
Grupa ukrywająca się pod nazwą "Akcja homoterapia" po raz kolejny zaatakowała sygnatariuszy listy w obronie posłanki PiS prof. Krystyny Pawłowicz. Na drzwiach profesorów Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu zamieszczono wulgarne hasła i swastyki.
REKLAMA
"Akcja homoterapia" dała o sobie znać po raz pierwszy na początku lutego, kiedy okleiła drzwi gabinetu prof. Stefana Zawadzkiego (podpisał się pod listem w obronie posłanki Pawłowicz) wulgarnymi hasłami: "Pedały do gazu", "Zakaz pedałowania", "Zawadzki przeciw pedalstwu". Osoby ukrywające się pod tą nazwą zapowiedzieli wówczas, że odwiedzą wszystkich sygnatariuszy listu. "Będziemy u was w pracy, na przerwie, podczas spaceru, oczywiście także w łóżku…" – zadeklarowali.
Czytaj także: "Akademickie sale znowu stają się miejscem harców politycznych", czyli jak doszło do incydentu na wykładzie prof. Środy
Na kolejny atak nie trzeba było długo czekać. Po raz kolejny ofiarą padł prof. Zawadzki, ale także prof. Stanisław Mikołajczak, inny z sygnatariuszy wspomnianego listu. Na drzwiach wykładowców znalazły się wulgarne hasła i swastyki.
"To jest próba nasilenia procesu zmian kulturowych w Polsce, do czego są wykorzystywane środowiska homoseksualne. Przypisywanie nam swastyki to jest po prostu tworzenie pewnego kontekstu, który jest zdecydowanie nam obcy. Nie mamy nic wspólnego z faszyzmem, homofobią, bo nas te sprawy zupełnie nie interesują" – mówi cytowany przez portal radiomaryja.pl prof. Mikołajczak.
Co na to władze uczelni? W reakcji na to wydarzenie odsyłają do oświadczenia rzecznika, w którym czytamy, że żaden z listów podpisanych przez naukowców nie jest stanowiskiem uniwersytetu.
Źródło: radiomaryja.pl
