
Agnieszka Radwańska znowu wygrywa. I znowu nie traci seta. Polka jest już w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open. Właśnie poradziła sobie w dwóch setach, 6:2, 6:4 z Aną Ivanović. Była liderka światowego rankingu nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Polka kontrolowała mecz, a problemy miała tylko we fragmencie drugiego seta.
REKLAMA
Jeszcze kilka lat temu faworytka tego meczu byłaby inna. Ana Ivanović była numerem 1 na świecie. Trochę inaczej też wyglądała. Nie tak wychudzona, podpadająca wręcz pod anoreksję jak teraz, nie dość, że świetnie grała, to jeszcze powszechnie uważano ją za najpiękniejszą tenisistkę świata. Była na szczycie. Dziś na szczyt próbuje z powrotem się wdrapać. Na szczyt, którego coraz bliżej jest Agnieszka Radwańska.
Ponad godzina gry, wywiad, do widzenia
Dziś na korcie widzieliśmy Anę inną. Niepewną, jakąś taką wystraszoną. Będącą cieniem samej siebie. Nawet się nie denerwowała, nie złościła. Swoje braki, błędy, kolejne piłki wpakowane w siatki, przyjmowała z jakimś takim stoickim spokojem. W pierwszym secie grała tragicznie. W drugim już nieco lepiej, chwilami solidnie, ale, mimo że w paru gemach miała przewagę, nie potrafiła przełamać Radwańskiej. W całym meczu nie przełamała jej ani razu.
Dziś na korcie widzieliśmy Anę inną. Niepewną, jakąś taką wystraszoną. Będącą cieniem samej siebie. Nawet się nie denerwowała, nie złościła. Swoje braki, błędy, kolejne piłki wpakowane w siatki, przyjmowała z jakimś takim stoickim spokojem. W pierwszym secie grała tragicznie. W drugim już nieco lepiej, chwilami solidnie, ale, mimo że w paru gemach miała przewagę, nie potrafiła przełamać Radwańskiej. W całym meczu nie przełamała jej ani razu.
Tak zapowiadano mecz Radwańskiej z Ivanović:
Eksperci mówili, że Ivanović będzie pierwszą poważną przeszkodą na drodze naszej tenisistki. Nie była. Dla Polki ten mecz był trudny jedynie we fragmentach drugiego seta. Radwańska wyszła, pograła nieco ponad godzinę, dała wywiad, mogła pójść do szatni. Gdy w drugim secie był problem i Ivanović zaczęła trafiać, Polka wyciągnęła asa z rękawa. Zaczęła świetnie serwować. W całym meczu zagrała aż siedem asów.
Mniej wygranych, dużo mniej błędów
Ten mecz pokazał, że Polka jak mało która zawodniczka potrafi wybijać rywalkę z uderzenia. Grać jej urozmaicone piłki, zmuszać do błędów. Pierwszy set trwał niecałe pół godziny i Radwańska miała w nim mniej bezpośrednio wygranych piłek. To charakterystyczne. Natomiast w niewymuszonych błędach była już przepaść. Radwańska tylko 2, Ivanović – 15. Polka zauważyła, że Serbka psuje prawie wszystkie forhendy i grała właśnie tak, by zmuszać rywalkę do takich uderzeń.
Ten mecz pokazał, że Polka jak mało która zawodniczka potrafi wybijać rywalkę z uderzenia. Grać jej urozmaicone piłki, zmuszać do błędów. Pierwszy set trwał niecałe pół godziny i Radwańska miała w nim mniej bezpośrednio wygranych piłek. To charakterystyczne. Natomiast w niewymuszonych błędach była już przepaść. Radwańska tylko 2, Ivanović – 15. Polka zauważyła, że Serbka psuje prawie wszystkie forhendy i grała właśnie tak, by zmuszać rywalkę do takich uderzeń.
W połowie drugiego seta też pokazano tę statystykę. Wygrane piłki – 26 do 9 dla Ivanović. Niewymuszone błędy – 26 do 2. Radwańska przez ponad 50 minut gry popsuła tylko dwie piłki. To ewenement, nawet jak na zawodniczkę, która stosunkowo mało ryzykowała. W całym spotkaniu Polce naliczono tylko 4 błędy.
Piękny sen trwa
Ivanović mówi, że jej celem na ten sezon jest wejście do pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Cóż, jeśli będzie grała tak jak teraz, szanse na to ma nikłe. Nawet w tenisie kobiet, gdzie dzisiaj nie potrzeba nie wiadomo czego potrafić, by stać się zawodniczką liczącą na świecie.
Ivanović mówi, że jej celem na ten sezon jest wejście do pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Cóż, jeśli będzie grała tak jak teraz, szanse na to ma nikłe. Nawet w tenisie kobiet, gdzie dzisiaj nie potrzeba nie wiadomo czego potrafić, by stać się zawodniczką liczącą na świecie.
A Radwańska? W tym roku idzie jak burza. Ma niesamowity bilans. To trzynasty kolejny mecz, który wygrała od początku stycznia. I 25. I 26. wygrany przez nią set. Tak, tak – Polka w tym roku nie przegrała jeszcze ani meczu, ani nawet seta.
Punkt z finału w Sydney, który Radwańska wygrała bez straty gema:
W ¼ finału czeka na nią Chinka Na Li. Jeszcze w grudniu powiedzielibyśmy, że to wyjątkowo niewygodna rywalka. Chinka jej nie leżała, najczęściej pokonywała Radwańską. Ale w tym roku, w półfinale w Sydney, lepsza była Radwańska. Wygrała w dwóch wyrównanych setach. To pierwsza zawodniczka z pierwszej dziesiątki, z którą Radwańska wygrała w 2013 roku. Mamy nadzieję, że za dwa dni będzie podobnie.
Jeśli Polka wygra, w Australii osiągnie życiowy sukces. Jeszcze nie grała tu w półfinale.
