
Reklama.
Kazimiera Szczuka nie widzi nic złego w przyjęciu premii przez Wandę Nowicką. Jej zdaniem, było to zgodne nie tylko z prawem, ale także z tradycją. – Ona jedyna została ukarana i to przez własny klub. Rozumiem, że plan był taki, aby po jej odejściu żądać kolejnych ustąpień. Wtedy Ruch Palikota mógłby postawić pod ścianą całe prezydium. To była chuligańska historia, nie do wygrania – grzmiała Kazimiera Szczuka.
Jej zdaniem, dziś już należy tę sprawę wyciszyć i powiedzieć sobie "stało się". Szczuka przekonywała, że panowie z Ruchu Palikota nie wiedzieli i nie rozumieli kim jest Wanda Nowicka. – Nie interesowało was panów, drobnych biznesmenów od hodowli norek i
podrabianych torebek, kim jest Wanda Nowicka. Tacy panowie mieli jej wystawić świadectwo moralności? – mówiła oburzona.
Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota starał się przekonywać, że szanuje Wandę Nowicką i jej dokonania. Nie mniej jednak, wskazywał błędy, które jego zdaniem popełniła. – Jeśli ktoś jest lewicowcem, to nie może wziąć 40 tysięcy brutto. Za tyle rodziny żyją w Polsce przez cały rok – uzasadniał. Te argumenty nie przekonały jednak Kazimiery Szczuki. – Wanda Nowicka nie ma nawet własnego mieszkanie. Przez całe życie pracowała w organizacjach pozarządowych. Odstrzelenie Nowickiej jest absurdem – mówiła.
Rozenek twierdził, że dużo łatwiej byłoby załatwić tę sprawę inaczej, gdyby Wanda Nowicka nie obiecywała, że się poda do dymisji. – Myśmy uruchomili całą następną serię wydarzeń, pt. Anna Grodzka na wicemarszałka. Przez tą opcję przeszła ona przez gehennę, po tym jak pani prof. Pawłowicz wylała na nią kubeł pomyj – przekonywał poseł Ruchu Palikota. – Nowicka nie dorobiła się ani na handlu norkami, ani na wódce. Dlaczego ma być osądzana przez takich ludzi jak wy? Poświęciliście ją – powiedziała Kazimiera Szczuka.