Ewa Kopacz uważa, że lustrowanie rodziny Igora Tulei to "obrzydliwość".
Ewa Kopacz uważa, że lustrowanie rodziny Igora Tulei to "obrzydliwość". Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

– Nie boję się tego słowa, dla mnie jest obrzydliwością lustrowanie rodziny – tak Ewa Kopacz na antenie Radia ZET skwitowała grzebanie w życiorysie matki sędziego Igora Tulei. Zdaniem marszałek Sejmu takie sytuacje byłyby na porządku dziennym, gdyby do władzy powróciło Prawo i Sprawiedliwość.

REKLAMA
Marszałek Sejmu nie przebierała w słowach, jeżeli chodzi o próby lustrowania nie tylko rodziny sędziego Tulei, ale kogokolwiek. – Sędziego zlustrowało się tylko dlatego, żeby pokazać, że to człowiek gorszego sortu, bo wykazał się odwagą – mówiła w programie "Gość Radia ZET". Jej zdaniem trzeba się zastanowić, czy to przypadkiem nie są metody stosowane w czasach "słusznie minionych".
Według Ewy Kopacz każdy odpowiada za siebie i nie można oceniać nikogo przez pryzmat rodziców i ich pozytywnych bądź negatywnych osiągnięć. – My budujemy swoją pozycję, inni oceniają nas za postawę i zaangażowanie. Nie można budować opinii o człowieku, odwołując się do przeszłości i lustrując któreś pokolenie wstecz – mówiła.

Zobacz: Ewa Kopacz: wykorzystanie pana prof. Piotra Glińskiego jako parapremiera to farsa

Była minister zdrowia uważa, że przykład nagonki na sędziego Igora Tuleyę jest idealnym przykładem na to, co może nas czekać, gdy Prawo i Sprawiedliwość powróci do władzy. – To pokazanie tego, co może czekać, jeżeli ci, którzy mają obsesję sprawdzania przeszłości, wrócą do władzy. Nie dowierzają, wszystkich traktują jako ludzi, którzy muszą mieć w genach coś złego, tylko dlatego, że rodzice zajmowali się taką czy inną rzeczą – wyjaśniała Kopacz, dodając, że takie praktyki to "obrzydliwość".
Pytana przez Monikę Olejnik, jak ocenia słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, że aktualny rząd jest najgorszym z możliwych, kwituje to krótko: – Nie spodziewałam się po prezesie niczego innego. Oczywiście opozycja walczy o to, by przejąć władzę i mówi rzeczy najgorsze. Oni mieli już swoją szansę i było tak cudownie? Nie mieli odwagi dokończyć kadencji, nie chcieli wziąć odpowiedzialności. Poddali się i ogłosili wcześniejsze wyboru – mówiła Kopacz.
Przeczytaj: Gmyz zarzuca Tulei, że jego matka pracowała w SB. Dlaczego [Waszym zdaniem] prawica ciągle grzebie w przeszłości?

Marszałek nie oszczędziła także tego, co dzieje się w okół profesora Glińskiego, który jest kandydatem PiS na technicznego premiera. – Parapremier – skomentowała krótko i dodała:
– W Polsce funkcjonuje wybrany rząd z premierem, a nagle okazuje się, że jest profesor, który krytykuje i recenzuje jego działalność. Nie można go nazwać kandydatem na premiera do czasu, kiedy nie zostanie złożony wniosek. Dopiero wtedy można i wypada tak mówić. Ta sytuacja mnie nie śmieszy, ale jest troszkę zaskakująca dla Polaków, którzy jeszcze niedawno szli do urn i wybierali i teraz się tego trzymajmy – skończyła.