Mariusz Kamiński i Jarosław Kaczyński
Mariusz Kamiński reaguje na burzę wokół podsłuchów: "CBA kieruje zawiadomienie" Fot. Piotr Molecki / East News

"Dość kłamstw. Ani CBA, ani żadna inna podległa mi służba nie inwigilowała opozycji" – napisał na platformie X Mariusz Kamiński. Obecny szef MSWiA poinformował też, że "CBA kieruje zawiadomienie do prokuratury" ws. ostatnich wypowiedzi Pawła Wojtunika.

REKLAMA

"Dość kłamstw. Ani CBA, ani żadna inna podległa mi służba nie inwigilowała opozycji. W związku z tymi insynuacjami CBA kieruje zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez P. Wojtunika przestępstwa z art. 212 KK" – napisał po godz. 13:30 Mariusz Kamiński.

Kamiński reaguje na burzę wokół podsłuchów. "CBA kieruje zawiadomienie"

Art. 212 Kodeksu karnego, o którym wspomina szef MSWiA, dotyczy zniesławienia.

Brzmi on: "Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".

Poniedziałkowy wpis Mariusza Kamińskiego to reakcja na burzę wokół działań polskich służb. Jak informowaliśmy w naTemat, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik w sobotę w "Faktach po Faktach" zadał kilka pytań ministrowi spraw wewnętrznych i administracji.

Jedno z nich wywołało spore poruszenie, a potem medialną burzę. Otóż Wojtunik chciał się dowiedzieć, czy na odprawie w ośrodku CBA w Lucieniu dwa dni przed wyborami służby miały dostać polecenie inwigilacji opozycji. Dodał, że "szczególny nacisk" miał być położony na Trzecią Drogę Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Na słowa Wojtunika niemal natychmiast zareagował zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Stwierdził, że informacje przekazywane przez byłego szefa CBA są nieprawdziwe, a "służby działają zgodnie z prawem". Dodał, że Wojtunik zajmuje się "szerzeniem kłamstw i insynuacji pod adresem służb".

Służby inwigilowały opozycję przed wyborami? Wyciekła wiadomość od agenta

"I do mnie dotarły informacje o ustaleniach w ośrodku CBA w Lucieniu. Plan stosowania 5-dniowej kontroli operacyjnej wobec posłów-elektów potwierdza tylko, jaką patologią jest państwo PiS. Polityczni mocodawcy i wykonawcy – mamy dla was jedną wiadomość: będziecie wszyscy siedzieć!" – napisał poseł KO Michał Szczerba.

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" ujawniła z kolei treść wiadomości, jaką miał wysłać do polityków opozycji jeden z agentów. To miało być "ostrzeżenie". "Wymagaj, aby spotkania dla was ważne odbywały się bez telefonów. Skrzynka przed wejściem na nie. Dostali prikaz, aby utrącić jak najwięcej ludzi. Włącznie z tym, że będą udostępniać rozmowy do mediów. Dostali klauzule bezkarności. Część chłopaków idzie na L4" – brzmi treść rzekomej wiadomości.

Ze zdjęcia opublikowanego przez "GW" wynika, że miała zostać wysłana na komunikatorze WhatsApp.

"'Prikaz, by utrącić jak najwięcej ludzi', oznacza, że jego przełożonym chodziło o nagranie maksymalnie dużej liczby działaczy. Wydający polecenie mieli też nie ukrywać, że jeśli nagra się coś kompromitującego, to będzie przekazane wybranym mediom. Mieli też zapewniać podwładnych, że nie poniosą za takie działania odpowiedzialności (klauzula bezkarności). Fragment: 'część chłopaków idzie na L4', oznacza z kolei, że gdy wybory przegrało PiS, funkcjonariusze zamieszani w proceder poszli na zwolnienia lekarskie" – podaje gazeta.

Z ustaleń "GW" wynika ponadto, że ze zwolnień lekarskich mieli skorzystać też ci funkcjonariusze, którzy nie chcieli wykonywać poleceń, ale bali się wprost odmówić.