Samorealizacja to "głupi wytrych" dla egoistów?
Samorealizacja to "głupi wytrych" dla egoistów? Fot. Shutterstock.com
Reklama.
Wersje są właściwie dwie. Pierwsza utrzymuje, że samorealizacja to nieodzowny element życia, który sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Zgodnie z drugą – samorealizacja wykształciła ludzi skupionych na sobie, którzy realizując siebie i swoje marzenia, zapomnieli o innych. Stali się hedonistami skupionymi na karierze, a to doprowadziło do zachwiania pozycji rodziny, która zeszła na dalszy plan. Na bezsensowność, a właściwie szkodliwość samorealizacji zwrócił uwagę w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pisarz i felietonista Szczepan Twardoch.
Szczepan Twardoch
w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"

Nienawidzę słowa "samorealizacja". To prosty i głupi wytrych, który ma ludziom pozwalać na słabość, lenistwo i egoizm. Jak słyszę to smutne pierdolenie o odnajdywaniu samego siebie, o tym, żeby postawić siebie nie pierwszym miejscu, mieć odwagę bycia szczęśliwym, to mi się robi niedobrze. CZYTAJ WIĘCEJ


Samorealizacja kosztem rodziny
W psychologii samorealizację definiuje się jako realizację własnego potencjału, talentów i dążenie do bycia tym, kim chcemy w rzeczywistości być. To ma nam zapewnić wewnętrzną jedność i spokój. Malejący przyrost naturalny i zmiana obyczajowości i podejścia młodych do tradycyjnego modelu rodziny sprawił, że niektórzy wiążą te zmiany społeczne m.in. z mocną wpisaną w naszą głowę potrzebą samorealizacji. Pojawiły się zarzuty, że to dążenie do wewnętrznej jedności pochłonęło wielu ludzi za bardzo. Publicysta Tomasz Terlikowski samorealizację uważa za wytwór lewackiej ideologii. Samorealizacja jest w jego cenie sprzeczna z naturalnie przypisaną rolą kobiecie. Niektórzy oceniają, że tak silnie wpisana w naszą mentalność samorealizacja, doprowadziła do egocentryzmu i zdeprymowała wartość samorealizacji w ramach rodziny.
Paweł Gierech
Centrum Myśli Jana Pawła II

Dzisiejszy świat, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, zachęca człowieka do niczym nieskrępowanej indywidualnej samorealizacji - do dbania przede wszystkim o siebie, swój rozwój, swoje zainteresowania, swoje zdrowie i urodę, swój wolny czas i dobrą zabawę. Nie zawsze pozostaje w tym miejsce dla innych. Czasem mogą oni – choćby swoimi potrzebami uczuciowymi lub materialnymi – wprowadzać perturbacje do tego jasnego planu: „myśleć o sobie”. CZYTAJ WIĘCEJ


Psycholog społeczny dr hab. Hanna Brycz, profesor Uniwersytetu Gdańskiego zwraca uwagę, że od samorealizacji zależy jakość życia i w tym kontekście jest niewątpliwie ważna dla każdego. Psycholog Abraham Maslow nie bez powodu umieścił ją w hierarchii podstawowych potrzeb człowieka. Oczywiście samorealizacja nie dotyczy jedynie sfery zawodowej.

"Ateistyczna antropologia" zakłada, że "rozum ogranicza się do mózgu, zaś dzieje ludzkie do przeznaczenia samorealizacji". CZYTAJ WIĘCEJ

Samorealizacja ma kilka wymiarów. – To po pierwsze samoakceptacja czyli poznanie i akceptacja swych słabości i mocnych stron, po drugie to cele życiowe, do których dążymy, po trzecie to rozwój osobisty rozumiany jako poczucie, że rozwijamy i doskonalimy nasze potencjalne talenty i możliwości, po czwarte to pozytywne relacje z innymi ludźmi, szczególnie ważnymi dla nas osobami, po piąte to tzw. panowanie nad środowiskiem, czyli mówiąc prościej sprostanie wymogom codziennego życia, no i po szóste autonomia, czyli utrzymywanie osobistych przekonań, nawet jeśli stają one w sprzeczności z konwencjonalną, zbiorowo podzielaną wiedzą – wymienia dr hab. Hanna Brycz.

Zrealizowany czy już egoista
Twardoch zwrócił uwagę nie tylko na "egoizm i lenistwo", do którego może doprowadzić człowieka skupienie na samorealizacji. Eksperci uważają, że utożsamianie samorealizacji z egoizmem czy lenistwem jest sprzeczne z jej właściwym rozumieniem. – Samorealizacja to uzyskanie zdolności harmonijnego życia, co jest równoznaczne z dążeniem do samorealizacji. Wymaga ogromnej pracy nad sobą. Człowiek jest "skąpcem poznawczym" i zadowala się najprostszymi rozwiązaniami – uważa dr hab. Hanna Brycz. Jej zdaniem dążenie do samorealizacji nie tylko wyrywa człowieka z "pułapki prostych rozwiązań", ale i zmusza do pracy nad sobą i środowiskiem.
O ile opinia Twardocha jest sprzeczna z "właściwym rozumieniem samorealizacji", o tyle zwraca uwagę na problem, który może się pojawić, kiedy samorealizacją będziemy usprawiedliwiać brak zaangażowania w relacje z innymi ludźmi czy w wykonywaną pracę. – Dla każdego samorealizacja będzie na innym miejscu w hierarchii wartości. Tym bardziej, że nie zawsze przez samorealizację rozumiemy jedynie rozwój zawodowy. Niektórzy samorealizują się również w ramach rodziny. Może stać się tak, że ktoś samorealizując się, skupi się wyłącznie na sobie. Zapomni wtedy o bliskich i wszystkich innych aspektach życia. Ale równie dobrze ten ktoś może w ramach samorealizacji całkowicie poświęcić się najbliższym. To zależy od tego, jak każdy definiuje to słowo – zwraca uwagę Aleksandra Gajek psycholog i coach.
Niewłaściwa definicja może doprowadzić nie tylko do lenistwa i egoizmu, ale rzeczywiście może sprawić, że samorealizacja zamiast siłą stanie się słabością. Stracimy w życiu harmonię. – Jak jedną z cząstek naszego życia np. pracę stawia się na piedestale, zapominając o pozostałych, traci się harmonię. Wtedy zaniedbujemy np. bliskich, pracę albo zdrowie. Niezrealizowanie ważnego aspektu życia prowadzi do frustracji – podkreśla Aleksandra Gajek i dodaje, że sama spotyka pacjentów i klientów, którzy w pewnym momencie zrozumieli, że ich kariera odbyła się kosztem bliskich. Zamiast czuć się szczęśliwi i spełnieni z powodu kolejnego awansu, są rozgoryczeni. – W życiu najważniejsza jest równowaga – dodaje psycholog.