
Ursula von der Leyen ogłosiła w niedzielę 10-punktowy plan migracyjny, mający wesprzeć Włochy w obliczu kryzysu migracyjnego na Lampedusie. To właśnie problemy tej wyspy polskie Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje, aby odwrócić uwagę od afery wizowej.
Lampedusa. Von der Leyen ogłosiła specjalny plan
W niedzielę 17 września szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odwiedziła w towarzystwie premierki Włoch Giorgii Meloni wyspę Lampedusa, gdzie aktualnie trwa kryzys migracyjny. Jak zauważa serwis Politico, wizyta przewodniczącej KE była okazją do okazania wsparcia dla "twardego stanowiska" włoskiego rządu ws. migracji.
Von der Leyen zapowiedziała "skoordynowaną reakcję" Brukseli na problem nielegalnej imigracji, przedstawiając 10-punktowy plan dla Lampedusy. Zapowiedziała w nim m.in. zwiększenie nadzoru powietrznego na południowej granicy UE i rozważenie stworzenia potencjalnej nowej europejskiej misji morskiej na Morzu Śródziemnym. Meloni ma oficjalnie zaproponować taką misję na następnym spotkaniu Rady Europejskiej.
Plan Komisji Europejskiej obejmuje również natychmiastową pomoc europejskich urzędników w obsłudze migrantów, którzy znaleźli się już na włoskiej wyspie – aby ocenić, którzy z nich mają prawo, aby ubiegać się o azyl. Unijna agencja graniczna Frontex ma również pomóc odsyłać do kraju pochodzenia migrantów, którym azylu odmówiono.
– Ci, którzy nie mają do tego prawa, nie mogą pozostać – podkreśliła von der Leyen. Zadeklarowała również wzmożenie wysiłków związanych ze zwalczaniem handlu ludźmi przez ściślejszą współpracę z krajami pochodzenia migrantów, takimi jak Tunezja.
PiS wykorzystuje Lampedusę do kampanii wyborczej
Tymczasem wydarzenia na Lampedusie są dla Prawa i Sprawiedliwości sposobem na "uciszenie" trwającej afery wizowej oraz na straszenie wyborców osobą Donalda Tuska. Widać to było w spocie sprzed kilku dni.
Wypowiedzi Donalda Tuska i europosłanki Janiny Ochojskiej przetykane są scenami z wyspy Lampedusa we Włoszech. Widzimy na nich tłumy migrantów. Jeden z uchodźców próbował przeskoczyć przez płot, a inna grupa przepychała się z funkcjonariuszami. Na koniec widzom ukazała się tablica z hasłem "Tusk = Inwazja nielegalnych imigrantów".
Warto podkreślić, że według lokalnych władz Lampedusy na wyspie mamy do czynienia nie z "inwazją", a przypłynięciem 6 tys. migrantów z Tunezji. Efekt tłumu wynika z tego, że sama wyspa jest niezwykle mała i zamieszkuje ją jedynie kilka tysięcy osób.
Z kolei marszałek Sejmu Elżbieta Witek w sobotnim orędziu wprost oznajmiła, że "premier Donald Tusk to nic innego jak Lampedusa w Polsce". – Gdyby dziś rządził Tusk, Polki nie wychodziłyby po zmroku z domu, a rodzice baliby się posyłać dzieci same do szkoły czy na basen. Na polskich ulicach płonęłyby samochody, a poruszanie się komunikacją miejską byłoby nie lada odwagą. Dzielnice grozy nie byłyby filmową fikcją, ale rzeczywistością, z jaką mierzą się miasta we Francji czy Szwecji – grzmiała Witek.
Zobacz także
