
Na wtorkowym posiedzeniu rządu premier Donald Tusk w obecności innych ministrów ostro skrytykował ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina za jego stanowisko w sprawie związków partnerskich. Jak relacjonują świadkowie, Gowin poważnie się wystraszył.
Premier Tusk miał pretensje do Jarosława Gowina, że podczas piątkowej debaty nad projektami o związkach partnerskich musiał zabrać głos i sprostować jego wypowiedź. Skrytykował także minister ds. równego traktowania Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz. Miał pretensje, że zarówno Kozłowska-Rajewicz jak i Gowin przed sejmowym głosowaniem nie ujawnili, że rząd nie ma oficjalnego stanowiska w sprawie związków partnerskich.
"Gazeta Wyborcza"
Jak mówią rozmówcy "Gazety Wyborczej", minister Gowin kajał się przed premierem. "Chyba na serio się przestraszył, że może wylecieć z rządu. Zapewniał, że nie chciał wywołać politycznego kryzysu swoją wypowiedzią. Bronił się, że myślał, iż miał upoważnienie do przedstawienia w Sejmie stanowiska w sprawie związków partnerskich" – twierdzi jeden z nich.
W gorącą dyskusję Tuska i Gowina zaangażował się nawet wicepremierem z PSL Janusz Piechociński. Przekonywał, że nieporozumienie będzie nauczką na przyszłość, by ministrowie byli ostrożniejsi w swoich wypowiedziach.
"Gazeta Wyborcza"
Jaka będzie polityczna przyszłość Jarosława Gowina? Jak pisaliśmy w naTemat, wielu widzi go w roli przyszłego lidera prawicy i następcy Jarosława Kaczyńskiego. Daniel Passent wyznał na swoim blogu, że widzi w nim potencjalnego następcę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który od lat niepodzielnie sprawuje rząd dusz na prawicy. Prawicowi posłowie też jakoś w swojej krytyce oszczędzają ministra sprawiedliwości. "Jarosław Gowin stara się wyjść ponad to, co prezentuje premier Tusk, czyli nieufność i ataki wobec opozycji" – mówił w lipcu ubiegłego roku na antenie TVN 24 Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
