
Tygodnik "NIE" kontratakuje i składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie pism wysyłanych przez prawnika Jacka Kurskiego. To ciąg dalszy głośnej sprawy, w której europoseł i jego adwokat próbowali zablokować publikację "NIE" na temat rzekomego romansu polityka. "Działanie to miało na celu zastraszenie redakcji, drukarni i kolporterów" – pisze tygodnik.
Przekonanie o własnej bezkarności tak zawróciło Kurskiemu i jego adwokatom w głowie, że działaniami wobec dziennikarzy wielu redakcji, wobec drukarni i kolporterów złamali co najmniej 2 przepisy prawne: art. 43 ustawy o prawie prasowym i art. 191 § 1 kodeksu karnego. CZYTAJ WIĘCEJ
W przygotowanym zawiadomieniu redakcja przypomina także, że prawnik Kurskiego rozsyłał żądania niepublikowania materiału na ten temat do wielu redakcji w całej Polsce. Konsekwencją niezastosowania się do tych próśb miało być "podjęcie kroków prawnych w stosunku do tych redakcji". Zapomniano jednak, że zakaz dotyczył jedynie tygodnika "NIE", a nie wszystkich mediów. W efekcie o sprawie było na tyle głośno, że Kurski osiągnął efekt odwrotny od zamierzonego – sprawa i tak nabrała rozgłosu.
Działanie to miało natomiast na celu zastraszenie redakcji, drukarni i kolporterów i spowodowanie, aby nie dopuścili do pojawienia się na rynku gazety NIE. CZYTAJ WIĘCEJ
To wszystko jest zdaniem redakcji niezgodne z prawem, dlatego składa w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury w celu wszczęcia postępowania w stosunku do osób odpowiedzialnych za wspomniane naruszenia.

