
Nie tylko Janusz Korwin-Mikke, ale też jego żona, syn i zięć wystartują w tegorocznych wyborach parlamentarnych. Pojawiły się doniesienia o tym, jak ma wyglądać obecność bliskich kontrowersyjnego polityka na listach Konfederacji.
Janusz Korwin-Mikke i rodzina na listach Konfederacji
Choć proces tworzenia list wyborczych w Konfederacji wciąż trwa, powoli zaczynają pojawiać się informacje o możliwych kandydatach i miejscach, z których mogą startować. Jak informuje "Super Express", w nadchodzących wyborach nie zabraknie bliskich Janusza Korwina-Mikke.
O miejsce w parlamencie chce ubiegać się m.in. syn posła, Jacek Korwin-Mikke – najprawdopodobniej trafi on na 4. miejsce w okręgu wyborczym nr 1 (Legnica). – Mam bardziej libertariańskie podejście do wielu kwestii. Nie jestem takim oczytanym erudytą, ale co nieco wiem. Większość ograniczeń i zakazów to biurokratyczny wymysł, żeby urzędnicy mieli kogo sprawdzać i karać – tak młodszy Korwin-Mikke prezentuje się przed wyborcami.
Do walki o mandat poselski ponownie przystąpi także żona polityka Dominika Korwin-Mikke oraz zięć Bartłomiej Pejo. W 2019 roku żona Korwina-Mikke próbowała dostać się do Sejmu z 10. pozycji w Rzeszowie.
Zobacz także
Korwin-Mikke o programie Konfederacji: Musimy mieć głosy idiotów
W kampanii wyborczej zapewne powróci niesławne nagranie Janusza Korwina-Mikke z lipca, na którym postanowił wytłumaczyć, o co chodzi z programem Konfederacji. Przy okazji polityk powiedział też, co tak naprawdę sądzi o wyborcach swojej partii.
Jedną z propozycji Konfederacji jest obniżenie cen mieszkań o 30 proc. Politycy tego ugrupowania przekonują, że każdego pracującego Polaka powinno być stać na własne mieszkanie albo na wybudowanie własnego domu. I właśnie do tego nawiązał Korwin-Mikke.
– Ten program nie jest pisany po to, żeby rozwiązać problem mieszkaniowy, tylko po to, żeby dostać głosy idiotów. A idioci nie wierzą w to, że jak się obniży podatki, to spadną ceny. [...] My chcemy walczyć o 15 procent, no i musimy mieć 10 razy więcej głosów idiotów – mówi na nagraniu Janusz Korwin-Mikke.
I dodaje: – Wpisuje się do programu to, co idiota zrozumie. Program służy do zdobycia głosów wyborców, a nie do realizacji, żebyśmy to jasno powiedzieli. [...] Jest to program mówiony po to, żeby ludzie na nas zagłosowali, na Konfederację.
