
- Sam też jestem ojcem i ta sytuacja też mnie szczególnie boli - mówił w niedzielę o śmierci 2,5-letniej dziewczynki z Łodzi minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Polityk zapewniał, że zrobi wszystko, by wyjaśnić, czy pomocy umierającemu dziecku odmówiono bo zawiódł system, czy też błąd popełniła określona osoba, która powinna zostać przykładnie ukarana. Minister zaapelował także do Jurak Owsiaka, by WOŚP z powodu jednego błędu służby zdrowia rezygnowała z pomocy dla tysięcy polskich dzieci.
REKLAMA
- Ta sytuacja musi zostać bardzo dokładnie wyjaśniona, a winni ukarani - tak o bulwersującym przypadku odmówienia wysłania karetki do umierającej 2,5-letniej dziewczynki mówił w niedzielę minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Szef polskiej służby zdrowia poinformował, że działania zmierzające do poznania powodów, dla których ciężko chora dziewczynka została bez pomocy prowadzone są już na kilku polach. Oprócz kontroli ministerialnej działania podjął też Rzecznik Praw Dziecka. Sprawę bada również prokuratura.
Czytaj więcej: Po śmierci 2,5-letniej dziewczynki Owsiak stawia przyszłość WOŚP pod znakiem zapytania
Minister Bartosz Arłukowicz odniósł się także do słów Adama Hofmana z PiS, który na antenie Radia ZET stwierdził w niedzielny poranek, iż dzieci w Polsce giną i stanowiska Jurka Owsiaka, szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zapowiadającego zakończenie wspierania przez fundację służby zdrowia. - Rozumiem emocje polityków, rozumiem emocje Jurka Owsiaka. Ale nie można ferować wyroków przed dokładnym sprawdzeniem sytuacji - stwierdził. I zaapelował do twórcy WOŚP, by przez jeden przypadek nie odmawiał pomocy tysiącom innych dzieci. - Drzwi resortu zdrowia są dla Jurka Owsiaka zawsze otwarte. Na pewno spotkamy się, by wyjaśnić tę sytuację - zapewniał.
- Taka śmierć jest zawsze porażką systemu - mówił minister. Arłukowicz dodał jednak, iż w chwili obecnej nie można automatycznie oceniać, że działający obecnie system jest zły. Ostateczną decyzję w każdym systemie podejmuje bowiem człowiek. I to właśnie tego, kto osobiście zawiódł zamierza ukarać. - Wydaje się, że ktoś gdzieś popełnił błąd. Musimy to dokładnie sprowadzić - oceniał.
Wyjaśnianie okoliczności odmówienia pomocy ,5-letniemu dziecku ma rozpocząć się już w poniedziałek. Wówczas minister Arłukowicz przeprowadzi rozmowy między innymi z konsultantami krajowymi w dziedzinie ratownictwa, a także pediatrii i medycyny rodzinnej. W resorcie zdrowia oczekuje się też, że swoje bardzo postępowanie szybko i sprawnie będą prowadzili prokuratorzy.
Bartosz Arłukowicz w niedzielę zapewniał również, że wytłumaczeniem tragicznego przypadku nie mogą być funkcjonujące w służbie zdrowia limity i oszczędności. Jego zdaniem problem dotyczy podejmowania właściwych decyzji we właściwym czasie. Takie, jakie on przez wiele lat podejmował pracując w załodze karetki i dzieci w podobnym stanie zawsze kierował do szpitala. - Dziecko gorączkujące przez wiele dni musi wzbudzić niepokój, musi wzbudzić reakcję - mówił.
Choć minister zdrowia podczas niedzielnej konferencji prasowej wielokrotnie podkreślał, że trzeba sprawdzić, czy zawiódł system czy też człowiek działający w tym systemie, przyznał, iż rozważa także powrót do czasów, gdy ratownictwo medyczne było służbą państwową, działająca jak inne służby.
