Na zdjęciu Marylin Monroe. Kadr z filmu "RIVER OF NO RETURN". 20th Century Fox. 1954 rok.
Na zdjęciu Marylin Monroe. Kadr z filmu "RIVER OF NO RETURN". 20th Century Fox. 1954 rok. Fot. Collection Christophel/East News

"Nigdy wcześniej nie widziałam nagiego mężczyzny, nie mówiąc już o tym, że go w sobie czułam. Byłam wtedy dziewicą" – opisuje w książce Joan Collins, aktorka z serialu "Dynastia". Tak wspominała sytuację, gdy osoba z branży filmowej chciała wymusić na niej stosunek seksualny. Jej książka "Behind the Shoulder Pads: Tale I Tell My Friends" zdradza szokujące kulisy pracy w Hollywood w latach 50.

REKLAMA

Joan Collins to słynna aktorka, którą część polskich widzów z pewnością kojarzy z rolą demonicznej Alexis w kultowym serialu z "Dynastia" z lat 80. W swojej niedawnej książce "Behind the Shoulder Pads: Tale I Tell My Friends" zdradza, jak toksycznym i przemocowym miejscem było Hollywood w latach 50., gdy stawiała swoje pierwsze kroki w przemyśle filmowym.

Winni temu mieli być wpływowi mężczyźni z branży wykorzystujący swoją pozycję, by zmuszać kobiety do seksu w zamian za pomoc w zdobywaniu ról w filmach.

Co ciekawe, jedną z pierwszych osób, która ją ostrzegła przez tymi zagrożeniami, była... Marilyn Monroe.

"To było nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. Wyglądała na nijaką blondynkę, samotną i zagubioną. Siedziała przy barku. Miałam 20 lat, czułam się nieswojo, więc podeszłam do niej. Była słodka, miła i delikatna" – wspomina ich pierwsze spotkanie Collins.

Złota Marilyn Monroe dla Joan Collins

Collins postanowiła wykorzystać możliwość porozmawiania ze starszą stażem aktorką, dlatego poprosiła ją o kilka rad. "Uważaj na wilki, kochanie" – powiedziała jej Monroe, dodając, że jakiekolwiek przykre doświadczenie, jakie dotychczas przeżyła przyszła gwiazda "Dynastii" nie może się równać z tym, co ją jeszcze czeka.

Najgorsi mieli być szefowie studiów.

"Uważaj i szykuj się na najgorsze" – skwitowała Marilyn Monroe.

Czas pokazał, że te słowa niestety okazały się prorocze. Jak podaje serwis "Wirtualna Polska", podczas pracy nad filmem "I Believe In You" (1952) od gwałtu przez producenta uratowały ją tylko współpracowniczki, które ukryły ją w szafie z garderobą.

Innym razem aktorka została zaatakowana przez innego mężczyznę, który siłą próbował zaciągnąć ją do łóżka. "Rzucił się na mnie, przypierając mnie do ściany. Z cygarem w ustach syknął: 'Nie miałaś nikogo, dopóki nie miałaś mnie, kochanie. Jestem największy i najlepszy, i mogę cię r....ć całą noc'" – wyznała Collins. Na szczęście aktorce udało się wtedy uciec.

Jak twierdzi, nigdy nie poszła na układ "rola ze seks".

O tym, że Hollywood trwało niezmiennie w swojej toksyczności i wykorzystywaniu kobiet jeszcze przez długie lata świadczy m.in. powstanie w 2017 roku ruchu #metoo, powstałego po nagłośnieniu oskarżeń pod adresem Harveya Weinsteina – jednego z najbardziej wpływowych producentów filmowych w Ameryce.

Czytaj także: