Seniorce udało się wrócić do domu.
Seniorce udało się wrócić do domu. Fot. Straż Miejska w Warszawie

Pewna seniorka cierpiąca na zaniki pamięci zgubiła się w Warszawie podczas jazdy miejskim autobusem. Pomocy udzielili jej strażnicy miejscy, którzy odnaleźli dom kobiety, dzięki jednej bardzo ważnej rzeczy.

REKLAMA
  • Kobieta cierpiąca na zaniki pamięci chciała wrócić do domu
  • Udało się jej pomóc, dzięki kartce, którą miała przy sobie
  • Do zdarzenia doszło w poniedziałek 13 marca około godziny 14 w stołecznym autobusie linii 148, który jedzie z Wiatracznej do lotniska im. Fryderyka Chopina. Kobieta jechała publicznym środkiem transportu, gdy nagle zaczęła płakać i wołać o pomoc. Kierowca autobusu zainterweniował i zgłosił zaistniałą sytuację straży miejskiej.

    "Funkcjonariusze odnaleźli autobus na Gocławiu. Kierowca wskazał na jedną z pasażerek i poinformował, że kobieta straciła orientację i w pewnej chwili zaczęła płakać i wzywać pomocy. Strażnicy zaopiekowali się seniorką. Po wyprowadzeniu jej na przystanek zaczęli z nią rozmawiać, by ustalić, jak się nazywa i gdzie mieszka" – przekazała straż miejska.

    Kobieta jednak nie była w stanie udzielić odpowiedzi na najprostsze pytania. Po dłuższej chwili zaczęła czegoś szukać w torebce i wyjęła z niej kartkę, na której był zapisany numer telefonu do jej męża oraz miejsce zamieszkania.

    Strażnicy upewnili się, czy małżonek kobiety jest w domu, po czym bezpiecznie odwieźli ją do domu znajdującego się na warszawskiej Sadybie.

    "Uczciwego znalazcę błagam o oddanie". Poruszający apel emerytki z Warszawy

    Jak informowaliśmy jakiś czas temu, pewna seniorka z kolei zgubiła swoją torebkę, w której znajdował się ważny przedmiot. Na jednej z warszawskich grup na Facebooku pojawiło się ogłoszenie emerytki.

    Kobieta prosiła w nim o zwrot zgubionej przez nią torebki. W środku był m.in. glukometr, czyli urządzenie niezbędne do życia dla osób chorujących na cukrzycę. Torebka była w kolorze wiśniowym z czarnym paskiem.

    Zdarzenie miało miejsce w okolicy ulicy Czerniakowskiej 34 w Warszawie. Co było w torebce? Oprócz wspomnianego glukometru w czarnym etui, w środku była też portmonetka z kartami i gotówką, książeczka jej szczeniaczka ze szczepieniami i pamiątkowy różaniec. Emerytka podała też swój numer telefonu dla znalazcy.

    Pani Alicja "błagała" znalazcę o oddanie torebki. To niezwykle ważne, gdyż glukometr jest podstawowym aparatem każdego diabetyka – służy do pomiaru i kontroli poziomu glukozy we krwi. Osobie zdrowej z pewnością się nie przyda, a chorej na cukrzycę może nawet uratować życie.