Fot. Minister-president / http://www.flickr.com/photos/minister-president/5121025524/ / CC BY http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Prawie jednogłośną krytykę można było usłyszeć dziś z Parlamentu Europejskiego pod adresem holenderskiego rządu, który odżegnuje się od potępienia antypolskiego portalu autorstwa partii PVV. Podczas debaty poświęconej specjalnie temu problemowi europejscy politycy nie mieli wątpliwości, że jest to oburzające zachowanie. Podkreślając jednak, że rosnąca niechęć do obcych jest zauważalna nie tylko w Niderlandach.

REKLAMA
Joseph Daul
przewodniczący EPP

- Holenderskie firmy zainwestowały w Polsce ponad 23 mld euro i są największymi inwestorami w Rumunii(...).

Być może najlepiej do tematu odniósł się holenderski eurodeputowany Peter van Dalen, który stwierdził, iż debata o Geercie Wildersie jest dla niego zbytnim uhonorowaniem. Prawdziwy problem stanowi tymczasem milczenie premiera Holandii Marka Rutte. We wstępie do debaty przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (EPP) Jospeh Daul przypomniał natomiast o podstawowej kwestii, którą trzeba brać pod uwagę rozmawiając w tym przypadku. - Od 1993 roku holenderskie firmy zainwestowały w Polsce ponad 23 mld euro i są największymi inwestorami w Rumunii - mówił. - Jednak pomijając ekonomię, chciałbym zadać pytanie: jakie przesłanie ma nadzieję przekazać holenderski premier nie potępiając strony PVV? Że jednolity rynek to tylko dobra i usługi, a nie pracownicy - pytał Daul.
O tym, iż serwis holenderskich populistów uderza w podstawy europejskiej polityki przypomniała również komisarz UE ds. sprawiedliwości, wymiaru sprawiedliwości i obywatelstwa Viviane Reding. Jej zdaniem, na działania partii Wildersa należy bowiem patrzeć nie tylko przez pryzmat polityczny, ale i prawny. - Holenderskie władze powinny spojrzeć na problem z PVV pod różnymi kątami - szerzenia nienawiści, czy ochrony danych - oceniła komisarz.
"Holendrzy mają dość"
Ria Oomen-Ruijten
holenderska eurodeputowana

- Byłoby wspaniale, gdyby Holandia uzyskiwała takie dobre wyniki gospodarcze, jak Polska.

Podczas dzisiejszego spotkania w Parlamencie Europejskim generalnie można było zauważyć jedność europosłów w obronie lezących u podstaw Unii reguł. W świetle których, portal wycelowany w imigrantów z krajów byłego bloku wschodniego jest całkowicie nieakceptowalny. Jednoznacznie przeciwny oburzeniu był właściwie tylko reprezentujący w europarlamencie PVV Auke Zijlstra. Który uparcie podkreślał, że pomimo wszelkich korzyści, jakie niesie za sobą praca imigrantów, Polacy, Rumunii i Bułgarzy powodują raczej kłopoty. - Holendrzy mają dość - mówił. Dając do zrozumienia, że to powinien być problem do dyskusji, a nie kontrowersyjna strona. Zupełnie innego zdania była natomiast reprezentująca holenderski chadeków Ria Oomen-Ruijten. - Byłoby wspaniale, gdyby Holandia uzyskiwała takie dobre wyniki gospodarcze, jak Polska - stwierdziła w odpowiedzi na argumenty swojego rodaka.
Jacek Kurski
europoseł Solidarnej Polski

Nie mam nic przeciwko piętnowaniu zachowań złodziei, wandalów, czy chuliganów, ale za to, że są złodziejami, wandalami, czy chuliganami, a nie że są Polakami, Bułgarami, Rumunami, czy przedstawicielami innej narodowości.

Gdzie indziej, niż po stronie imigrantów z Europy Wschodniej problemu upatrywał także lider frakcji liberalnej w PE, były premier Belgii Guy Verhofstadt. Skrytykował on nie tylko ugrupowanie Wildersa, ale i swoich liberalnych kolegów z Holandii, którzy jego zdaniem obawiają się rozpadu koalicji i dlatego milczą w sprawie ksenofobicznego portalu. Verhofstadt zaznaczył jednocześnie, że przy okazji dzisiejszej debaty należy zauważyć, że ksenofobia staje się problemem nie tylko w Holandii. Mocno skrytykował prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, który kilka dni temu zapowiedział rewizję układu z Schengen. - Czasem zastanawiam się, czy Sarkozy nie jest kandydatem Frontu Narodowego - ironizował belgijski polityk.
Polskie piekiełko
W pierwszych opiniach po zakończeniu debaty pojawiają się komentarze, że na obrazie jej jednomyślnego charakteru niepotrzebnie padł jedynie spór dwóch polskich eurodeputowanych. W odpowiedzi na emocjonalne wystąpienie Jacka Kurskiego z Solidarnej Polski, który przypominał, że podobna niechęć do obcych cechowała nazistów, Michał Kamiński z PJN wytknął mu, iż sam należy do frakcji, której brytyjscy członkowie w swoim kraju szerzą nienawiść wobec Polaków. Obyło się bez pyskówki, ale niesmak pozostał.
Głosowanie nad rezolucją Parlamentu Europejskiego potępiającą holenderskich nacjonalistów zaplanowano na najbliższy czwartek.