Jacek Kurski.
Jacek Kurski. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jacek Kurski uważa, że jego kłopoty prawne, pokrywające się czasowo z rosnącym znaczeniem Solidarnej Polski, są dziwnym zbiegiem okoliczności. W rozmowie "Rzeczpospolitą" polityk twierdzi, że IV RP zdradziła część swoich ideałów, a pomysł rządu technicznego jest nietrafiony. Według niego prof. Gliński jest "narzędziem" Jarosława Kaczyńskiego, który jest "wiecznym lub dożywotnim prezesem PiS".

REKLAMA
Jacek Kurski w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ocenił, że jest coś podejrzanego w stawianiu jego osoby w złym świetle gdy Solidarna Polska "stabilizuje swoje poparcie powyżej progu wyborczego". Uważa, że ma grubą skórę, a blokując publikację "NIE" próbował chronić rodzinę i dzieci.
Europoseł skomentował też bieżącą politykę. Orzekł, że stawianie tez o zamachu w Smoleńsku bez twardych dowodów jest dla Polski bardzo niekorzystne, po pierwsze dlatego, że korzysta na tym Rosja, a po drugie zdejmuje się z Rosjan w ten sposób odpowiedzialność za niedociągnięcia podczas śledztwa.
Jacek Kurski
w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Rosjanie mogą podsycać tezę o zamachu, po to, żeby na koniec zaatakować twardym dowodem, że zamachu nie było, i dodatkowo nas skompromitować. CZYTAJ WIĘCEJ


Kurski jest sceptycznie nastawiony do kandydatury prof. Glińskiego na premiera. Uważa, że naukowiec powinien spotkać się z Solidarną Polską, jeśli chce myśleć o jej poparciu. Wytyka Glińskiemu również jego polityczną historię. Zdaniem Kurskiego, przynależność kandydata PiS na premiera do Unii Wolności przed 15 laty "nie napawa optymizmem".
Jacek Kurski
w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Zresztą pomysł z rządem technicznym został wysadzony wraz z trotylem, w ubiegłym roku. Teraz to jest paroksyzm, który musi się dokonać. Sam prezes Kaczyński wygląda na znużonego tym seansem i chce się od niego jak najszybciej uwolnić. Za Glińskim nie przepada też chyba Duch Święty, który natchnął Benedykta do abdykacji i ukradł kandydatowi PiS show. CZYTAJ WIĘCEJ


Jacek Kurski w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przekonywał też, że Jarosław Kaczyński nie mógł pozwolić sobie, by na stanowisko premiera zgłosić kogoś z PiS, bo wtedy, mimowolnie wyznaczyłby swojego następcę.
Jacek Kurski
w rozmowie z "Rz"

A przecież wiadomo, że żadnego następcy nie będzie, bo Kaczyński jest albo wiecznym, albo w najgorszym wypadku dożywotnim prezesem PiS. CZYTAJ WIĘCEJ


Polityk SP jest przekonany, że to właśnie dzięki jego partii, PiS staje się solidniejszy, bo wisi nad nim groźba konkurencji. Jacek Kurski tłumaczy, że elektorat, który odwróci się od PiS, przeszedłby na stronę Solidarnej Polski, tym bardziej, że "IV RP zdradziła dużą część swoich postulatów i obietnic". W dodatku nie wierzy, by prawa strona sceny politycznej uległa jakimś przetasowaniom na skutek wystąpienia Gowina z PO lub wspólnej inicjatywy Romana Giertycha, Kazimierza Marcinkiewicza i Mariusza Kamińskiego.