Wstyd Polki - silniejszy niż innych Europejek. Z powodu wyglądu, nadwagi, niemodnych ubrań, braku pieniędzy

Dlaczego Polki się tak często wstydzą?
Dlaczego Polki się tak często wstydzą? Fot. Shutterstock
"Wstyd mi!", "Wstydź się!", "Bezwstydnica!", "Wstyd mi za ciebie!" – Polki mają setki powodów do wstydu. Wstydzą się wyglądu, kłopotów w związku, zależności i statusu materialnego. Wstydzą się tego, co pomyślą o nich inni ludzie. Przede wszystkim wstydzą się jednak za najbliższych. Ten wstyd odczuwają nie tylko częściej niż inne Europejki, ale też częściej niż Polacy – ich mężowie i partnerzy.


Polki znajdują wiele powodów, by się wstydzić. Badania potwierdzają, że jesteśmy najbardziej krytycznymi wobec siebie Europejkami. Każda z nas wypisałaby długą listę. Rzeczy zawinionych i takich, na które nie mamy wpływu.

"Twój Styl", styczeń 2013

Polki mają wiele powodów do wstydu. Wstydzą się zależności od rodziców, konserwatywnych poglądów, słabej znajomości angielskiego, pozostawania w pracy, która nie przynosi im radości i satysfakcji. Dla Polek powodem do wstydu jest również stan cywilny – wstydzą się "stare panny", ale i kobiety, których związek się rozpadł. Ogromnym problemem jest nasz wygląd. Wstydzimy się przede wszystkim nadwagi, ale i niemodnych ciuchów. W ogóle, to co zewnętrznie może stać się powodem do krytyki czy nieprzychylnej oceny innych, dla nas jest automatycznie powodem do wstydu. Gorsze, niefirmowe ciuchy według wielu z nas świadczą o statusie materialnym, a niższy status to też powód do wstydu. Tak wynika z raportu "Twojego Stylu".

Wielki wstyd


Patrząc na tę listę można dojść do wniosku, że tak jak inne narody wstydzimy się gaf, gorszego statusu materialnego czy mankamentów urody, ale jest jednak różnica. Polki mają większy niż inne Europejki syndrom wstydu za kogoś. Wstydzimy się za dzieci na wywiadówce, kiedy synowi lub córce nie idzie nauka albo rozrabia w szkole, a inni rodzice i nauczyciele szepczą o "synu matole" albo niewychowanym chuliganie. Wstydzimy się również za rodziców z przeszłością komunistyczną, czy mężów, którzy się zapuścili lub mają problemy alkoholowe.


– Polacy mają wdrukowaną odpowiedzialność za członków rodziny. Nie potrafimy się odciąć. Kłopoty syna w szkole tłumaczymy np. byciem złą matką albo niewłaściwym wychowaniem. Żony alkoholików panicznie wstydzą się za mężów i przyjmują fatalną formę pomocy. Zamiast go zostawić, żeby rano wstydził się sam, siedząc zasikany na ławce w parku, ratują męża, wnoszą go na plecach, myją i kładą do łóżka, żeby tylko sąsiedzi nie zauważyli, bo "będzie wstyd dla całej rodziny" – mówi w rozmowie z naTemat Olga Świderska psycholog, coach i trener.


A to, co powie otoczenie ma dla nas priorytetowe znaczenie. Poczucie wstydu najczęściej ma związek właśnie z oceną społeczną. Polki wstydzą się statusu materialnego, jeśli zwrócą na niego uwagę inni. – Szczególnie młode osoby wstydzą się swojej materialnej sytuacji. I nie chodzi o to, że żyją poniżej średniego statusu. Dziś status społeczny określają jednak gadżety. Jeśli ktoś nie ma np. najnowszego iPhone'a czuje się gorszy, wstydzi się – wyjaśnia Olga Świderska.

Prof. Hanna Brycz
psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego

Wstyd to nieprzyjemne uczucie doświadczane przez ludzi, którzy uznają, że nie spełnili przyjętych jako własne standardów społecznych, w tym: moralnych, związanych z kompetencją, a nawet estetyką. W odróżnieniu od poczucia winy (nieprzyjemnej emocji powstałej w związku z naruszeniem norm moralnych; w sytuacjach spostrzeganych jako kontrolowane) – wstyd dotyczy takich cech osobowości, wyglądu, zachowań, które często nie podlegają naszej świadomej kontroli (np. wstyd z powodu własnych defektów urody, zdrowia, np. tiki, "odruchowej" odpowiedzi, która okazuje się gafą i jest wyśmiana przez otoczenie itp.). Wstyd to emocja wynikająca z samoświadomości. Długotrwale i często odczuwany wstyd niszczy strukturę "ja" i uszkadza poczucie dobrostanu.


Powodem wstydu jest też wygląd. – To zmora wielu pacjentów. Kobiety wstydzą się ciała, wyglądu, sylwetki. Wstydzą się tego, że nie dorównują wizerunkowi idealnemu, który jest forsowany w mediach. Według takiego też są oceniane i właśnie tej oceny się boją – dodaje psycholog.

Z tą opinią zgadza się prof. Hanna Brycz, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego. – Kobiety starają się też podobać (wabić urodą) i przypodobać otoczeniu. Dlatego częściej niż mężczyźni wstydzą się wyglądu, także swoich bliskich. Mężczyźni wychowani w przekonaniu: zdobywaj i walcz, hołdują wartościom, takim jak: samokierowanie, władza, hedonizm. Wstydzą się raczej braku sprawności i to własnej, nie cudzej.

Wstyd z powodu wyglądu dotyczy również kobiety w średnim wieku. Takim kluczowym momentem jest menopauza, którą według specjalistów kobiety przechodzą coraz wcześniej. Nagle zmienia się układ hormonalny, wygląd i wiele kobiet sobie z tym nie radzi, bo zmiany, które zachodzą w ciele niektóre z nich utożsamiają z utratą kobiecości.

Zawstydzona Polka


W opinii ekspertów Polki odczuwają wstyd częściej niż Polacy, bo żyjemy w pokłosiu dawnych czasów i wychowania. – Kobiety wychowywane są w taki sposób, że częściej niż mężczyźni wyznają wartości pomagania, opieki nad innymi. Wbudowują bliskich w obszar własnego "ja". Wstydzą się więc za innych w podobnym stopniu jak za siebie – wyjaśnia prof. Hanna Brycz.

Olga Świderska uważa, że znaczący jest tu nadal silny syndrom "matki-Polki". – Nadal silne jest przekonanie, że kobiety powinny mieć wszystko na głowie. Tak się też bardzo często dzieje. Dlatego większość z nas czuje odpowiedzialność za wszystkich członków rodziny i za wszystkich się wstydzi, jeśli ich zachowanie jest oceniane negatywnie. To nic dobrego, bo taka odpowiedzialność zabiera nam wewnętrzny spokój, tracimy grunt pod nogami – uważa Olga Świderska.

Świderska zwraca uwagę, że pojęcie wstydu szczególnie wyraźne jest w wychowaniu dziewczynek i to w ich przypadku dożo częściej odwołuje się do wstydu. – Nawet małym dziewczynkom zwraca się uwagę, że to wstyd siedzieć tak w rozkroku i pokazywać majteczki. Do chłopca prędzej powie się, żeby usiadł porządnie – zauważa Świderska. Ale wstyd jest również argumentem w sprawach seksualnych dziewczyn i kobiet. Mówi się: "Jak ci nie wstyd!", "Wstydź się!", "Jesteś bez wstydu!". – Bezwstydnicami nazywa się te dziewczyny, które na imprezach tańczą i obściskują się z chłopakami, kiedy o chłopakach w tych samych okolicznościach mówi się, jako o podrywaczach. Dziewczynki słyszą więcej o wstydzie i dlatego częściej ten wstyd odczuwają – podkreśla psycholog.

Zdrowy wstyd

Wstyd jest jednak również dobrym odruchem. Zdrowy wstyd uczy norm społecznych, bo są zachowania i postawy, których powinniśmy się wstydzić. Wstyd sprawia, że możemy się pozytywnie zmienić, bo po tym, jak np. kogoś obrazimy, oskarżymy o coś, okłamiemy, a później poczujemy wstyd, często tę osobę przepraszamy. W tych sytuacjach wstyd chroni przed niewłaściwym i antyspołecznym zachowaniem. Zły wstyd pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy rezygnować z czegoś, co jest ważne, bo wstydzimy się np. swoich poglądów, umiejętności, wyglądu.

Czytaj też: Praca w korporacji to powód do wstydu? Ekspert: To zależy, czego oczekujemy. Często tak mówią ci, którzy zazdroszczą


Jak odróżnić ten dobry wstyd od szkodliwego? – Możemy postawić taką roboczą granicę między wstydem wewnętrznym i zewnętrznym. Wewnętrzny wstyd przeżywamy sami. Wiemy, że się źle zachowaliśmy, przekroczyliśmy jakieś granice, skrzywdziliśmy kogoś. To ten zdrowy wstyd. Zresztą to ten wstyd, który próbujemy wdrukować dzieciom. Już w dzieciństwie rodzice uczą, które zachowania są dobre, a za które dziecko powinno się wstydzić – mówi Olga Świderska.

Zły wstyd to ten zewnętrzny, które nie wynika z naszego systemu wartości, a jest związany z oceną społeczną. – Wiąże się też z obniżonym poczuciem wartości i z przeświadczeniem, że ocena wystawiana jest nie na podstawie naszych zachowań, ale statusu materialnego czy wyglądu – dodaje Świderska.

Napędzana wstydem


Ten zdrowy, wewnętrzny wstyd powinniśmy wzmacniać. Olga Świderska uważa, że wewnętrzny wstyd buduje nasz kręgosłup moralny, pozwala ocenić, czy postępujemy moralnie, w zgodzie z własnym systemem wartości. A to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy stale towarzyszy nam stres i wyścig szczurów.

Prof. Hanna Brycz
psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego

Mimo tak destrukcyjnego wpływu wstydu na funkcjonowanie człowieka można tę nieprzyjemną emocję w nielicznych przypadkach wykorzystać pozytywnie. Dzieje się to w trakcie stosowania agresji jako tzw. przymuszającego wpływu społecznego i jedynie w relacjach dorosłych partnerów. Chodzi tu o takie negocjacje między partnerami (np. biznesowymi), w których dla dobra obu stron użycie pewnych manipulacji jest konieczne. Uświadomienie sobie własnych "niedociągnięć" w "twardych" negocjacjach przez jedną ze stron może prowadzić do osiągnięcia konsensusu.


Zły wstyd, bazujący na ocenie społecznej, powinniśmy natomiast redukować. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy zlekceważyć kąśliwe uwagi innych dotyczące np. naszego wyglądu czy zachowania dzieci. – Jest taka dobra zasada w coachingu. Z komunikatem osób trzecich możemy zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze, jeśli ktoś nam powie, że np. przytyłyśmy i źle wyglądamy możemy to przyjąć do wiadomości, zaakceptować i dążyć do zmiany. Po drugie, możemy stwierdzić, że to bzdura i wcale nie przytyłyśmy i odrzucić ten pogląd. Po trzecie, możemy stwierdzić, że coś w tym jest, więc się nad tym zastanowimy i później zadecydujmy, czy rzeczywiście musimy się za siebie wziąć. Najważniejsze jednak, żeby się wtedy nie wstydzić, ale zmienić to poczucie wstydu na siłę napędową do zmiany – podkreśla Świderska.