
"Media o papieżu do znudzenia"; "Niemal wszystkie polskie stacje telewizyjne mówią o Benedykcie XVI. Czemu? Czy wybór nowego papieża zmieni świat?" – tak reagowała część naszych Czytelników i niektórzy blogerzy na nowe wieści o Benedykcie XVI. Katarzyna Kolenda-Zaleska pisze zaś, że to dopiero początek i "będzie jeszcze gorzej".
O to, czy wybór nowego papieża zmieni cokolwiek na świecie, pytała w komentarzu Czytelniczka Anna, znużona tym tematem w mediach. Ewa miała "dość lukrowania Benedyktowi XVI". Zaś nasz bloger Marcin Orliński pisał:
Takich opinii, jak Orlińskiego, było więcej. Część odbiorców mediów, znudzona kolejnymi informacjami o rezygnacji papieża, zaczęła narzekać, że już za dużo, dosyć. Niektórzy, szczególnie na portalach, gdzie komentujący są anonimowi, twierdzili, że już "rzygają Benedyktem XVI" i "g***o ich to obchodzi".
Kolenda-Zaleska ripostuje Wszystkim tym osobom odpowiedziała Katarzyna Kolenda-Zaleska w felietonie dla "Gazety Wyborczej". Dziennikarka stwierdza, że niestety dla znudzonych, ale w mediach pod tym względem "będzie tylko gorzej". Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. "Za chwilę moment abdykacji Benedykta XVI, niedługo konklawe, wybór nowego papieża, uroczystości związane z nowym pontyfikatem. (…) Na placu św. Piotra już instalują się telewizje z całego świata" – pisze dziennikarka.
Kolenda-Zaleska dowodzi, że nie powinno nas to dziwić – bo gdyby ze stanowiska zrezygnował Barack Obama lub Władimir Putin, to też by o nich mówiono równie chętnie. I podkreśla, że rzesze ludzi interesuje los Kościoła – co pokazuje 100 tysięcy ludzi, którzy uczestniczyli w mszy na Anioł Pański.
Katarzyna Kolenda-Zaleska
Dziennikarka
Parafrazując więc jeden z komentarzy internautów: tylko co nas obchodzą rzesze wiernych?
Za dużo Benedykta? Medioznawca i nasz bloger Damian Muszyński nie ma wątpliwości, że jednak większość z nas nowy i stary papież interesują. – Temat jest na pewno ważny i dlatego wałkowany przez media – ocenia Muszyński. – Abdykacja papieża była wyjątkowa i to się odbiło ogromnym echem w mediach, które czują, że temat trzeba ciągnąć, bo on wciąż porusza – zauważa medioznawca. Podkreśla też, że teraz już na pewno wieści o Benedykcie XVI nie powinny pojawiać się na internetowych i prasowych "jedynkach" czy podczas pierwszych 10 minut w serwisie informacyjnym. Ale Damian Muszyński nie ma nic przeciwko temu, by wzmianki czy materiały o Watykanie wciąż pojawiały się w mediach. Bo i jest o czym mówić: ludzi interesuje, czy nowy papież będzie naprawdę czarnoskóry, kto zastąpi Benedykta XVI, jak Kościół zmieni się po tej abdykacji. Czy pójdzie w stronę liberalną, czy utrzyma linię konserwatywną, w końcu – czy nowy papież będzie młodszy niż jego poprzednicy.
– Proszę też zauważyć, że od śmierci polskiego papieża minęło dopiero 8 lat, to stosunkowo krótki pontyfikat, i ze względu na to też Polaków wciąż to interesuje. Poza tym Benedykt XVI był trochę namaszczony przez Jana Pawła II, to też ma znaczenie dla obiegu tych informacji – zauważa nasz bloger.
Przesytu nie ma, jest przerwa Jednocześnie nasz rozmówca podkreśla, że w światowych mediach faktycznie Benedykt XVI i Watykan nie są już tematami na "jedynki". W zasadzie można powiedzieć, że zrobiono sobie od papieża małą przerwę. – Ale oczywiście temat Watykanu gdzieś się w materiałach przewija, a w pełni wróci 28 lutego, gdy oficjalnie nastąpi koniec pontyfikatu Benedykta XVI – mówi nam Muszyński. I dodaje, że ten temat dość intensywnie opisują właśnie media polskie, ale też włoskie i niemieckie. Nie jesteśmy więc pod tym względem wyjątkowi.
Mimo to Muszyński stwierdza: – Nie czuję przesytu informacjami o Benedykcie XVI.

Chociaż rozumiem wątpliwości osób niezwiązanych z Kościołem czy ateistów, którym nie chce się słuchać o wydarzeniach w jednym z kościołów.
Wina mainstreamu Jak zaznacza medioznawca, takie uczucie przesytu może pojawić się w kontakcie z mediami głównego nurtu. – To specyfika mainstreamu, w którym nie ma raczej wyboru. To, co jest oglądane, popularne, będzie relacjonowane – kwituje Damian Muszyński. I dodaje, że to tak jak z Katarzyną W.: możemy się zżymać, narzekać i pienić na jej obecność w mediach, ale niestety – najbardziej mainstreamowe telewizje i serwisy internetowe będą o niej mówić, bo to interesuje ludzi.
Muszyński przyznaje też, że kilka z kwestii dotyczących papieża interesuje i jego. I że dla człowieka myślącego w naturalny sposób ważne powinno być analizowanie tego, co dzieje się na świecie. A co, jeśli ktoś ma w nosie Benedykta XVI, jego następcę i brudy Watykanu? Cóż, zawsze może zmienić medium – choć w przypadku telewizji informacyjnych ciężko byłoby znaleźć taką, która tematu papieża by nie "wałkowała". Nawet Al-Jazeera, która nie jest europo- ani zachodniocentryczna, poświęciła temu tematowi sporo swojego miejsca. I nic dziwnego – Kościół ma ogromny wpływ na życie wielu ludzi. Również na gospodarkę, którą wielu "znudzonych Benedyktem" stawia ponad tematem watykańskich zawirowań. A jeśli ktoś w to wątpi – niech przeczyta nasz wywiad z Jackiem D., jednym z najbogatszych Polaków, który do fortuny doszedł, kierując się zasadami Dekalogu.
