
Wyrok zapadł przed praskim Sądem Najwyższym. Czeski były policjant, który oprócz tego, że zgwałcił kilka kobiet, wśród których była jego matka, zabił też sąsiadkę, której mieszkanie na końcu podpalił, by zatrzeć ślady. Mężczyzna jest poważnie zaburzony seksualnie i dostał skierowanie na instytucjonalne leczenie seksuologiczne – powiedział jeden z praskich sędziów.
O wyroku informuje portal Novinky.cz. Jak czytamy, 36-latek był policjantem, ale został zwolniony ze służby, więc podjął się pracy jako taksówkarz. Ofiarę, którą ostatecznie zabił, najpierw zaatakował w dzielnicy Modřany. Była to jego sąsiadka.
Martin K. miał w planie ją zgwałcić i pociąć, o czym informuje akt oskarżenia. Napisano w nim, że atak nastąpił "z zamiarem zrealizowania swoich fantazji seksualnych, polegających w szczególności na zgwałceniu kobiety, a następnie pocięciu jej". Ostatecznie Martin K. zabił kobietę, a później podpalił jej mieszkanie w celu zatarcia za sobą śladów.
Zaburzenia seksualne przyczyną przestępstw
Wyrok w sprawie mężczyzny zapadł już jesienią, ale zarówno Martin K. jak i jego ofiary złożyły apelację. Sąd Najwyższy w Pradze podtrzymał decyzję poprzedniej instancji i mężczyzna skazany jest na 28 lat więzienia.
Mężczyzna jest do tego stopnia zaburzony seksualnie, że sąd wyznaczył dla niego obowiązkowe i instytucjonalne leczenie seksuologiczne. Na jego zaburzenia wskazują także liczne gwałty, których dokonał, w tym gwałt na własnej matce.
Zobacz także