
"Po projekcie 'premier Gliński' zacznie się projekt 'prezydent Gliński' – czytamy w najnowszej "Polityce". Jak informuje tygodnik powołując się na źródła wewnątrz PiS, w 2015 roku to właśnie prof. Gliński ma być kandydatem partii Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich
Prof. Gliński póki co wciąż jest kandydatem PiS na premiera przyszłego rządu technicznego. Na przełomie stycznia i lutego posłowie tej partii chcą zgłosić w Sejmie wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Gliński skrupulatnie się do tego przygotowuje: jeździ po Polsce, szuka poparcia i zbiera zespół ekspertów, którzy mieliby znaleźć się w jego gabinecie.
Z informacji "Polityki" wynika, że po przegranym sejmowym głosowaniu (a porażka jest bardzo prawdopodobna) PiS wcale nie usunie Glińskiego w cień. Już za dwa lata ma powalczyć o prezydenturę. "To od początku było tak pomyślane" – potwierdza polityk z komitetu politycznego PiS.
"Polityka"
Kolejni rozmówcy tygodnika z partii Kaczyńskiego także potwierdzają, że wystawienie Glińskiego w wyborach prezydenckich byłoby logiczne. Sam prezes kandydować nie chce, a innego kandydata nie ma.
Jakie szanse miałby Gliński w rywalizacji o Pałac Prezydencki? Na pewno nie zwiększa ich fakt, że w pierwszym badaniu CBOS, w którym się pojawił, aż trzy czwarte Polaków w ogóle go nie kojarzyło. Dr Jarosław Flis mówił jednak w wywiadzie dla naTemat, że nominat PiS ma szanse, by przyciągnąć wyborców. Tekst o prof. Glińskim przeczytasz w najnowszej "Polityce"
