
– Sędzia Tuleya sam się w tę sytuację wpędził – tak poseł PiS Jacek Sasin w Radiu ZET skomentował fakt, że prawicowe media zaczęły grzebać w życiorysie i przeszłości sędziego. Jego zdaniem Tuleya z sędziego stał się de facto politykiem i celebrytą, który opowiedział się po jednej stronie walki politycznej.
REKLAMA
Parlamentarzysta wyjaśnia, że nie odpowiada mu grzebanie w przeszłości, która nie ma wpływu na dzisiejszą rzeczywistość, ale w innym przypadku nie wyklucza już takiej możliwości. – Atmosfera i poglądy wyniesione z domu w wielu przypadkach mogą mieć wpływ na dziecko w przyszłości – mówił w programie "Gość Radia ZET". Jacek Sasin stanowczo nie zgodził się także ze słowami prof. Nałęcza, który całą sprawę nazwał gwałtem i atakiem na niezawisłość sędziego.
Zobacz: Gmyz zarzuca Tulei, że jego matka pracowała w SB. Dlaczego [Waszym zdaniem] prawica ciągle grzebie w przeszłości?
– Nie przesadzajmy, jaki atak? Czy to znaczy, że każdy sędzia może wygadywać, co mu ślina na język przyniesie? – pytał. Jego zdaniem Igor Tuleya sam uczynił się osobą publiczną. – Z sędziego stał się de facto politykiem i celebrytą chodzącym po mediach opowiadającym o swoich poglądach. W walce politycznej stanął wyraźnie po jednej stronie, a jeżeli ktoś staje się politykiem, to jest na celowniku i musi ponosić tego konsekwencje – zakończył.
Czytaj: Prof. Nałęcz u Olejnik o grzebaniu w życiorysie Tulei: To gwałt na niezawisłości sędziego
– Nie przesadzajmy, jaki atak? Czy to znaczy, że każdy sędzia może wygadywać, co mu ślina na język przyniesie? – pytał. Jego zdaniem Igor Tuleya sam uczynił się osobą publiczną. – Z sędziego stał się de facto politykiem i celebrytą chodzącym po mediach opowiadającym o swoich poglądach. W walce politycznej stanął wyraźnie po jednej stronie, a jeżeli ktoś staje się politykiem, to jest na celowniku i musi ponosić tego konsekwencje – zakończył.
Czytaj: Prof. Nałęcz u Olejnik o grzebaniu w życiorysie Tulei: To gwałt na niezawisłości sędziego
Według Sasina sędzia Tuleya sam wpędził się w tę całą sytuację. Monika Olejnik dopytywała, czy fakt, że powiedział o "stalinowskich metodach CBA" oznacza automatycznie, że trzeba sprawdzać "kim była mamusia i tatuś"? – Nie popieram metod, w których sprawdza i wyciąga się to, co robił ojciec lub matka. Ale sędzia Tuleya nie jest w tej sprawie w porządku, on nie powinien tego powiedzieć. Zaprzeczył ideałowi sędziego i naraził na szwank autorytet tego stanowiska – tłumaczył.
Owady łajnobujne CZYTAJ WIĘCEJ
Jacek Sasin zdradza także, że sam też padł ofiarą podobnej sytuacji. – Przez zbieżność nazwisk zostałem przez dziennikarza publicznie pomówiony o bycie synem generała SB i dlatego nie mam prawa wypowiadać się publicznie. To była kompletna bzdura i pokazuje, na jakie manowce prowadzi grzebanie w przeszłości i odwoływanie się do grzechów rodziców – mówił.
Przypomnijmy, "Tygodnik Lisickiego" w krytyce sędziego Tulei za słowa o "stalinowskich metodach" poszedł dwa kroki dalej niż inni. Widocznie bezpośredni atak na sędziego to za mało. Na stronie internetowej opublikowano tekst, który "rozprawia" się z życiorysem Igora Tulei. Dowiadujemy się, że pochodzi z tzw. "rodziny resortowej", a jego matka przez kilkanaście lat pracowała jako funkcjonariuszka Służby Bezpieczeństwa i zajmowała się m.in. inwigilacją opozycji i dyplomatów.

