"Feministki to babski syndykat, a nie żadne środowisko" – "Newsweek" ujawnia kulisy kłótni w Ruchu Palikota

Wanda Nowicka i Janusz Palikot
Wanda Nowicka i Janusz Palikot Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Stenogramy z posiedzeń Klubu Ruchu Palikota rzucają nowe światło na medialną burzę wokół tej partii. Politycy są źli na Nowicką i feministki, które określają mianem "babskiego syndykatu". Ponadto wicemarszałkini sama tę sytuację sprowokowała, bo zaczęła czuć się coraz bardziej niezależna.


Janusz Palikot był ostatnio na ustach wszystkich. Krytykowany zarówno przez polityków prawicowych, jak i lewicowych. Stał się "tym złym" z powodu kłótni z Wandą Nowicką. Tymczasem politycy Ruchu Palikota nie przejmują się przepowiadanym rychłym końcem RP. Są zdania, że Nowicka niedługo odpłynie w niebyt, a partia na tym nie ucierpi.


Zobacz też: Dramatycznie słaby sondaż dla Ruchu Palikota. Poniżej progu wyborczego

"Newsweek" dotarł do stenogramów z nagrań podczas ostatniego posiedzenia Klubu Ruchu Palikota. Politycy tej partii są przekonani, że Wanda Nowicka dała się podpuścić i uwierzyła, że jest samodzielnym politykiem. Ponadto zwiększyła się liczba osób aspirujących do członkostwa w partii, co każe politykom wierzyć, że partia nie stoi na krawędzi.


Politycy Ruchu Palikota
"Newsweek"

"Newsweek" donosi, że źródłem wewnętrznego konfliktu nie było przyjęcie premii dla Prezydium Sejmu przez Wandę Nowicką. Sprawy zaczęły przybierać niekorzystny obrót, gdy posłanka została wicemarszałkiem. Gdy dostała swój gabinet, zaczęła się izolować od reszty polityków Ruchu, nie tłumaczyła się ze swoich decyzji, co bardzo denerwowało Janusza Palikota. Członków Ruchu Palikota miało drażnić coraz silniejsze eksponowanie przez Wandę Nowicką swojej niezależności.

Przyjęcie nagrody od Ewy Kopacz i "wystawienie" Anny Grodzkiej tylko nasiliło ten konflikt. Jak podaje "Newsweek", symbolicznym przelaniem czary goryczy była sytuacja z kserokopiarką. Maszyna w sekretariacie się zepsuła, a Janusz Palikot potrzebował jakichś dokumentów. Wysłał swojego pracownika do gabinetu wicemarszałkini, by skorzystał z jej maszyny, lecz ta odmówiła.

Przeczytaj też: Janusz Palikot: Będziemy walczyli z kurewstwem politycznym

Jeśli chodzi o słowa o gwałcie, to jest to dosyć banalne. Po prostu większość dziennikarzy nie zna Freuda. Bo co ja powiedziałem? Nowicka wzięła pieniądze, obiecała, że złoży rezygnację, i nie złożyła. Czuje się z tego powodu winna i nie potrafi sobie poradzić z tym poczuciem winy, więc wchodzi w sytuację ofiary, żeby ktoś za nią wymierzył jej karę. Taki jest psychoanalityczny sens tej wypowiedzi. CZYTAJ WIĘCEJ


Jak podaje "Newsweek", powołując się na stenogramy z posiedzenia Klubu Ruchu Palikota, przewodniczący tej partii był zwolennikiem postulatów środowisk kobiecych, o ile nie sprzeciwiają się jego poleceniom, bo to on dowodzi partią. Robert Biedroń dla przykładu, mimo, że "poszedł w poppolitykę, w celebryctwo, widać, że gra na siebie, ale w odróżnieniu od Nowickiej – zna miejsce w szeregu". Politycy Ruchu Palikota obawiają się tylko, że zamieszanie wokół ich partii źle wpłynie na potencjalną współpracę z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Cały tekst w najnowszym "Newsweeku"

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

KRAJOBRAZ PO WYBORACH

WYNIKI, ANALIZY, KOMENTARZE