Przybywa młodzieży i dzieci chorujących na anoreksję. Na tę śmiertelną chorobę cierpią nawet 9-latki.
Przybywa młodzieży i dzieci chorujących na anoreksję. Na tę śmiertelną chorobę cierpią nawet 9-latki. Fot. Shutterstock

Rośnie liczba młodych osób chorujących na anoreksję. Specjaliści biją na alarm. Na tę śmiertelną chorobę cierpią nawet 9-latki. To nie jedynie wina mediów promujących przesadnie szczupłe modelki i tysiące magicznych "diet cud". Winę za to ponoszą również relacje rodzinne i dysfunkcje. Według ekspertów młodzi ludzie dążą do śmierci, żeby ratować rodzinę lub któregoś z rodziców.

REKLAMA

Anoreksja – zaburzenie odżywiania polegające na celowej utracie wagi wywołanej i podtrzymywanej przez osobę chorą. Obraz własnego ciała jest zaburzony. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: Wikipedia
Anoreksja, jadłowstręt psychiczny pojawia się przeważnie w wieku dorastania. Na tę chorobę cierpi około 2 proc. Polaków. Chorujący zmagają się z silnym lękiem przed przytyciem i otyłością, odmawiają jedzenia, a odczuwany głód ignorują. Anoreksja to śmiertelna choroba, która prowadzi do wyniszczenia organizmu. Tym bardziej niepokojące są informacje, że wśród anorektyków jest coraz więcej dzieci i młodzieży. I wcale nie są to jedynie dziewczynki. Chorują również chłopcy.
O niepokojącym zjawisku rozmawiamy z Katarzyną Górką, psychoterapeutką z Fundacji Drzewo Życia. Dzięki Fundacji powstał pierwszy w Polsce ośrodek leczenia anoreksji.

Czy rzeczywiście więcej młodych osób choruje na anoreksję?
Katarzyna Górka: Trafia do nas więcej chorych niż jeszcze kilka lat temu. Nie tylko dorosłych, ale również dzieci. Nie są to jedynie dziewczyny. Kiedyś uważano, że to choroba, na którą szczególnie podatne są właśnie dziewczynki i kobiety. Płeć nie odgrywa tu żadnej roli, przychodzą również chłopcy, młodzi mężczyźni. Ostatnio trafił do mnie 12-letni chłopiec. Anorektykami są nawet 9-latki. Najwięcej pacjentów to osoby powyżej 15. roku życia.
Dlaczego tego liczby rosną?
Mówiąc najkrócej? Choruje coraz więcej rodzin, jest coraz więcej dysfunkcji, konfliktów, śmierci. Dzieci coraz częściej patrzą na śmierć rodziców ze względu chociażby na raka czy uzależnienia.
Nie chodzi o superzgrabne modelki promowane w mediach i o modę na szczupły wygląd?
Tak się zwykło tłumaczyć anoreksję - media, moda, koleżanki, brak akceptacji. To powierzchowny powód. Głębszy i prawdziwy leży w rodzinie. Kiedy jeden z rodziców umiera, albo chce umrzeć - dziecko chce umrzeć razem z rodzicem. Chce umrzeć dla rodziców i za rodziców. Kiedy rodzic lub inna najbliższa im osoba umrze, dziecko chce zanim podążyć, z tęsknoty i smutku. Dzieci są najwrażliwszymi członkami rodziny. Rodzina to dla nich system. Jeśli czegoś w tym systemie zabraknie, kochają tak bardzo, że chcą coś dla niego zrobić.
Świadomie głodzą się na śmierć z nadzieją, że dzięki temu rodzic nie umrze np. na raka?
To dzieje się na poziomie nieświadomym. Te osoby nieświadomie dążą w stronę śmierci. Dopiero w trakcie psychoterapii okazuje się, że problemem nie jest moda na szczupłą sylwetkę, ale fakt że dziecko jest gotowe umrzeć za rodziców. Powierzchowne leczenie, przekonanie do jedzenia na niewiele się zda. To nie tutaj leży prawdziwy problem anoreksji. Anoreksja to zaburzenie, które prowadzi do śmierci. I o śmierć tu chodzi. Ten wspomniany 12-letni chłopiec trafił do mnie z objawami anorektycznymi. Przyszedł razem z mamą. Chłopiec chciał umrzeć, bo umrzeć chciała jego mama. Straciła dziecko. Funkcjonowała nadal, bo miała inne dzieci, ale tęsknota za tym utraconym była tak duża, że wewnętrznie chciała do niego dołączyć. Jej 12-letni syn czuł, że cierpi i chciał ją uratować, umrzeć zamiast niej. Powiedziałam matce, na czym polega metasystemowe patrzenie na rodzinę i kto tutaj chce umrzeć. Zaproponowałam, żeby też brała udział w terapii. Odmówiła, bo myślała, że chodzi tylko o syna i wystarczy jego do mnie wysłać. Leczenie dzieci i młodych osób, które mieszkają z rodzicami, jest praktycznie niemożliwe, jeśli nie zaangażujemy w nie całej rodziny. To musi być terapia rodzinna, bo to w rodzinie leży problem.
Chyba nie we wszystkich przypadkach.
Z mojego doświadczenia wynika, że tak właśnie jest. Oczywiście nie zawsze chodzi o to, że rodzic ma np. raka. Jakiś czas temu trafiła do mnie na jednorazową konsultację 24-letnia dziewczyna z mamą. Była bardzo wycieńczona i wyglądała na 15 lat. W trakcie konsultacji powiedziała, że chce umrzeć. Okazało się, że w rodzinie jest ktoś umierający - ojciec. Alkoholik, od lat nieobecny praktycznie w życiu tej rodziny. Ta dziewczyna wyznała, że ma nadzieję, że jeśli umrze, to pomoże rodzinie i tacie spojrzeć na wszystko inaczej. Po trzech miesiącach dowiedziałam się od znajomego psychoterapeuty, że ta 24-latka niestety zmarła. Jeśli ktoś świadomie chce umrzeć za kogoś z rodziny lub dla kogoś, bardzo ciężko jest pomóc.

Osoby, które trafiają do ośrodka, mają świadomość, że cierpią na śmiertelną chorobę?
Bardzo rzadko zdarza się, że są tego świadomi. Wiele z nich to wypiera. Dla innych diagnoza jest zupełnym szokiem. Część z nich natomiast potakuje na znak zrozumienia, ale widać, że niestety będą "podążać w stronę śmierci".

Są osoby bardziej podatne na anoreksję?
Zaburzenie jedzenia bardzo często idzie w parze z zaburzeniem osobowości i właśnie takie osoby bardziej są podatne (z podwójną diagnozą).
Jak rodzic może "wyłapać" objawy anoreksji, zanim przybiorą one formę skrajnego wychudzenia?
Anoreksja jest bardzo często połączona z bulimią, dlatego najczęściej diagnozuje się zaburzenia jedzenia. Pojawia się również spadek energii, osłabienie, zaburzenia nastrojów, czasem depresja. U młodszych osób widać szczególnie utratę radości życia i brak zainteresowania tym, co do tej pory je interesowało. To powinien być pierwszy sygnał dla bliskich, że dzieje się coś niedobrego.

Anoreksję leczy się równocześnie farmakologicznie i psychoterapeutycznie?
Farmakoterapia wycisza objawy tej choroby. Można to przyrównać do morza. Fale stają się wtedy łagodniejsze i objawy się zmniejszają. Jeśli jednak leki wycofamy na morze wraca sztorm. Samo farmakologiczne leczenie nie wystarczy. W trakcie psychoterapii wycofujemy stopniowo leki, żeby pracować na tzw. "czystych emocjach". To szczególnie ważne u młodych osób, które trafiają do nas również uzależnione od tych leków i "bycia na haju". Bardzo często, zanim chory rozpoczyna psychoterapię trafia do szpitala. Anoreksja to choroba wyniszczająca organizm i często trzeba zacząć od ratowania wycieńczonej osoby przez kroplówkę. Jeśli psychoterapia ma pomóc, trzeba przywrócić osobę na poziom fizycznego funkcjonowania.