W katolickich szpitalach w Niemczech mogą stosować tabletki "dzień po". Kościół odejdzie od nauk Watykanu?

Biskupi wbrew Watykanowi dopuszczą stosowanie tabletek "dzień po"?
Biskupi wbrew Watykanowi dopuszczą stosowanie tabletek "dzień po"? Fot. Matthew Bowden / www.digitallyrefreshing.com / http://www.sxc.hu/photo/103942 / GNU License
Niemieccy biskupi zezwolili na stosowanie w katolickich szpitalach tabletek, które zapobiegają zapłodnieniu. Tomasz Terlikowski atakuje i zarzuca ugięcie się pod naciskiem "lobby zwolenników likwidacji dzieci poczętych". Jednak tak naprawdę nie jest to liberalizacja stanowiska, bo to medycyna dostosowała się do nauki Kościoła, a nie odwrotnie.


Niemieccy biskupi jednogłośnie zgodzili się na podawanie w katolickich szpitalach pigułek "dzień po" ofiarom gwałtów. Argumentują, że nowe medykamenty zapobiegają ciąży, a nie ją przerywają. Wcześniej dostępne specyfiki uniemożliwiały zagnieżdżenie zarodka w macicy, teraz dostępne uniemożliwiają połączenie się plemnika z komórką jajową. Zdaniem biskupów gwałt jest naruszeniem prawa kobiety do decydowania o swoim ciele, więc uniemożliwienie zapłodnienia nie narusza zasad wyznaczonych przez religię. Jednak na pierwszej linii są lekarze, którym pozostawiono ostateczną decyzję.


Czytaj też: Poseł John Godson – pierwszy kaznodzieja kościoła poselskiego

Podobnie jest w Polsce, choć u nas katolicka służba zdrowia jest znacznie mniej rozbudowana niż w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych. – Każdy pacjent, który zgłosi się do nas po pomoc, na pewno ją otrzyma – mówi Władysław Perchluk, dyrektor prowadzonego przez siostry boromeuszki Szpitala Katolickiego św. Józefa w Mikołowie. – Nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o wiarę, wszyscy pacjenci traktowani są jednakowo. W naszym kraju kwestią sporną zawsze była aborcja, ale nie mamy oddziału ginekologicznego i ten problem nas nie dotyczy – dodaje z ulgą. Jednak z racji tego, że pracownicy to osoby duchowne, albo co najmniej wyznające wiarę katolicką, wiara może stanąć na przeszkodzie medycynie.


Terlikowski atakuje

Frontalny atak na decyzję niemieckich duchownych przeprowadził Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny Fronda.pl. Publicysta zarzuca biskupom, że postąpili wbrew naukom Kościoła i złamali zasady katolickiej moralności. "I dlatego trzeba powiedzieć zupełnie otwarcie, że jeśli choć jedno dziecko zginie w katolickich szpitalach na skutek działania „pigułki dzień po” (tej nowego rodzaju, która rzekomo nie zabija) to jego krew spadnie na niemieckich biskupów, którzy ze strachu przed mediami dopuścili jej stosowanie" – czytamy. Terlikowski pisze też o "lobby zwolenników likwidacji dzieci poczętych", "ugięciu się pod naciskiem mediów" i "zabieganiu o święty spokój".


Zobacz też: Tomasz Terlikowski: Walka o dusze toczy się w mediach [wywiad]

W Polsce szpitale katolickie nie są powszechne. – Każdy szpital katolicki podlega miejscowemu biskupowi i to on wypowiada się o o kwestiach moralności jego pracowników – mówi Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego". – U nas jednak takich palcówek jest niewiele. Nie pojawiła się też żadna sytuacja, która wymagałaby uregulowania tych kwestii. Natomiast w Niemczech głośno było o sprawie kobiety z Kolonii i biskupi uznali, że rozwiążą ten problem na poziomie całego kraju – zaznacza.

To nie jest liberalizacja

Warto jednak zwrócić uwagę, że nowe stanowisko biskupów nie jest wcale odejściem od nauki Watykanu. To raczej nauka i medycyna zaczęły wypełniać warunki stawiane im wcześniej przez Kościół.– To nie jest wcale liberalizacja, bo tabletki o których mówią biskupi nie przerywają ciąży, ale do niej nie dopuszczają. Poza tym słowa biskupów są tylko wskazówką dla wiernych, ostateczną decyzję podejmują oni w swoim sumieniu – przypomina Sporniak. Jego zdaniem część mediów i opinii publicznej może odczytać decyzję hierarchów jako ciche przyzwolenie do stosowania środków "dzień po". – Kościół jednak nie może się oglądać na to, jak zostanie zrozumiany. Oczywiście musi starać się, by być jak najlepiej zrozumianym, ale jeśli coś wymaga wyjaśnienia, to po prostu musi to zrobić – dodaje.

Czytaj też: "Jeśli zajdę w ciążę, usunę". Aborcja – pierwsze skojarzenie młodych Polek z ciążą

Polski Kościół raczej no podobny ruch się nie zdecyduje, bo też nie ma żadnych powodów, które by go do tego zmuszały. Choć wierni w naszym kraju mogą traktować stanowisko Niemców jako pewną wskazówkę, nie powinni raczej spodziewać się, że ich duszpasterze wypowiedzą się na ten temat. Poza tym ich stanowisko byłoby do przewidzenia i brzmiało podobnie do krytyki kompromisu aborcyjnego, który jest bardziej liberalny niż stanowisko niemieckich biskupów i pozwala na aborcję w przypadku gwałtu.