Była posłanka Platformy Obywatelskiej Grażyna Paturalska została personal shopperem.
Była posłanka Platformy Obywatelskiej Grażyna Paturalska została personal shopperem. Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Niektórzy twierdzą, że posłowie naprawdę dobrze znają się tylko na wydawaniu pieniędzy. Historia byłej posłanki Platformy Obywatelskiej Grażyna Paturalskiej z pewnością temu nie przeczy. Udowadnia nawet, że wydawanie cudzych pieniędzy może okazać się świetnym pomysłem na polityczną emeryturę. Trochę na tym polega właśnie jej nowa praca personal shoppera.

REKLAMA
Dziś Grażyna Paturalska nie zajmuje się jednak pieniędzmi publicznymi, a całkowicie prywatnymi. Była posłanka pracuje teraz jako personal shopper, czyli pomaga jak najlepiej wydawać na zakupach pieniądze swoich bardzo zamożnych klientów. Historia zmiany zajęcia w przypadku byłej polityk Platformy nie jest jednak od początku kolorowa. W wywiadzie dla trójmiejskiej "Gazety Wyborczej" Paturalska opowiada, jak po odejściu z Wiejskiej nie mogła znaleźć sobie miejsca w życiu. - Z dnia na dzień stałam się osobą bezrobotną, w pewnym sensie czułam nawet, że - wykluczoną. Zetknęłam się wtedy z sytuacją, która jest udziałem tysięcy kobiet, zwłaszcza tych, które ukończyły 50 lat, choć mnie nieco do tego wieku brakowało - wspomina. Grażyna Paturalska przyznaje, że trudno było jej znaleźć zajęcie, w którym znowu mogłaby się spełniać.
Była posłanka, a wcześniej bizneswoman trafiła na bezrobocie, bo jedni sądzili, że jest zbyt wykwalifikowana, a inni żyli przekonaniem, że polityk na pewno nie potrafi nic konkretnego. - Cztery lata odbijałam się od dna. To były najgorsze lata mojego życia, bo żyłam z dnia na dzień - bez planów i nadziei, że nowy dzień przyniesie coś nowego, coś pozytywnego, bez marzeń, które sprawiają cuda. Czułam się, jakbym wpadła do głębokiej studni, gdzie nikt nie słyszy mojego wołania. Każdy dzień był ciężki. Przez pierwsze półtora roku aktywnie szukałam nowego zajęcia, aż w końcu zdałam sobie sprawę, że niczego nie znajdę - opowiada kobieta.
Ten marazm zmieniło jednak pewne szkolenie, na którym uczono, że jeśli nie wiadomo, co w życiu robić, należy robić to, co się kocha. Wtedy była posłanka przypomniała sobie, że od młodości kocha modę i zakupy. Były kolejne szkolenia z zakresu doradztwa personalnego przy zakupach, a także stylizacji. Grażyna Paturalska postanowiła też rozwinąć swoją wiedzę na temat autoprezentacji i budowania wizerunku. Dziś korzysta z tego wszystkiego i pomaga robić innym zakupy tak, by miały one jak największy sens. Jest personal shopperem, czyli zazwyczaj kupuje ciuchy za tych, którzy nie mają na to czasu, lub sami po prostu nie wiedzą jak się ubrać.
Trójmiejskim dziennikarzom zdradza, że jej klienci są dziś coraz bardziej prestiżowi. Była posłanka wydaje pieniądze bardzo wielu osób publicznych, w tym oczywiście jej byłych kolegów po fachu, którzy wciąż zasiadają w sejmowych ławach. Podobno to dzięki zakupom zleconym Grażynie Paturalskiej swój styl ma zawdzięczać także wiele znanych z pierwszych stron gazet bizneswoman. Nowe zajęcie byłej posłanki zyskało już nawet takie uznanie, że ubiera ona szefostwo dużych firm z Londynu.
W pewien sposób Paturalska wciąż pracuje jednak też dla Polski. - Moje ulubione miejsce zakupowe w Trójmieście to nieduże sklepiki na Świętojańskiej w Gdyni i we Wrzeszczu, oraz centra handlowe Klif i Galeria Bałtycka - zdradza była najlelepij ubrana posłanka wdług magazynu "Elle".