
Reporterka "Faktów" TVN ocenia, że obaj byli prezydenci Polski są teraz w zwrotnym punkcie swoich karier. Więcej uwagi poświęca jednak Aleksandrowi Kwaśniewskiego. Dziennikarka ocenia, że ten nie wróci do polityki, a na pewno nie wystartuje do Parlamentu Europejskiego. Niewielkie są też szanse, by Janusz Palikot przyciągnął Jolantę Kwaśniewską, której na pewno nie odpowiada jego antykościelna i antyfeministyczna retoryka.
Według Katarzyny-Kolendy Zaleskiej zarówno Lech Wałęsa, jak i Aleksander Kwaśniewski są teraz w miejscu, które zdecyduje o ich politycznej przyszłości i miejscu w historii. Wałęsa poddany ciągłej krytyce będzie brnął dalej w krytykę homoseksualistów, dlatego według dziennikarki powinniśmy przestać się tym zajmować. Znacznie więcej niewiadomych jest w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego – pisze Kolenda-Zaleska w "Gazecie Wyborczej".
Katarzyna Kolenda-Zaleska
reporterka "Faktów" TVN
Przeszkodą jest też słaba pozycja Ruchu Palikota na europejskiej scenie politycznej, która uniemożliwia mu wywalczenie dla Kwaśniewskiego gwarancji objęcia po wyborach do PE jakiegoś znaczącego stanowiska, które odpowiadałoby ambicjom i pozycji byłego prezydenta. Trudno też będzie namówić do startu Jolantę Kwaśniewską, choć niedawno opuściła ona Kongres Kobiet. Prezydentowej nie podoba się ostry antyklerykalizm i atak na Wandę Nowicką.
Zobacz też: Tusk wystraszył się Kwaśniewskiego. Nie będzie zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego
Jolanta Kwaśniewska odeszła z Kongresu Kobiet w znacznie gorszej atmosferze, niż wskazywałyby na to uprzejme listy, jakimi wymieniła się z liderkami organizacji. Konflikty targały nią zresztą od samego powstania, ale z czasem przybierały na sile: Kwaśniewska nie mogła znieść dominacji Henryki Bochniarz. Miała też żal, że zapomniano o jej wkładzie w budowanie organizacji.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
