Piją, zdradzają, kradną wyposażenie pokojów – tak zachowują się w Polsce hotelowi goście na imprezach integracyjnych.
Piją, zdradzają, kradną wyposażenie pokojów – tak zachowują się w Polsce hotelowi goście na imprezach integracyjnych. Fot. Jacek Babiel / Agencja Gazeta

Kradną ręczniki, mydła, poduszki i piloty do telewizorów. Pijani awanturują się, załatwiają potrzeby do zlewu, nie dają spać innym gościom, zdradzają. – Często zdarza się, że podpici mężczyźni nagabują pracownice pytając, czy dziewczyny "są w cenie pokoju" – mówi Joanna, zatrudniona w hotelu.

REKLAMA
– Moja koleżanka pracuje w dużej, renomowanej firmie ze stolicy. W ramach wyjazdów integracyjnych jej pracownicy regularnie spędzają czas na nartach w Austrii. Oczywiście swój czas, jak to bywa na integracjach, dzielą pomiędzy stok i ostro zakrapiane imprezy w hotelu. Już po powrocie z wyjazdu do firmy przyszedł list, w którym właściciel domagał się uregulowania rachunku za nieodwracalnie zniszczone łóżko w jednym z pokoi. Okazało się, że było tak zabrudzone odchodami, że nie dało się go wyczyścić – mówi Barbara z Warszawy.
Joanna pracuje w dużym pensjonacie w okolicach stolicy, w którym często organizowane są różnego rodzaju branżowe kursy, spotkania i sympozja. – Goście kradną niemal wszystko. Piloty do telewizorów, poduszki, koce, mydła, ręczniki. Ktoś wykręcił kiedyś nawet kran w łazience. Z korytarza zginęła też sporych rozmiarów doniczkowa roślina – wylicza Joanna.

Czytaj też:
Polaków (krótki) sen powszedni. Dlaczego jesteśmy ciągle niewyspani i zestresowani
Barbara twierdzi, że kiedy historię z pracy swojej koleżanki opowiedziała znajomej związanej z branżą hotelarską, tamta wzruszyła tylko ramionami. “Nie takie rzeczy się dzieją” – usłyszała Barbara.
Bydło, czyli lekarze i menedżerowie
W poniedziałkowej “Gazecie Wyborczej” w artykule “Czy leci z nami flaszka?” bardzo precyzyjnie opisano liczne alkoholowe ekscesy, wywoływane przez Polaków latających samolotami.
"Gazeta Wyborcza"

“Bydło” wysypuje się nie tylko z tanich samolotów do Anglii, ale również z lotów czarterowych. Na lotnisku w Bydgoszczy z samolotu z Hurghady dwóch kolegów wyniosło trzeciego. Czekając na bagaż, kumpel się ocknął. Zaatakował pozostałych turystów z Egiptu. W pewnym momencie położył się na taśmociąg do odbioru walizek i zaczął krzyczeć: “Jestem w niebie!”. Pograniczników przywitał wyzwiskami. Skuty wydmuchał 2 promile. CZYTAJ WIĘCEJ


Dziennikarze “GW” stawiają tezę, zgodnie z którą chamskie i agresywne zachowania pasażerów wynikają z obniżenia cen biletów lotniczych, dzięki którym latają teraz ludzie z niższych warstw społecznych. Rozmowy z hotelarzami wskazują jednak, że Polacy na wakacjach i wyjazdach integracyjnych zachowują się nieraz jak “bydło” niezależnie od zawodu czy zasobności portfela.
Ania
o wyjazdach integracyjnych

Scenariusz zawsze jest ten sam. W piątek morze alkoholu, w sobotę połowa na kacu, a połowa pozoruje udział w zaplanowanych aktywnościach, w niedzielę powrót do domu.

– Imprezy integracyjne robione są dla bardzo różnych klientów. Od pracowników małych firm, przez personel dużych sieci sklepów, po menedżerów. Scenariusz zawsze jest ten sam. W piątek morze alkoholu, w sobotę połowa na kacu, a połowa pozoruje udział w zaplanowanych aktywnościach, w niedzielę powrót do domu – mówi Ania, związana z branżą team buildingu i wyjazdów integracyjnych.
– Rzekomo słuchanie disco polo jest społecznym wyróżnikiem obciachu, czymś typowym dla niewykształconych ludzi ze wsi. Na wyjazdach integracyjnych, niezależnie od tego, kto akurat się bawi, żądanie puszczenia właśnie disco polo pojawia się zawsze, kiedy ludzie się już napiją – ocenia Ania.
Wakacje, czyli czas poza normalnością
Z relacji osób związanych z branżą hotelarską, a także medialnych doniesień, choćby tych o zachowaniu Polaków na pokładzie Quatar Airlines, wyłania się ponury obraz: z chwilą, gdy zaczynają się “wakacje”, ludzie wkraczają w zupełnie inny wymiar, inną przestrzeń, w której wśród strumieni alkoholu przestają obowiązywać powszechne normy obyczajowe.
– Gdy tylko wsiadają do autokaru, ich małżeństwa i obrączki przestają obowiązywać. Pijani, zdradzają na wyjazdach integracyjnych na potęgę – mówi Ania. – Często zdarza się, że podpici mężczyźni nagabują pracowniczki hotelu pytając, czy dziewczyny “są w cenie pokoju” – mówi z kolei Joanna.
Opowieść Barbary dowodzi, że także normy higieniczne w czasie wyjazdu zostają zawieszone. Jej opinię potwierdza Joanna, która twierdzi, że goście pensjonatu nierzadko załatwiają się do zlewu albo używają ręczników zamiast papieru toaletowego.
Na szczęście tego typu sytuacje, łamiące podstawowe zasady kultury, są tylko marginesem. Pracownicy hoteli pamiętają je jednak długo. – Pracowałem w wielu obiektach w Polsce, wiem też, co się dzieje w branży z licznych rozmów. Trudno się dziwić, że takie historie, jak ta o odkręceniu w środku nocy przez pijanego klienta hotelowego hydrantu, choć rzadkie, są często wspominane – ocenia Aleksander Pietyra, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.
wp.pl

Hotelowi goście kradną nie tylko ręczniki i hotelowe kosmetyki; niektórzy usiłują zabrać ze sobą wypchane łby dzikich zwierząt, inni kradną nawet sedes - wynika z badań przeprowadzonych przez brytyjskich dziennikarzy. CZYTAJ WIĘCEJ


Prezes podkreśla, że tego typu ekscesy są dla obsługi prawdziwą zmorą: w reakcji na nie trzeba połączyć stanowczość z wysokimi standardami obsługi gości. – Proszę pomyśleć, jak czuje się recepcjonista, kiedy w środku nocy kilku zagranicznych uczestników wieczoru kawalerskiego stawia swoim zachowaniem na nogi cały hotel – mówi Pietyra.
Zdaniem prezesa IGHP nie można jednak mówić o jakiejś pladze. – To nie jest istotny problem w branży, a jedynie margines zachowań. Niektóre obiekty są jednak bardziej narażone na problemy z klientami. Mam na myśli np. te, gdzie często odbywają się imprezy integracyjne – ocenia. Wydaje się jednak, że Polacy nie są pod pewnymi względami gorsi od innych nacji, o czym świadczy choćby jedno z angielskich badań. Przedstawia ono skalę zjawiska kradzieży wyposażenia hotelowego w Wielkiej Brytanii.
Aleksander Pietyra twierdzi również, że standardy wypoczynku Polaków z biegiem czasu się podnoszą: – Dziś jest już inaczej, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Bez wątpienia idzie ku lepszemu – kończy.
Imiona bohaterek tekstu zostały zmienione.