Tragiczny finał akcji w Sanoku. Mężczyzna i 17-latka nie żyją
Tragiczny finał akcji w Sanoku. Mężczyzna i 17-latka nie żyją Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Policja przez 12 godzin próbowała porozumieć się z 32-latkiem, który zabarykadował się w mieszkaniu w Sanoku. Bezskutecznie. Pojawiają się nowe doniesienia z podkarpackiego miasta. Mężczyzna najprawdopodobniej był pod silnym wpływem narkotyków.

REKLAMA
Ciała 32-latka i 17-letniej dziewczyny zostały wyniesione z mieszkania. Jak podaje tvn24.pl, nieoficjalnie mówi się, że mężczyzna był pod silnym wpływem narkotyków. Policja poinformowała, że w mieszkaniu, w którym zabarykadował się przestępca, był podsłuch, dzięki któremu funkcjonariusze mogli śledzić przebieg wydarzeń. Życie na sanockim osiedlu zaczyna wracać do normy.
Rzecznik KGP, Mariusz Sokołowski tłumaczył, że antyterroryści nie użyli broni, gdyż "nie było takiej potrzeby". Zaznaczył też, że w momencie kiedy policja weszła do mieszkania, przestępca i 17-latka nie żyli od kilkudziesięciu minut. – Od pewnego czasu, te kilkanaście, kilkadziesiąt minut nie mieliśmy kontaktu jakiegokolwiek i nie słyszeliśmy niczego, co działo się w tym mieszkaniu. Zdecydowaliśmy się zatem na otwarcie tego mieszkania. Jeszcze nie na wejście siłowe, bo działania policyjne były też nastawione na to, żeby otworzyć drzwi i starać się nawiązać kontakt z mężczyzną i kobietą w środku – mówił TVN24 Sokołowski. Zdaniem rzecznika policjanci nie kwapili się do szturmu, gdyż 32-latek nie stwarzał zagrożenia dla osób postronnych.
Przyczyną zgonu przestępcy i jego dziewczyny jest najprawdopodobniej samobójstwo, lub tzw. samobójstwo rozszerzone - sprawca najpierw zabija towarzyszącą mu osobę, później odbiera sobie życie. 17-latka została w mieszkaniu dobrowolnie, choć, jak przekonuje Sokołowski, "prawdopodobnie miała możliwość" opuszczenia lokalu. Policja wciąż nie wie, kiedy dokładnie zabarykadowani zginęli.
U sedna sprawy leży morderstwo. 9 stycznia w podsanockiej wsi Międzybrodzie zastrzelono 29-letniego Krystiana L. z Leska. Podkarpacka policja podejrzewała, że sprawcą był właśnie "dysponujący bogatą kartoteką kryminalną" 32-latek, który zabarykadował się w mieszkaniu przy ulicy Cegielnianej w Sanoku. Mężczyzna miał się przyznać do zbrodni na portalu społecznościowym. Ostrzelał nieoznakowany radiowóz policyjny, co spowodowało zaostrzenie sytuacji. W Sanoku zjawił się negocjator, lecz podejrzany nie chciał z nim rozmawiać. Próby nawiązania kontaktu trwały prawie 12 godzin.