku kwietnia zaczną pracę na planie. Zdjęcia mają potrwać do maja, a część z nich ma powstać jeszcze jesienią. Poza Warszawą i plenerami na Mazowszu, ekipa ma pracować też w Gruzji i Stanach Zjednoczonych.
Maciej Pawlicki
producent filmu "Smoleńsk"
Twórcy filmu nie chcą ujawnić, kto zagra w "Smoleńsku", ale zapewniają, że wielu aktorów prosi ich o angaż, by móc choć na chwilę pojawić się w filmie. Nie wiadomo też, kto będzie autorem zdjęć. Twórcy zapewniają jednak, że chcą zdążyć na 10 kwietnia 2014 roku, by premiera mogła odbyć się w czwartą rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Krzysztof Krauze zapowiada, że film "Smoleńsk" będzie "indoktrynujący". Reżyser podkreśla, że obraz powstaje po to, żeby wydać wyrok. Jego zdaniem, biorąc jednak pod uwagę emocje Polaków związane z katastrofą smoleńską, film "niczego nie rozjaśni". – Smoleńsk powstanie po to, żeby wydać wyrok, żeby oskarżyć. Jak znam Antoniego i jego temperament, to nie będzie przebierał w słowach – mówił reżyser. Zaznaczył, że przy aktualnych emocjach film "niczego nie rozjaśni".
Źródło: Gazeta.pl
