
Białoruski sąd najwyższy w weekend podtrzymał w mocy wyrok skazujący polskiego dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Dlatego też MSWiA poinformowało w poniedziałek o wciągnięciu na listę sankcji 365 białoruskich firm i obywateli Białorusi.
Szef MSWiA Mariusz Kamiński w poniedziałek poinformował o wpisaniu przez Polskę na listę sankcyjną i objęcie restrykcjami 365 przedstawicieli białoruskiego reżimu.
Na liście znaleźli się m.in. parlamentarzyści z obu izb parlamentu, których jeszcze nie wpisano na nią. Sankcjami obłożono także najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy mediów państwowych i propagandystów. Mowa tutaj o: Ryhorze Azaronaku, Iwanie Ejsmantcie, Ksenii Lebediewej oraz rzeczniczce Alaksandra Łukaszenki Natalii Ejsmant.
Ale to nie wszystko, bo kary dotknęły także bezpośrednio rodzinę białoruskiego dyktatora. Na liście znalazł się m.in. najstarszy syn Alaksandra Łukaszenki, Wiktor, który piastuje urząd szefa białoruskiego Komitetu Olimpijskiego.
Z innych ważnych oficjeli sankcjami objęto: szefa Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) Iwana Tertela, prokuratora generalnego Andreja Szweda, szefową wyższej izby parlamentu Natallę Kaczanawą. Ukarano także politycznych sędziów, m.in. Dzmitryja Bubienczyka, który skazał Andrzeja Poczobuta.
Osoby objęte sankcjami nie będą mogły wjechać na teren Polski oraz do strefy Schengen. Zamrożone zostały też ich fundusze i zasoby gospodarcze.
Łukaszenka w szpitalu w Moskwie?
Przypomnijmy, że Alaksandr Łukaszenka ma borykać się ostatnio z problemami zdrowotnymi. Białoruski przywódca przybył do Moskwy, aby wziąć udział w szczycie Euroazjatyckiej Rady Gospodarczej. Po zamkniętym spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem miał jednak zostać w stanie krytycznym przewieziony do Centralnego Szpitala Klinicznego w rosyjskiej stolicy – przekazał w mediach społecznościowych białoruski opozycjonista Walerij Cepkała.
Podkreślił przy tym, że posiadane przez niego informacje wymagają dodatkowego potwierdzenia. Cepkała przekazał, że "przeprowadzono leczenie, ale stan Łukaszenki uznano za nienadający się do transportu". Według niego akcja ratunkowa "miała na celu rozwianie spekulacji na temat rzekomego udziału Kremla w otruciu" Łukaszenki. "Niezależnie od tego, czy wyzdrowieje, czy nie, lekarze ostrzegają przed możliwością nawrotów choroby" – dodał.
Zobacz także
