
W miniony weekend doszło do kilku niebezpiecznych incydentów w górach. Ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR interweniowali aż osiem razy. Niestety jednej osobie nie udało się uratować życia.
Jak przekazał GOPR, w sumie poszkodowanych było dziesieć osób. Ratownicy interweniowali cztery razy w rejonie Babiej Góry, dwa razy w Pilsku oraz w Czantorii i Malinowej Skale.
Czantoria. Nie udało się uratować życia 35-letniej kobiety
Ratownicy dwie wyprawy opisali we wpisie zamieszczonym na Facebooku. W niedzielę 12 marca w Czantorii o godzinie 10:15 przyjęto zgłoszenie o 35-letniej turystce z nagłym zatrzymaniem krążenia na szlaku pomiędzy Czantorią a Małą Czantorią.
Na miejsce udał się zastęp ratowników, wraz z karetką górską, quadem na przyczepie. Zadysponowano także śmigłowiec Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Pomimo prób udzielenia pomocy i podjęcia czynności ratunkowych, niestety kobieta zmarła. Została przetransportowana śmigłowcem do cieszyńskiego szpitala, gdzie stwierdzono jej zgon.
Babia Góra. W akcji wzięło udział 21 ratowników
Z kolei w sobotę po godzinie 15:00, w rejonie Babiej Góry zabłądziła dwójka turystów. Ich położenie udało się ustalić dzięki rozmowie telefonicznej. Znajdowali się ok. 1400 m n.p.m. na wysokości Kościółków po stronie słowackiej. Ratownicy powiadomili m.in. Horską záchranną službę oraz ratowników Grupy Beskidzkiej GOPR z sekcji operacyjnych Babia Góra i Żywiec.
Dwie godziny później ratownicy odnaleźli poszkodowanych. Jak podają goprowcy, kobieta znajdowała się w dobrej kondycji termicznej. Z kolei mężczyzna był bez logicznego kontaktu, niewspółpracujący, w hipotermii z temperaturą ciała 27 stopni. Wymagał pilnego transportu do szpitala.
Jedna grupa ratowników sprowadziła kobietę do schroniska na Markowych Szczawinach. Natomiast mężczyzna został przetransportowany quadem w rejony Slanej Vody, skąd karetka przewiozła go na Przełęcz Glinne. Przed godziną 20:00 został przekazany ratownikom medycznym. W wyprawie udział wzięło 21 ratowników.
Zobacz także
11-latek zaginął w zamieci śnieżnej. Chłopca odnaleziono na północnym grzbiecie Pilska
Jak informowaliśmy pod koniec lutego, w niedzielę 26 lutego beskidzcy ratownicy GOPR dostali sygnał o 11-letnim snowboardziście, który zaginął. Ratownicy z Grupy Beskidzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zdołali uratować 11-letniego chłopca, który zaginął na północnym grzbiecie Pilska. Jak relacjonowali beskidzcy goprowcy na swoich mediach społecznościowych, o godz. 15:10 ratownicy z SR Hala Miziowa otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 11-letniego snowboardzisty w rejonie Hali Cebulowej. "Z dyżurki na pomoc wyruszyli ratownicy dyżurni na skuterach i nartach skiturowych. O godz. 15:55 w ciężkich warunkach (zaspy, zawiany szlak, ograniczona widoczność, opad śniegu i wiatr) dotarli do chłopaka, którego zaopatrzyli w rakiety śnieżne" – opowiadają przedstawiciele GOPR. Zaginiony chłopiec był w dobrym stanie; ewakuowano go do dyżurki GOPR na Hali Miziowej i przekazano pod opiekę rodzica.
