
Kradną ręczniki, mydła, poduszki i piloty do telewizorów. Pijani awanturują się, załatwiają potrzeby do zlewu, nie dają spać innym gościom, zdradzają. – Często zdarza się, że podpici mężczyźni nagabują pracownice pytając, czy dziewczyny "są w cenie pokoju" – mówi Joanna, zatrudniona w hotelu.
Czytaj też: Polaków (krótki) sen powszedni. Dlaczego jesteśmy ciągle niewyspani i zestresowani
W poniedziałkowej “Gazecie Wyborczej” w artykule “Czy leci z nami flaszka?” bardzo precyzyjnie opisano liczne alkoholowe ekscesy, wywoływane przez Polaków latających samolotami.
“Bydło” wysypuje się nie tylko z tanich samolotów do Anglii, ale również z lotów czarterowych. Na lotnisku w Bydgoszczy z samolotu z Hurghady dwóch kolegów wyniosło trzeciego. Czekając na bagaż, kumpel się ocknął. Zaatakował pozostałych turystów z Egiptu. W pewnym momencie położył się na taśmociąg do odbioru walizek i zaczął krzyczeć: “Jestem w niebie!”. Pograniczników przywitał wyzwiskami. Skuty wydmuchał 2 promile. CZYTAJ WIĘCEJ
Dziennikarze “GW” stawiają tezę, zgodnie z którą chamskie i agresywne zachowania pasażerów wynikają z obniżenia cen biletów lotniczych, dzięki którym latają teraz ludzie z niższych warstw społecznych. Rozmowy z hotelarzami wskazują jednak, że Polacy na wakacjach i wyjazdach integracyjnych zachowują się nieraz jak “bydło” niezależnie od zawodu czy zasobności portfela.
Scenariusz zawsze jest ten sam. W piątek morze alkoholu, w sobotę połowa na kacu, a połowa pozoruje udział w zaplanowanych aktywnościach, w niedzielę powrót do domu.
Z relacji osób związanych z branżą hotelarską, a także medialnych doniesień, choćby tych o zachowaniu Polaków na pokładzie Quatar Airlines, wyłania się ponury obraz: z chwilą, gdy zaczynają się “wakacje”, ludzie wkraczają w zupełnie inny wymiar, inną przestrzeń, w której wśród strumieni alkoholu przestają obowiązywać powszechne normy obyczajowe.
Hotelowi goście kradną nie tylko ręczniki i hotelowe kosmetyki; niektórzy usiłują zabrać ze sobą wypchane łby dzikich zwierząt, inni kradną nawet sedes - wynika z badań przeprowadzonych przez brytyjskich dziennikarzy. CZYTAJ WIĘCEJ
Prezes podkreśla, że tego typu ekscesy są dla obsługi prawdziwą zmorą: w reakcji na nie trzeba połączyć stanowczość z wysokimi standardami obsługi gości. – Proszę pomyśleć, jak czuje się recepcjonista, kiedy w środku nocy kilku zagranicznych uczestników wieczoru kawalerskiego stawia swoim zachowaniem na nogi cały hotel – mówi Pietyra.

