Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że nie będzie komentował słów Krystyny Pawłowicz, dopóki mainstreamowe media nie zaczną rozliczać Stefana Niesiołowskiego czy Andrzeja Halickiego
Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że nie będzie komentował słów Krystyny Pawłowicz, dopóki mainstreamowe media nie zaczną rozliczać Stefana Niesiołowskiego czy Andrzeja Halickiego Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński po nieobecności związanej z chorobą i śmiercią matki wrócił do aktywnej polityki. Na konferencji prasowej przekonywał, że w Polsce szaleje kryzys z winy PO, a PiS ma na to receptę. Odniósł się też do krytyki pod adresem Krystyny Pawłowicz. – Jeśli TVN zajmie się Niesiołowskim, Halickim i innymi, zacznie ich wypytywać i zarzucać obrażanie innych, wtedy będziemy rozmawiać o Krystynie Pawłowicz – mówił prezes PiS.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński otwarcie stwierdził, że związki partnerskie są sprawą podrzędną i PiS nie zamierza dłużej zajmować się tym tematem, gdyż Polska ma poważniejsze problemy. Powołał się na dane GUS, według których wzrost PKB w 2012 roku wyniósł tylko 2 proc., podczas gdy w 2011 obserwowaliśmy 4,3 proc. wzrost. Winny w przekonaniu lidera PiS jest Donald Tusk i jego ministrowie. Prezes tłumaczył, że z polską gospodarką będzie tylko gorzej. – Mamy w Polsce zjawiska kryzysowe. Rząd jest od tego, by kryzys przewidzieć i przeciwdziałać. Zamiast tego mamy nieustannie podtrzymywaną, zakrojoną na komedię, propagandę sukcesu – mówił Jarosław Kaczyński.
"Rak korupcji toczy polską gospodarkę"
Przekonywał, że rozwiązanie zażegnujące kryzys w Polsce jest bardzo proste i PiS wie, jak sobie z tym poradzić. – Trzeba zacząć dyskutować o kwestiach ważnych. Bez naprawy gospodarki przyszłość stoi pod wielkim znakiem zapytania – mówił prezes PiS. Przypomniał, że Polska ma problemy z egzekwowaniem podatków i bezrobociem. – Zaczynają spadać płace, nakręca się mechanizm kryzysowy. Obywatele mają prawo oczekiwać, że ich stopa życiowa będzie rosła, nie spadała – przekonywał prezes PiS. Odniósł się też do pomysłu wprowadzenia paktu fiskalnego, czy wejścia do strefy euro, którym jest zdecydowanie przeciwny, bo ograniczałyby polską suwerenność. – Wejście do strefy euro prowadzi do trwałej peryferyzacji. Polska w strefie euro byłaby pozbawiona własnych instrumentów prowadzenia polityki gospodarczej – ocenił Jarosław Kaczyński. Powołując się na wzrost gospodarczy Korei Południowej orzekł, że polityka narodowa, a nie "załatwianie małych brudnych sprawa" jest kluczem do sukcesu.

Najpierw Niesiołowski i Halicki, potem Pawłowicz?

Jarosław Kaczyński nie był skory do komentowania wypowiedzi Krystyny Pawłowicz, która związki partnerskie nazwała "nienaturalnymi i jałowymi" oraz naśmiewała się z Anny Grodzkiej. Mimo wciąż powtarzających się pytań o tę kwestię, prezes pozostał nieugięty całą sprawę kwitując krótko.
Jarosław Kaczyński
podczas konferencji prasowej PiS

Jeśli dojdzie w Polsce do sytuacji, w której bardzo liczne i chamskie wypowiedzi drugiej strony o nas będą omawiane w mediach, wtedy do dyskusji wrócimy. Gdy TVN zajmie się Niesiołowskim, Halickim i innymi, jeśli zamiast atakować, będziecie przepytywać Tuska na temat ich wypowiedzi, wtedy i ja się wypowiem. Mówię tu o szczególnej sytuacji w polskich mediach, która powinna się zmienić, jeśli ma być w tym kraju demokracja, a nie tylko jej fasada


Ruch Palikota nie potrzebuje wicemarszałka?
Lider PiS odniósł się też do potencjalnej kandydatury Anny Grodzkiej na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Jego partia będzie temu zdecydowanie przeciwna. – Uważam, że mamy zbyt wielu wicemarszałków. Formacja reprezentowana przez Wandę Nowicką niszczy społeczeństwo polskie, więc nic złego się nie stanie, jeśli nie będą mieli wicemarszałka – skomentował krótko Jarosław Kaczyński. Zapytany o spór między Donaldem Tuskiem i Jarosławem Gowinem nie drążył tematu. Stwierdził tylko, że to wewnętrzna sprawa Platformy, a on sam nie słyszał, by aktualny minister sprawiedliwości aspirował do
członkostwa w PiS. Pozwolił też sobie na uwagę, że "widocznie był lepszym premierem niż Tusk", skoro lider Platformy ma kłopoty z utrzymaniem jedności w partii.
Prezes potępił też nagrody dla Prezydium Sejmu argumentując, że dopiero jak poziom życia Polaków zacznie się podnosić, będzie można przyznawać podwyżki politykom. Pochwalił jednak decyzję Donalda Tuska o wysłaniu do Mali 20 instruktorów wojskowych.