
Hiszpańska sieć kin Cine Yelmo będzie musiała zapłacić 30 tys. euro kary. Dlaczego? Wszystko przez zabronienie widzów wchodzenia na sale z własnym jedzeniem. Departament ds. konsumentów uznał tę zasadę z regulaminu kina za niezgodną z prawem.
Sieć kin Cine Yelmo zapłaci karę
Departament ds. konsumentów stwierdził, że zakaz wprowadzony przez sieć kin Cine Yelmo był nielegalny, gdyż główną działalnością kin nie jest świadczenie usług gastronomicznych, a wyświetlanie filmów.
Kara w wysokości 30 tys. euro (około 130 tys. złotych) została nałożona na sieć kin po tym, jak jedna z placówek odmówiła klientom, którzy kupili przekąski poza kinem, wejścia na salę. Cine Yelmo ma prawo odwołać się do wyroku.
Ponadto rzeczony zakaz został zamieszczony w kinach oraz na stronach internetowych sieci. Był on sformułowany w ten sposób, że Cine Yelmo "zastrzega sobie prawo do odmowy wstępu" widzom pojawiającym się w kinie z własnym jedzeniem i piciem.
Departament ds. konsumentów przekazał, że monopol kin na przekąski skutkuje podwyższeniem cen produktów nawet 20-krotnie.
Jako pierwszy sprawą zainteresował się jednak nie departament, a grupa ochrony konsumentów Facua. Organizacja uznała, że polityka, którą kieruje się Cine Yelmo, jest nieuczciwa wobec konsumentów.
Jak podaje "The Guardian", Facua podobnie jak wspomniany wcześniej departament, stwierdziła, że główna działalność kin związana jest z projekcjami filmów, a nie sprzedażą jedzenia i picia.
"Nie może ona [sieć kin - przyp. red.] wykorzystywać tej wymówki do odmowy wstępu osobom, które kupiły jedzenie w innym lokalu" – cytuje grupę magazyn. Facua dodała, że kina nie mogą się zachowywać jak restauracje, gdyż w taki sposób ograniczają prawa konsumentów.
Rubén Sánchez, będący rzecznikiem Facui przekazał, że takie same kroki prawne podjęto w kierunku innych sieci kin w Hiszpanii, mające podobne przepisy dotyczące przekąsek.
Polskie kina w kryzysie
Przypomnijmy, jak obecnie wygląda sytuacja w polskich kinach. Na jej temat w czerwcu tego roku alarmował Tomasz Raczek.
Raczek przeanalizował wyniki rodzimych produkcji w kinach i wnioski, do jakich doszedł, nie są zbyt optymistyczne. "Jeszcze niedawno było tak dobrze, a teraz zrobiło się naprawdę źle. Obawiam się, że polscy filmowcy nie będą zadowoleni z tego co napiszę, ale patrzę na frekwencję w kinach na polskich filmach i chce mi się płakać" – napisał na swoim profilu na Facebooku.
Zobacz także
